Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Radwańskie w Izraelu - incydent zamieciony pod dywan

Urszula (z lewej) i Agnieszka Radwańskie na igrzyskach olimpijskich w Londynie
Fotorzepa, Piotr Nowak
Co by się działo, gdyby to w Polsce kibice krzyczeli do tenisistki „żydowska suko”? Pewnie mieliby na karku ekipę TVN, reporterów „Gazety Wyborczej”, a Jan Tomasz Gross pisałby kolejnš ksišżkę o skrajnym polskim antysemityzmie – zauważa publicysta
W czasie niedawnego meczu Polski z Izraelem w tenisowych rozgrywkach Pucharu Federacji, toczšcych się w kurorcie Ejlat, debel Agnieszki i Urszuli Radwańskich, czołowych zawodniczek œwiata, był lżony i wyzywany przez kibiców. Pod adresem Polek padały okrzyki: „Katolickie suki!”, o gwizdach, buczeniu i rzucaniu na kort papierowych samolocików nie wspominajšc. Ten mecz z Juliš Glushko i Shahar Peer siostry Radwańskie wygrały 4:6, 6:3, 6:4, czym zapewniły Polsce zwycięstwo w turnieju – właœnie kosztem jego gospodyń – oraz awans do dalszych gier. Ale po tym sukcesie na twarzach Polek nie było widać radoœci. Pomeczowa konferencja prasowa trwała – niebywałe! – kilkadziesišt sekund. Radwańska po paru zdawkowych i ironicznych zdaniach („Wszystko było perfekcyjnie zorganizowane”) wyszła z sali razem z siostrš i trenerem Tomaszem Wiktorowskim. O incydencie poinformował m.in. Dawid Celt, czlonek polskiej ekipy tenisowej.

Gwizdy i buczenia

Nie pierwszy to przypadek w historii tenisa, zwłaszcza żydowskiego. Niedawno byłem na meczu polskich tenisistów w centrum tenisowym w Ramat Hasharon pod Tel Awiwem, kolebce izraelskiego tenisa, kuŸni tamtejszych talentów. Na trybunach panował względny spokój, bo Izrael łatwo wygrywał starcie, ale kiedy tylko Jerzy Janowicz – nasz tenisowy supertalent, który ma pazurki i chętnie je pokazuje – akurat zaczšł po swojemu wydziwiać, trybuny pokazały, na co je stać. Polak był zakrzykiwany, wyklaskiwany i wyszydzany, co tylko dalej wyprowadzało go z równowagi. W 2008 roku w Izraelu nie wytrzymywała sama Maria Szarapowa. Rosjanka uderzała piłki przy salwie gwizdów, każdy jej błšd był nagradzany oklaskami, na dodatek chamsko przedrzeŸniano zawodniczkę, imitujšc odgłosy wydawane przez niš na korcie.
Można powiedzieć – nic niezwykłego. Trybuny piłkarskie widziały gorsze rzeczy, a w tenisie mecze reprezentacyjne rzšdzš się innymi prawami niż nobliwe turnieje – w Ameryce Południowej przeradzały się w zamieszki na ulicach.
Ale w tym konkretnym wypadku nie bez znaczenia chyba jest powszechnie znany fakt – w końcu Agnieszka Radwańska jest czwartš zawodniczkš œwiata – że jest ona żarliwš katoliczkš. Wspiera akcję „Nie wstydzę się Jezusa”, namawia do noszenia krzyżyków, medalików lub innych ozdób religijnych, na korcie dumnie pozuje na tle napisu „Jezus” ułożonego z tenisowych piłek. Takie uczucia idš w parze z patriotyzmem: Radwańska wypowiadała się na tematy zwišzane z katastrofš smoleńskš, a jej ocena poczynań obecnego rzšdu jest druzgocšca.

Bez litoœci

Tymczasem incydent w Izraelu media w zasadzie przemilczały (nie liczšc portali Niezalezna.pl i Narodowcy.net). Polski Zwišzek Tenisowy też nie kwapił się do komentowania sprawy. Bo właœciwie, o co chodzi, mecz został wygrany, siostry się spakowały i pojechały na następny turniej – z Ejlatu prosto do Doha. Słowem – tenisowa karuzela kręci się dalej i nie ma co tracić czasu na drobiazgi. Czyżby drobiazgi? Najgorsze, co możemy zrobić w przypadku incydentu z Izraelem, to zamieœć sprawę pod dywan. W imię obrony polskoœci, ale i katolicyzmu. Odwróćmy bowiem sytuację. A gdyby tak w Polsce – okazjš może być kwietniowy turniej tenisistek w Katowicach, choć bez udziału Radwańskiej – kibice krzyczeli do zagranicznej tenisistki „żydowska suko”? Pewnie mieliby już na karku ekipę TVN, reporterów „Gazety Wyborczej”, a Jan Tomasz Gross pisałby kolejnš ksišżkę o skrajnym antysemityzmie... A może już to robi, zbierajšc z Internetu cytaty sfrustrowanych kibiców, którzy – oburzeni incydentem w Izraelu – dajš na forach wyraz swojej dezaprobacie – czasem ubranej w antysemickie szatki – dla takich zachowań? Wtedy litoœci by nie było... Właœciwie Radwańskie zrobiły, co należało: spuœciły rywalkom manto i argumentami sportowymi wyłożyły swoje racje. Brawo, że drużyna pokazała charakter, bo czasem w tenisie mecze trzeba wygrywać nie tylko z rywalem, ale i wspierajšcš go widowniš. Oczywiœcie w takiej sprawie nie ma sensu oficjalne dementi ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych czy polskiego rzšdu, aby nie zniżać się do poziomu kortu. Ale podobnych wyczynów nie można też puœcić płazem i trzeba przynajmniej rzetelnie je opisać, popierajšc stosownym dementi do œwiatowej federacji tenisowej ze strony PZT. Które to pewnie nie nastšpi, ale inercja w tenisowym zwišzku to osobny temat.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL