Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

A proletariat czeka

Plus Minus, Andrzej Krauze And Andrzej Krauze
Kto zgarnie pulę po upadku współczesnej cywilizacji zachodniej? Chrzeœcijaństwo, islam czy areligia?
Trudno się oprzeć pokusie poszukiwania analogii między współczesnoœciš a przeszłoœciš. Nikołaj Bierdiajew w latach 20. przewidywał nadejœcie nowego œredniowiecza, Jerzy Braun przed wojnš oczekiwał nowego oœwiecenia, Grzegorz Górny pisał niedawno o nastaniu nowej starożytnoœci. W kręgach konserwatywnych coraz częœciej porównuje się Unię Europejskš do upadajšcego Rzymu, przywołujšc przy tym nieraz Alasdaira MacIntyre'a, wedle którego rozpoczęła się już epoka nowego barbarzyństwa i pozostaje nam tylko czekać na kolejnego œwiętego Benedykta. Grzegorz Lewicki w ksišżce „Nadchodzi nowy proletariat" analizuje analogie między cywilizacjš helleńskš a zachodniš. Próbuje on ożywić historiozofię Arnolda Toynbeego, nieco zapomnianego brytyjskiego historyka, autora monumentalnego „Studium historii". Lewicki ukończył London School of Economics, zwišzany jest również z seminarium prof. Jana Skoczyńskiego, krakowskiego filozofa dziejów piszšcego między innymi o Marianie Zdziechowskim i Feliksie Konecznym. Lewicki w jakiejœ mierze kontynuuje krakowskie tradycje, łšczšc podejœcie cywilizacyjne i historiozofię z teoriš gier.

Dzieje cywilizacji

Toynbee w 12 tomach „Studium historii" analizował narodziny, rozwój i upadek rozmaitych cywilizacji. Jego zdaniem to właœnie cywilizacje, a nie poszczególne narody, sš prawdziwymi podmiotami historii.
Żywotnoœć cywilizacji zależy od tego, jak radzi sobie z wyzwaniami stawianymi przez przyrodę i społeczeństwo. Zbyt trudne wyzwania mogš wywołać kryzys, zbyt słabe nie stymulujš wzrostu. Na przykład Słowianie przez setki lat żyli w spokoju na żyznych glebach i w tym czasie nie rozwinęli żadnej godnej uwagi kultury. Rozpoznanie wyzwania i adekwatna odpowiedŸ jest poczštkiem rozwoju cywilizacji, jej wzrost zależy natomiast od stosunków między twórczš mniejszoœciš a nietwórczš większoœciš. Cywilizacja się rozwija, gdy masy naœladujš elity, załamuje się zaœ, gdy większoœć przestaje podšżać za elitš lub naœladuje obce wzorce. Faza dezintegracji może trwać setki lat i obejmuje trzy etapy: zaburzenia, to znaczy wojny i niepokoje społeczne, powstanie państwa uniwersalnego, które elity tworzš dla utrzymania spójnoœci, i wreszcie interregnum, poprzedzajšce ostateczny rozkład. W tym czasie pojawia się nowa uniwersalna religia, na podstawie której powstaje kolejna cywilizacja. Załamanie się cywilizacji prowadzi do powstania grup społecznych, które nie utożsamiajš się z rzšdzšcymi elitami. Toynbee nazywał je „wewnętrznym proletariatem", nie chodziło mu jednak o stan posiadania, lecz o stan ducha. Wewnętrzny proletariat „wchodzi z koniecznoœci w jakieœ funkcjonalne zwišzki z instytucjami danej cywilizacji, ale subiektywnie czuje, że nie przynależy do nich w pełni". W cywilizacji helleńskiej tworzyły go podbite przez Rzym ludy, które nie uczestniczyły w życiu politycznym i kulturalnym imperium. Szukały one nowej tożsamoœci, którš ostatecznie przyniosło im chrzeœcijaństwo. Grzegorz Lewicki próbuje zastosować model Toynbeego do analizy współczesnej Europy. Sam Toynbee nie potrafił okreœlić, w jakim stadium znajduje się nasza cywilizacja, nie dostrzegał bowiem uniwersalnego państwa ani nie potrafił wskazać wewnętrznego proletariatu. Lewicki stawia hipotezę, że Unia Europejska, która powstała po œmierci Toynbeego, jest właœnie zapowiadanym przez niego państwem uniwersalnym. Rzeczywiœcie, doskonale pasuje ona do opisu brytyjskiego historyka. Unia powstała w odpowiedzi na zaburzenia wewnštrz cywilizacji i głosi – tak samo jak rzymskie imperium z czasów Pax Romana – tolerancję i pokój między narodami. Tworzenie uniwersalnego państwa jednak jedynie pogłębia kryzys cywilizacji, zwiększajšc wyobcowanie wewnętrznego proletariatu. Ideologia Unii, która ma zapewniać pokój wewnętrzny i zewnętrzny, jest coraz częœciej ignorowana lub wprost odrzucana przez jej mieszkańców.

Gra o kontynent

Cywilizacja zachodnia znajduje się więc w fazie zaawansowanej dezintegracji, choć jeszcze nie rozkładu. Przyszłoœć zależy od tego, komu uda się zjednoczyć wewnętrzny proletariat i jak będzie wyglšdała nowa uniwersalna religia. Jak wskazuje Lewicki, na Zachodzie konkurujš ze sobš trzy œwiatopoglšdy: chrzeœcijaństwo, islam i areligia opierajšca się na ateizmie lub agnostycyzmie. Według niego każdy z nich może w przyszłoœci zjednoczyć wewnętrzny proletariat. Na razie przedstawiciele tych nurtów prowadzš coraz intensywniejszš działalnoœć misyjnš. O tym, kto zwycięży, zadecyduje atrakcyjnoœć narracji i czynniki demograficzne. W tym miejscu pojawiajš się wštpliwoœci. Po pierwsze, nie jest jasne, czy rzeczywiœcie przedstawiciele chrzeœcijaństwa, islamu i areligii stanowiš wewnętrzny proletariat. Wcišż bowiem chcš oni wpływać na rzšdzšcych, biorš udział w wyborach i protestujš, a prawdziwy proletariat w ogóle nie uczestniczy w życiu politycznym, czekajšc na rozpad systemu. Po drugie, nie jest jasne, czy areligia, słusznie traktowana przez Lewickiego jako alternatywa dla tradycyjnych religii, faktycznie stanowi alternatywę dla ideologii państwa uniwersalnego. Może się bowiem wydawać, że jest ona o wiele bliższa filozofii promowanej przez dominujšcš mniejszoœć niż którakolwiek z religii.

Co robić?

Jakie sš szanse chrzeœcijaństwa? Według Lewickiego jest ono co najmniej równorzędnym konkurentem areligii i islamu. Chrzeœcijaństwo ma wielkš zdolnoœć adaptacji i regeneracji, dzięki czemu może stanowić atrakcyjnš propozycję tożsamoœciowš dla wewnętrznego proletariatu. Sam Toynbee miał nadzieję, że to właœnie rodzima religia uratuje cywilizację zachodniš. Gdyby to chrzeœcijaństwo zjednoczyło europejski proletariat, dziedzictwo kultury zostałoby zachowane, a nowa cywilizacja stałaby się – bodaj pierwszy raz w dziejach – własnš cywilizacjš potomnš. W tym wypadku Zachód nie upadłby, lecz tylko by się odrodził. Z teorii Toynbeego można wyprowadzić doœć radykalne wnioski. Wydaje się bowiem, że warunkiem wiarygodnoœci chrzeœcijaństwa jako religii wewnętrznego proletariatu jest odrzucenie obecnego kształtu cywilizacji zachodniej. Wcišż, zwłaszcza przez przedstawicieli innych cywilizacji, Europa jest traktowana jako twór chrzeœcijański. Aby móc zjednoczyć wewnętrzny proletariat europejski, chrzeœcijaństwo musiałoby wystšpić jako siła kontrkulturowa, tworzyć prawdziwy drugi obieg kulturowy, społeczny i być może ekonomiczny, który mógłby w przyszłoœci zastšpić upadajšcy system. W ten właœnie sposób, jak wskazywał MacIntyre, postšpili chrzeœcijanie pod koniec starożytnoœci. Wiele œrodowisk chrzeœcijańskich, zwłaszcza w Europie Zachodniej, już dawno przyjęło takš strategię. Najlepiej chyba przedstawił jš arcybiskup Grenady Javier Martínez, mówišc, że trzeba po prostu wysišœć z europejskiego pocišgu, który jedzie w niewłaœciwym kierunku. W Polsce wcišż jeszcze dominuje bardziej optymistyczny poglšd, wedle którego chrzeœcijanie mogš i powinni się angażować w oficjalne życie polityczne, także na poziomie europejskim, a więc raczej namawiać do zmiany kierunku jazdy, niż do opuszczenia pocišgu. Ten umiarkowany poglšd wydaje się też bliższy Grzegorzowi Lewickiemu, który namawia do aktywnego korzystania z instrumentów politycznych, jakie wcišż jeszcze daje Unia. Czy zatem Zachód czeka zmierzch, czy nowa jutrzenka? Sytuacja powinna się wyjaœnić w najbliższych latach, według Toynbeego bowiem naturalnš konsekwencjš powstania państwa uniwersalnego i konsolidacji wewnętrznego proletariatu sš przeœladowania nowej religii. Jeœli opresji będš podlegać chrzeœcijanie, oznaczać to będzie, że udało się im zjednoczyć proletariat i rozkład cywilizacji zachodniej przebiega według najlepszego możliwego scenariusza. Autor jest filozofem i socjologiem, redaktorem naczelnym kwartalnika „Pressje"
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL