Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Jak zarzšdzać wydatkami

Falsyfikaty w cišgłej sprzedaży

KFP
Klienci narażeni sš na straty materialne. Kto się zajmie uporzšdkowaniem handlu sztukš?
Bezpieczeństwo zakupów na rynku antykwarycznym i sztuki zależy głównie od jakoœci pracy ekspertów, którzy trudniš się ocenš autentycznoœci przedmiotów oraz ich wycenš. W tych dniach w zarzšdzie Stowarzyszenia Antykwariuszy Polskich zainicjowano dyskusję na temat, co zrobić, aby eksperci pracowali w sposób fachowy i odpowiadali za swoje decyzje. Na rynku kršży coraz więcej falsyfikatów. Natomiast tzw. ekspertem w polskiej praktyce może zostać każdy. Eksperci nie majš ubezpieczenia OC. Antykwariusze ustalili takie zasady współpracy z ekspertami, że nie ponoszš oni żadnej odpowiedzialnoœci za swoje orzeczenia. W razie konfliktu odpowiedzialnoœć ponosi ewentualnie dom aukcyjny lub antykwariat, który zlecił ekspertowi pracę. Nierzadko jednak najpierw poszkodowany klient musi wytoczyć wieloletni proces. Od lat częœć œrodowiska antykwariuszy jest zgodna, że brak odpowiedzialnoœci rozzuchwala niektórych historyków sztuki. Dokonujš oni ocen w sposób nierzadko powierzchowny, nierzetelny. Na rynku kršżš tzw. ekspertyzy, które z punktu widzenia prawa sš bezwartoœciowymi œwistkami, choć dotyczš obrazów wartych np. 100 tys. zł lub więcej. Oczywiœcie każdy ekspert może się pomylić. Inna rzecz, dlaczego antykwariusze tolerujš nierzetelnoœć niektórych historyków sztuki. Zapoczštkowana w ostatnich dniach dyskusja w SAP wywołała już dużo emocji w œrodowisku kolekcjonerów i antykwariuszy. Otóż SAP ma powoływać ekspertów na wniosek członka organizacji przy równoczesnej rekomendacji dwóch innych członków. Merytoryczne wymagania stawiane kandydatowi sš ogólnikowe, budzš wštpliwoœci. Sprzeciw budzi uznaniowoœć. To aktualny zarzšd SAP ma wybierać osoby, które będš decydować o wielomilionowym majštku obywateli.
Ważny problem o znaczeniu gospodarczym, m.in. inwestycyjnym, ma być rozwišzany tylko przez œrodowisko zawodowe, które jest stronš w sprawie. SAP formalnie liczy niespełna 100 członków. Komunikaty zarzšdu drukowane sš w miesięczniku „Sztuka.PL”. Wynika z nich, że członkowie uporczywie nie płacš składek (500 zł rocznie) i nie czytajš komunikatów. W praktyce o rozwišzaniu gospodarczego problemu może decydować kilka osób, które same handlujš sztukš. Do dyskusji antykwariusze powinni zaprosić np. prawników z resortu kultury, dziennikarzy piszšcych o rynku oraz radców ambasad, np. Francji i Anglii, którzy opowiedzš, jak te problemy rozwišzano w ich krajach w interesie klientów, a nie tylko antykwariuszy. Niepokoi to, że w propozycji SAP pomija się europejskie sprawdzone rozwišzania prawne, organizacyjne i etyczne, które istotnie zwiększajš bezpieczeństwo kupujšcych i sprzedajšcych. Dla uniknięcia konfliktów z muzeami, które sš placówkami zaufania publicznego, antykwariusze powinni też poprosić o pomoc muzealników z Międzynarodowej Rady Muzeów (ICOM), np. prof. Andrzeja Rottermunda, prof. Stanisława Waltosia lub dr Zofię Gołubiew. Polskie domy aukcyjne i antykwariaty co roku odrzucajš dziesištki falsyfikatów. Co się z nimi dzieje? Otóż oficjalnie oferowane sš i sprzedawane gdzie indziej. Tam, gdzie ekspert jest mniej kompetentny lub akurat znajdzie się naiwny nabywca. To jest obiektywne zagrożenie dla klientów, które zasygnalizowałem w tytule. Dlaczego antykwariusze nie rozwišzujš tego problemu, o którym sami stale mówiš z niepokojem? Na wzór europejski powinno powstać prawo regulujšce funkcjonowanie rynku antykwarycznego, w tym zawodu eksperta. Kiedy obywatel chce skorzystać z usług np. tłumacza przysięgłego, zaglšda do ustawy, gdzie zdefiniowano ten zawód. Następnie zaglšda na stronę Urzędu Rady Ministrów, tam znajduje listę tłumaczy. Tak samo powinno się znajdować licencjonowanych przez państwo ekspertów rynku sztuki. Rynkiem coraz częœciej wstrzšsajš skandale z falsyfikatami. Niedawno media podały, że Muzeum Narodowe w Gdańsku kupiło obraz rzekomo Wyczółkowskiego (80 tys. zł), z dostarczonš przez sprzedajšcego ekspertyzš prof. Jerzego Malinowskiego. Dopiero po ujawnieniu sprawy muzeum zamówiło ekspertyzę u prof. Dariusza Markowskiego, konserwatora malarstwa z uniwersytetu w Toruniu. Na podstawie badań chemicznych Markowski stwierdził, że to falsyfikat. Jednak Malinowski nie uznał tej opinii. Dlatego sprawa trafiła do policji i prokuratora – powiedział nam dyrektor muzeum Wojciech Bonisławski. Od 2003 roku trwa proces wytoczony Domowi Aukcyjnemu Agra Art przez Witolda Zaraskę. Sšd na eksperta powołał prof. Waldemara Baraniewskiego z Instytutu Sztuki UW. Baraniewski wprost na ekspertyzie napisał, że antykwariusze starali się wywrzeć na niego presję psychologicznš w obronie swoich partykularnych interesów. Zaraska przegrał w pierwszej instancji, ale złożył apelację. Czy odzyska 150 tys. zł? Od lat Mariusz Jańczuk nie wyegzekwował zwrotu 150 tys. zł za fałszywy obraz sygnowany nazwiskiem Mojżesza Kislinga „Chłopiec siedzšcy na krzeœle”, który – jak informuje – kupił w firmie Polswiss Art. Ekspert w prokuraturze odwołał swojš opinię. To falsyfikat – orzekł najwyższy europejski autorytet w tej dziedzinie, czyli syn Kislinga. Jednak, jak podała „Polityka”, to sšd ma zdecydować, czy sprzedany Jańczukowi obraz jest podróbkš. aukcyjnym Okna Sztuki policja zajęła obraz (30 tys. zł) sygnowany nazwiskiem Jana Cybisa. Autentycznoœć zakwestionował syn malarza dr Jacek Cybis, który nie zgodził się z ekspertyzš dr Hanny Bartnickiej-Górskiej dołšczonš przez sprzedajšcego. W 2005 roku ten sam obraz oferowano w domu aukcyjnym Polswiss Art, który wycofał go z licytacji, ponieważ uznał argumenty dr. Cybisa. Właœnie prokuratura powołała własnego eksperta. – Wynik ma być znany w połowie marca – informuje Robert Myœliński z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Œródmieœcie. Można mnożyć przykłady wojen na ekspertyzy, stało się to regułš w podobnych sprawach. Zakończmy ponownym nawišzaniem do tytułu. Rempex w styczniu 2007 w katalogu aukcji zamieœcił reprodukcję obrazu rzekomo Teresy Pšgowskiej (24 tys. zł). Obraz dostarczono malarce, aby oceniła jego autentycznoœć. Zanim Pšgowska się wypowiedziała, ukazał się jednak katalog. A wyrok brzmiał: to falsyfikat. Obraz wycofano z aukcji. Gdzie jest teraz? Kiedyœ może wypłynšć na rynek. To od kilkunastu lat codzienny problem kolekcjonerów sztuki.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL