Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Dobra osobiste

"Newsweek" przegrał spór sšdowy z Opus Dei

Pozwany wniósł o oddalenie pozwu, podkreœlajšc, że w inkryminowanych tekstach "Newsweek" przytoczył stanowisko przedstawiciela Opus Dei.
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
"Newsweek" ma zmieœcić sprostowanie i odpowiedŸ Opus Dei na publikacjetygodnika z 2011 r., gdzie pisano m.in., że ta katolicka organizacja działa niejawnie i prowadzi własnš sieć szkół - orzekł w pištek Sšd Okręgowy w Warszawie.
Sšd uwzględnił pozew Opus Dei o nakazanie redaktorowi naczelnemu Tomaszowi Lisowi publikacji sprostowania i odpowiedzi. Adwokat pozwanego zapowiada apelację. W listopadzie 2011 r. "Newsweek" opublikował kilka materiałów o Opus Dei. Zapowiadała je okładka z zakapturzonš postaciš w cieniu i pytaniem: "Kim sš i jakie majš wpływy w Polsce". Pisano o niejawnej działalnoœci Opus Dei. Wœród osób, które - jak stwierdzono - "zaprzeczajš, że sš w Opus Dei, choć się ich o to posšdza", wymieniano m.in. Tomasza Arabskiego, Jarosława Gowina, Kazimierza Marcinkiewicza i Radosława Sikorskiego. Opus Dei Region w Polsce zażšdał od "Newsweeka", na podstawie Prawa prasowego, sprostowania, że nieprawdš jest, iż Opus Dei ma własnš sieć szkół w kilku miastach, bo prowadzi "jedynie oœrodki, w których prowadzone sš działania o charakterze kulturalno-formacyjnym". Nieprawdš jest też, iż "numerariusze œlubujš celibat".
Z kolei w żšdanej przez Opus Dei odpowiedzi pisano, że nieuprawnione jest twierdzenie, iż "Opus Dei jest tajemniczš, elitarnš organizacjš katolickš". "Jej działania sš jawne, upubliczniane; każdy może podjšć starania o członkostwo" - podkreœlono. Za nieuprawnione uznano też twierdzenie, że w Opus Dei istniejš "jakiekolwiek stopnie wtajemniczenia". Redakcja odmówiła publikacji i sprostowania, i odpowiedzi. W zwišzku z tym Opus Dei złożyła pozew do sšdu z żšdaniem, aby nakazał to redaktorowi naczelnemu. Pozwany wniósł o oddalenie pozwu, podkreœlajšc, że w inkryminowanych tekstach "Newsweek" przytoczył stanowisko przedstawiciela Opus Dei. Zwrócił też uwagę, że Trybunał Konstytucyjny uznał w 2010 r. zapisy co do sprostowań i odpowiedzi za niezgodne z konstytucjš - znowelizowano je dopiero w 2012 r. Nowela ustanowiła sprostowanie jedynš formš reakcji na publikację; musi być ono "rzeczowe i odnoszšce się do faktów". Dotychczasowe przepisy, uchylone po wyroku TK, dawały też możliwoœć ubiegania się o publikację odpowiedzi prasowej "na stwierdzenie zagrażajšce dobrom osobistym". W pištek sšd uznał żšdanie pozwu za zasadne, bo żšdania Opus Dei odnoszš się do faktów podanych przez tygodnik. Jak mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia SO Jacek Tyszka, badajšc pozew o nakazanie sprostowania i odpowiedzi, sšd nie bada czy dane informacje sš prawdziwe, ale tylko czy dochowano terminów złożenia sprostowania oraz czy jest ono rzeczowe i odnosi się do faktów. Zarazem sędzia przyznał, że sugestia, iż Opus Dei jest tajnš organizacjš prowadzšcš niejawne działania i majšcš własnš sieć szkół może naruszać jej dobra osobiste. Zdaniem sšdu żšdania pozwu majš podstawę prawnš, bo trzeba brać pod uwagę przepisy Prawa prasowego obowišzujšce w dniu kwestionowanej publikacji, a nie w dniu decyzji sšdu. Występujšca w imieniu pozwanego radca prawny Grażyna Sylwestrzak w rozmowie z PAP zapowiedziała apelację. Oceniła, że sšd powinien był wzišć pod uwagę przepisy obowišzujšce dziœ, a nie w dniu publikacji. Przypomniała, że redakcja umożliwiła Opus Dei wypowiedzenie się w kontrowersyjnych kwestiach. "OdpowiedŸ Opus Dei była tylko i wyłšcznie polemikš z artykułami" - podkreœliła. W sšdzie nie stawił się nikt w imieniu Opus Dei.
ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL