Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Czas kalkulacji strategicznych

red. 01-01-2013, ostatnia aktualizacja 01-01-2013 18:46
Czy USA znajdą w Rosji antychińskiego sojusznika? Na zdjęciu: Władimir Putin i Barack Obama, Los Cabos (Meksyk), 18 czerwca 2012 r.
Czy USA znajdą w Rosji antychińskiego sojusznika? Na zdjęciu: Władimir Putin i Barack Obama, Los Cabos (Meksyk), 18 czerwca 2012 r.
źródło: AFP
Jacek Bartosiak
Jacek Bartosiak
źródło: Fundacja Republikańska

Wygrana prezydenta Baracka Obamy przypieczętowuje proces fundamentalnych przetasowań w polityce zagranicznej amerykańskiego supermocarstwa. Świadomość tego stanu rzeczy musi w roku 2013 prowadzić do trzeźwych, opartych na realnych przesłankach, kalkulacji dotyczących podstaw naszego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi – uważają eksperci Fundacji Republikańskiej.

Z perspektywy bezpieczeństwa Polski najważniejszymi trendami drugiej kadencji prezydenta Obamy będą zarówno proces dalszej reorientacji amerykańskiej polityki w stronę Pacyfiku, jak i zwrócenie się w stronę wewnętrznych problemów gospodarczych, kosztem angażowania się w rolę światowego hegemona. Reorientacja amerykańskiej polityki będzie się przejawiać w budowie sojuszy regionalnych mających zrównoważyć wzrost potęgi Chin, oraz – jeśli tylko budżet na to pozwoli – przemieszczeniu amerykańskich jednostek wojskowych w obszar tej wielkiej rywalizacji. Wymienione dwa trendy będą zmuszały Amerykanów do zezwolenia graczom w innych regionach na wypracowanie własnych układów stabilizacji, opartych na sile państw w danym regionie.

Innymi słowy, tam, gdzie poprzednio Amerykanie podjęliby wojskową lub dyplomatyczną interwencję, często nie będą tego w przyszłości robić, aby nie zużywać swoich szczuplejących sił.

Chińskie wyzwanie

Pierwsze oznaki nowego podejścia widać już w przypadku stosunku do wojny domowej w Syrii, a częściowo także wobec wydarzeń w Iranie i Gruzji. Wciąż nie jest jasne, czy redukując swoją obecność, Stany Zjednoczone zadbają o ustanowienie i umocnienie swoich regionalnych „żandarmów”, tak aby zwiększyć swoje szanse na „powrót” w sprzyjających warunkach. Te procesy zmienią w najbliższych latach w sposób zasadniczy otoczenie geopolityczne Polski. Należy zakładać, iż mogą one wykraczać w czasie znacznie poza kadencję aktualnej administracji amerykańskiej, ponieważ będą odzwierciedlać nowy, kształtujący się porządek światowy.

Reorientacja na Pacyfik nie jest tylko wyborem Ameryki, czy kaprysem Obamy, ale strategiczną koniecznością

Z perspektywy interesów Stanów Zjednoczonych pragnących utrzymać globalne przywództwo w ramach światowej architektury bezpieczeństwa zaprojektowanej i gwarantowanej przecież przez nie same zwrot w kierunku Pacyfiku wydaje się być uzasadniony. Można nawet stwierdzić, że nastąpił on bardzo późno. Na tyle późno, że w międzyczasie potężniejące Chiny osiągnęły siłę gospodarczą, a częściowo także wojskową, mogącą zagrozić wypchnięciem interesów amerykańskich z Azji Południowo-Wschodniej i zachodniego Pacyfiku. Co więcej, chińska aktywność może zachwiać fundamentami amerykańskiego przywództwa na świecie. Państwo Środka podjęło ostatnio działania mogące podważyć zaufanie do dolara jako do głównej waluty wymiany handlowej świata.

Jednocześnie Chiny rozwinęły technologie i zdolności obronne mogące zakwestionować panowanie US Navy nad głównymi morskimi szlakami handlowymi Azji. W tym czasie Amerykanie zajęci wojnami przeciwpartyzanckimi i polityką na Bliskim i Środkowym Wschodzie zaniedbali wysiłki mające na celu utrzymanie hegemonii nad obszarem, który będzie decydował o utrzymaniu ich globalnej pozycji w najbliższych dekadach. Koncentrując się na walce z Talibanem i powstańcami w Iraku, mniejszy nacisk położyli także na budowę takich zdolności bojowych (niszczenie wrogich systemów rozpoznawczych, precyzyjne uderzenie na daleki zasięg, przełamanie obrony powietrznej), które są konieczne dla pokonania w bitwie powietrzno-morskiej przeciwnika tej klasy co Chiny.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Makowski: Miasto jest dla ludzi

Ruchy miejskie sprawiły, że lokalni politycy zaczęli mówić ich językiem. Szybko jednak włodarze miast nauczyli się pacyfikować aktywistów – pisze publicysta. >>
common