Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Edukacja

300 kilogramów głosów przeciwko reformie

ROL
Państwo Elbanowscy opanowali trudnš sztukę mobilizacji Polaków. Sš przekonani, że uda im się trzeci raz uratować szeœciolatki przed szkołš.
– W ubiegłym tygodniu przyszło 100 kg podpisów – mówi nam Tomasz Elbanowski, pokazujšc stosy podpisanych formularzy. Wspólnie z żonš Karolinš kieruje fundacjš Rzecznik Praw Rodziców. Prowadzš obecnie akcję majšcš doprowadzić do referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego. – Tylko w œrodę przyszło 30 kg. Swój protest przeciw planom rzšdu zgłaszajš niemal wszyscy – dodajš Elbanowscy. I rzeczywiœcie. Gdy odwiedzamy ich w podwarszawskim Legionowie, pokazujš nam na przykład listę ok. 150 podpisów, które przyszły... z komendy policji w Bydgoszczy. Sš też życzenia œwišteczne od minister edukacji narodowej Krystyny Szumilas.
Elbanowscy to fenomen. Zapaleni społecznicy, co w Polsce należy do rzadkoœci, to po pierwsze. Po drugie mimo braku zaplecza politycznego oraz logistycznego sš skuteczni i wpływowi. Po trzecie zajmujš się działalnoœciš społecznš, wychowujšc szeœcioro dzieci. Od stycznia tego roku zmobilizowali klika tysięcy osób do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie zmian w systemie edukacji. W 2011 r. w dużej mierze to właœnie oni doprowadzili do odroczenia o dwa lata wysyłania szeœciolatków do szkół. Wtedy Tomasz Lis, ówczesny redaktor naczelny tygodnika „Wprost", umieœcił ich na liœcie 100 najbardziej wpływowych Polaków. Na ich proœbę w spotach telewizyjnych przeciwnych reformie występujš  Marcin Dorociński, Joanna Brodzik czy Katarzyna Cichopek. – Do czerwca zbierzemy pół miliona podpisów. Ta reforma nie wejdzie w życie – przekonujš.

Pół miliona podpisów

– 30 kg poczty, które w minionš œrodę trafiły do mieszkania Elbanowskich, to około 50 tys. podpisów. Jest ich już ponad 200 tys. Potrzebujš 500 tys., bo tyle wymaga prawo, by obywatele mogli zwrócić się do Sejmu z projektem referendum. Elbanowscy chcš, aby społeczeństwo wypowiedziało się w kwestiach edukacji, która budzi w Polsce coraz więcej kontrowersji. Przede wszystkim za sprawš reformy obniżajšcej wiek szkolny z siedmiu do szeœciu lat. Większoœć rodziców, mimo że już od 2009 r. ma takš możliwoœć, nie chce posyłać młodszych dzieci do szkół. Uważajš, że nie sš one do tego przygotowane. Innego zdania jest Ministerstwo Edukacji, które od kilku miesięcy stara się przekonać społeczeństwo, że jest inaczej. Tyle że działania MEN przynoszš skutek odwrotny do zamierzonego, bo im więcej spotów ministerstwa, tym więcej telefonów od ludzi z pytaniami, jak mogš pomóc zbierać głosy przeciwko tej reformie. – Całš akcję robiš rodzice w terenie. My tylko rzuciliœmy  hasło, a oni wykonujš codziennš mrówczš pracę, godzinami zbierajšc podpisy, rozdajšc ulotki, mobilizujšc znajomych. To rodzice obalš tę reformę – mówiš Elbanowscy. Referendum na temacie szeœciolatków się nie kończy. Chodzi też o to, by państwo wycofało się z obowišzkowej zerówki dla pięciolatków, powróciło do starej formuły nauczania historii w szkołach ponadgimnazjalnych, która opiera się na pełnym kursie nauczania tego przedmiotu. Teraz uczniowie mogš zastšpić historię blokiem, w którym omawiane sš jedynie wybrane wštki. W referendum pojawia się także pytanie o przyszłoœć gimnazjów – czy nie powinniœmy wrócić do starego modelu oœmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego ogólniaka, a także o system kontroli nad szkołami. I powrót do rozwišzania, w którym to kurator, a nie samorzšd, jak to jest teraz, miał decydujšcy głos w kwestii likwidacji publicznych placówek oœwiatowych.

Państwo chce moje dzieci

Prace koncepcyjne nad zbiórkš głosów w sprawie referendum rozpoczęły się pod koniec 2012 r. Wtedy zapadała decyzja, że akcja wystartuje 8 stycznia. Sebastian Sęczkowski dołšczył do niej, jak tylko do mediów trafiła informacja o akcji. Został jednym z pierwszych lokalnych koordynatorów. Odpowiada za województwo zachodniopomorskie. Elbanowscy twierdzš, że jest jednym z najbardziej aktywnych i kreatywnych współpracowników. – Akcję „Ratuj Maluchy" obserwowałem od 2008 r., wtedy urodził się mój syn Miłosz. Podobnie jak większoœci społeczeństwa, już wtedy nie podobał mi się pomysł wczeœniejszego posłania dzieci do szkół. Byłem przekonany, że presja społeczna i kolejne sygnały œwiadczšce, że polski system edukacji nie jest gotowy na tę reformę, spowoduje, iż rzšd się z niej wycofa – opowiada nam Sęczkowski. Tak się jednak nie stało. – Okazało się, że państwo wycišga ręce po moje dziecko. To wzmocniło mojš motywację do działania – uœmiecha się Sęczkowski. Teraz pracuje na dwa etaty – zawodowo jako pracownik Ksišżnicy Pomorskiej (biblioteka wojewódzka), a potem społecznie organizujšc ludzi, którzy także nie zgadzajš się na obniżenie wieku szkolnego. Pracy jest coraz więcej, bo z dnia na dzień roœnie liczba telefonów od ludzi zainteresowanych współpracš. Do tego trzeba organizować kolejne miejsca i terminy zbiórek podpisów. Elbanowskich traktuje jako bardziej doœwiadczonych kolegów. – Podpowiadajš, jak działać, majš też sporo kontaktów, którymi chętnie się dzielš – opowiada. To oni skontaktowali go z Sylwiš Krygiel, która z mężem prowadzi firmę reklamowš. Krygielowie chcieli pomóc.  Efekt? W Szczecinie stanęły pierwsze w kraju billboardy informujšce o referendum. Wojciech Sztukowski koordynuje działania fundacji na terenie Pruszcza Gdańskiego. On też włšczył się do akcji ze względu na syna Bartosza urodzonego w grudniu 2008 r. Jeżeli reforma wejdzie w życie, jego syn pójdzie do szkoły, nie majšc nawet szeœciu lat, a w klasie może spotkać się z dziećmi starszymi o prawie dwa lata. – Do Elbanowskich przekonujš mnie dwa fakty. Przede wszystkim sš skuteczni i niezwykle zaangażowani w to, co robiš. Po drugie przez tyle lat udało im się nie wplštać w żadne gierki polityczne. Ich działania majš wymiar wyłšcznie obywatelski i to przekonuje ludzi do tego, by poprzeć ich inicjatywę – mówi Sztukowski.

Polityczny dystans

Nawet jeœli Elbanowskim nie uda się doprowadzić do referendum, rzšd będzie miał problem, co zrobić z tak dużš liczbš przeciwników zmian w edukacji. – Paradoksalnie możemy mu pomóc w wycofaniu się z posyłania szeœciolatków do szkół. Minister czy premier zawsze może powiedzieć, że robi to pod wpływem opinii publicznej – mówi Sztukowski. Najmłodsze, szóste dziecko Elbanowskich urodziło się w ubiegłym roku. Muszš godzić wychowanie dzieci z aktywnoœciš społecznš. To kosztuje. – W tym roku zatrudniliœmy cztery dodatkowe osoby do pracy w fundacji – mówi Elbanowski, z wykształcenia historyk i przez wiele lat dziennikarz w prasie lokalnej. – Nie jesteœmy dziœ w stanie przewidzieć, czy wystarczy nam œrodków na działalnoœć na najbliższe pół roku. Statystycznie z 1000 e-maili z proœbš o wsparcie œrednio mamy jednš wpłatę. Co ciekawe otrzymujemy pomoc głównie od ludzi niezamożnych, od kilku do kilkudziesięciu  złotych – dodaje. Ich skutecznoœć i łatwoœć mobilizowania ludzi przycišga polityków. Elbanowscy nie chcš jednak być kojarzeni z żadnš partiš. Gdyby tak się stało, straciliby, jak twierdzš, wiarygodnoœć. – Jeœli ktoœ przypnie nam łatkę pisowskš, platformerskš czy jakškolwiek innš, zrazimy do siebie częœć ludzi i będziemy ofiarš politycznych sympatii. Nam zależy na sprawie – mówiš. Ostatnio musieli odcinać się od Platformy Oburzonych. Wczeœniej wielokrotnie politycy, nawet bez ich wiedzy, robili „podchody", by zagospodarować ich dla siebie. Na razie udaje im się tego uniknšć. Ludzie, którzy z nimi współpracujš lub im się przyglšdajš, sš pod wrażeniem ich skutecznoœci. Teresa Kapela, wiceprezes Zwišzku Dużych Rodzin 3+, mówi „Rz": Podoba mi się ich niezwykła pracowitoœć i przekonanie do idei. Pytamy jednak, bo mamy wštpliwoœci, czy można bez problemu godzić obowišzki rodzinne i fundacyjne, czy zdarza się na przykład, że Elbanowscy przekładajš spotkania czy nie wyrabiajš się z terminami. Tu zaskoczenie. Kapela mówi, że sš bardzo dobrze zorganizowani. Co więcej, twierdzi, że „to jedni z nielicznych ludzi, którzy odpowiadajš natychmiast na zapytania czy e-maile". – Przy tak małych dzieciach nie byłam w stanie działać publicznie. Im się to udaje. Nie spotkałam się też z negatywnymi opiniami dotyczšcymi ich działalnoœci – mówi Kapela. Pod ich wrażeniem jest też Renata Kim, szefowa działu Społeczeństwo lewicowego „Newsweeka", mówi, że Elbanowscy sš niezwykle skuteczni. – Potrafiš w cišgu kilku miesięcy zmobilizować setki tysięcy ludzi. Robiš to, co wydaje im się ważne. Można nie podzielać ich poglšdów, ale liczyć się z nimi trzeba – mówi Kim. – Nasza fundacja to nie tylko szeciolatki – przekonujš Elbanowscy. Chcš rozszerzać swojš aktywnoœć jeszcze o dwa obszary. Pierwszym jest polityka na rzecz rodzin. Drugim – sprzeciw wobec nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, dajšcej większš władzę państwa nad rodzinš. Elbanowscy uruchomili na przykład w lutym tego roku specjalny telefon, na który można zgłaszać przypadki nadużywania przez urzędników prawa ingerowania w prywatne życie. Nie boicie się, że rozmienicie się na drobne.  – Czy można skutecznie działać aż w tylu obszarach? – pytamy. Elbanowscy odpowiadajš, że na razie dajš radę.

Niechciana reforma

Jak posyłano szeœciolatki do szkół Pierwsza inicjatywa Elbanowskich pod szyldem „Ratuj Maluchy" odbyła się w 2008 r. Wtedy udało się po raz pierwszy, zbierajšc 60 tys. głosów sprzeciwu, pokrzyżować plany obniżenia wieku szkolnego. Szeœciolatki miały iœć obowišzkowo do szkół we wrzeœniu 2009 r. (cały rocznik 7-latków i 6-latków). Ministerstwo w reakcji na protest rozłożyło reformę na trzy lata, a Senat dodał poprawkę o wolnym wyborze rodziców w przejœciowym okresie, ale od wrzeœnia 2012 r. w szkołach miały znaleŸć się już wszystkie szeœciolatki. Kolejnš ich inicjatywš był obywatelski projekt nowelizacji ustawy znoszšcy obowišzek szkolny dla szeœciolatków, pod którym podpisało się 347 tys. osób, oraz raport pokazujšcy, jak słabo do reformy przygotowane sš szkoły. Obecna minister edukacji Krystyna Szumilas postanowiła o odłożeniu obowišzku szeœciolatków do wrzeœnia 2014 roku. Do tego czasu decyzja o posłaniu szeœciolatka do 1. klasy pozostaje w gestii rodziców.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL