Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

Rynek sztuki, rynek bibliofilski, numizmaty w 2012 r.

Trwa hossa na rynku numizmatów. Padajš rekordy cenowe na aukcjach bibliofilskich. Zdecydowanie gorzej jest z obrazami i antykami. Żeby utrzymać obroty, domy aukcyjne organizujš coraz więcej aukcji.
Dwie firmy wyróżniajš się na rynku numizmatów. Warszawskie Centrum Numizmatyczne (www.wcn.pl) udostępnia swoje archiwum internetowe z informacjami o transakcjach z 20 lat. Jest tam ponad 100 tysięcy pozycji z cenami. To cenne Ÿródło wiedzy dla inwestorów i kolekcjonerów. Warszawski Antykwariat Numizmatyczny Pawła Niemczyka (www.numizmatyka.waw.pl) notuje rekordowe obroty, ponieważ zdobywa numizmaty nierzadko unikatowe i o udokumentowanej proweniencji. W tym roku przekroczono psychologicznš barierę miliona złotych za jeden obiekt. Skšd takie powodzenie numizmatów? Ich płynnoœć jest większa niż malarstwa. Sš inwestycyjnymi pewniakami, często z uwagi na wartoœć samego kruszcu. Ponadto w branży tej stosuje się te same kryteria wyceny jak na dojrzałych œwiatowych rynkach. Rynek numizmatów budzi zaufanie, bo jest przejrzysty. Nie ma tu fikcyjnych licytacji. Poza tym jest stabilny z uwagi na masowoœć transakcji.
Antykwariaty, które tradycyjnie handlujš malarstwem, zorganizowały w tym roku rekordowš liczbę aukcji biżuterii, uznawanej powszechnie za dobrš lokatę, podobnie jak numizmaty. Wczeœniej aukcje biżuterii zdarzały się incydentalnie. Na rynku malarstwa umacnia się tendencja, że drogie obiekty spadajš z licytacji. Wtedy zaczynajš się jeszcze większe problemy z ich spieniężeniem, bo uchodzš za niechciane. Dlatego właœciciele coraz częœciej oferujš je poza aukcjami. Rynkowe obserwacje potwierdza Marek Lengiewicz z Rempeksu: Słuszna jest zasada, żeby dywersyfikować portfel inwestycyjny, żeby całej wolnej gotówki nie inwestować w sztukę. Choć wskaŸniki efektywnoœci inwestycji w sztukę okazujš się bardzo wysokie, to jej płynnoœć jest stosunkowo niewielka. W atmosferze kryzysu ceny żšdane przez właœcicieli dobrych obrazów sš zbyt wysokie. Dlatego obrazy nierzadko spadajš z aukcji i wracajš na rynek z niższš cenš. Nowš formš handlu była w tym roku wyprzedaż zawartoœci domów lub prywatnych kolekcji. Wzbudziło to entuzjazm. Na przykład Rempex wystawił wyposażenie domu kolekcjonera. W ofercie najwięcej było ceramiki użytkowej, sreber, platerów. Ale były także stare meble, zegary, obrazy, dobra biżuteria. Ceny zaczynały się od 50 zł. W aukcji wzięli udział klienci (i ostro licytowali), którzy nigdy wczeœniej nie interesowali się rynkiem antykwarycznym. Sukcesem zakończyła się wyprzedaż zabytkowych rzeczy bezpoœrednio w willi na Saskiej Kępie, zorganizowana przez Desę Unicum (www.desa.pl). Wiele emocji wzbudziła rekordowa sprzedaż kolekcji fotografii FOZZ w Desie Unicum. Za zdjęcia z Marylin Monroe płacono nawet po kilkadziesišt tysięcy złotych. Obserwatorzy aukcji zadawali pytanie, czy nabywcy tych prac zajrzeli wczeœniej do Internetu. Ze œwiatowych notowań wynika, że dużo porównywalnych zdjęć sprzedawano już w poprzednich latach i płacono za nie wyraŸnie mniej. Nie spadły obroty na rynku bibliofilskim. Zdarzały się licytacje, podczas których padały rekordy cenowe. Liderem na aukcyjnym rynku bibliofilskim pozostał stołeczny antykwariat Lamus (www.lamus.pl).

Ryszard Kondrat, Warszawskie Centrum Numizmatyczne

Można zaryzykować twierdzenie, że cena nie gra roli, gdy chodzi o numizmaty rzadkie, o wielkiej urodzie, zwłaszcza w idealnym stanie. WyraŸnie roœnie grupa klientów, którzy inwestujš w numizmaty. Dla nich moneta musi być jak nowa. W tym roku ceny powyżej 100 lub 200 tys. zł nie należały do rzadkoœci. Rynek numizmatów jest wyjštkowo stabilny. Monety w cenach do ok. 2 tys. zł zbierane sš masowo przez dziesištki, może setki tysięcy osób. Z tej grupy wyrastajš pasjonaci, którzy zaczynajš kupować droższe egzemplarze. Stale roœnie popyt na numizmaty wspólne dla historii Polski i Rosji. Na przykład portrety niektórych carów widniejš tylko na monetach emitowanych w Polsce. Sš to okazy bardzo poszukiwane przez Rosjan. Dla nas ten rok był wyjštkowy. Œwiętowaliœmy jubileusz 20-lecia firmy. Z okazji 50. aukcji wydaliœmy ksišżkę, która opowiada o dziejach polskiego pienišdza. Reprodukujemy tam okazy, które przeszły przez naszš firmę. Autorem jest prof. Borys Paszkiewicz, który wykłada numizmatykę na Wydziale Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Rafał Kamecki, portal rynku sztuki Artinfo.pl

Rok upłynšł pod znakiem aukcji. Było ich aż 151. Częste aukcje majš przycišgać uwagę, stwarzać wrażenie różnorodnej i bogatej oferty, zachęcać nowych klientów do kupowania. Firmy organizujš ich coraz więcej, żeby utrzymać dotychczasowe obroty i płynnoœć. Rynek istnieje w dużej mierze dzięki aukcjom. To zauważalna tendencja. Pojawili się nowi aukcyjni liderzy i nowy asortyment. Najwięcej aukcji (34) zorganizowała Desa Unicum, w dodatku bardzo różnorodnych. Dla porównania, rok wczeœniej Desa przeprowadziła 23 aukcje, a w 2010 roku zaledwie 16. Sopocki Dom Aukcyjny przez długie lata w ogóle nie organizował aukcji. W tym roku było ich aż 11, w tym trzy w jednym tygodniu. Zaskoczeniem dla rynku było zorganizowanie aż siedmiu aukcji biżuterii. Przez ostatniš dekadę odnotowaliœmy tylko cztery takie imprezy. Odbyło się także siedem aukcji specjalnie poœwięconych sprzedaży zbiorów kolekcjonerów. Możliwe, że wzorem cišgle popularnych aukcji młodej sztuki  aukcyjna forma sprzedaży stanie się ważnym elementem rynku i stanowić będzie ciekawš ofertę dla kupujšcych.

Paweł Podniesiński, rzeczoznawca rynku bibliofilskiego

To kolejny stabilny rok na aukcjach bibliofilskich. Zabrane przeze mnie wyniki wskazujš, że obroty na aukcjach będš co najmniej takie same jak w ubiegłym roku. Wysokie przebicia cen popularnych pozycji, powtarzajšce się na kolejnych aukcjach, dowodzš, że jest stały popyt. Nie ma załamania. Jakoœć oferty wskazuje na spadek podaży drogich obiektów. Z wypowiedzi antykwariuszy wynika, że niektórzy właœciciele oczekujš wysokich cen, które w ocenie antykwariuszy sš nierealne w dzisiejszej kryzysowej atmosferze. Dochodzš nowi klienci. Mieliœmy niedawno spektakularnš licytację w Rara Avis, gdzie pierwodruk Schulza kupiono za 85 tys. zł (cena wywoławcza 3 tys. zł). Tytuł ten sprzedawano dotychczas poniżej 10 tys. zł. Mówi się, że Schulza kupili zagraniczni klienci. Można się spodziewać, że właœciciele, którzy majš tę ksišżkę, będš chcieli pozbyć się jej za równorzędnš cenę, ale u nas nierealnš. Z kolei w Lamusie za 11 tys. zł (wywoławcza 2 tys zł) kupiono pocztówkę z nieznanš pracš Schulza. Ciekawe, jakš cenę osišgnęłyby teraz oryginalne grafiki artysty sprzedane dwa-trzy lata temu przez Krakowski Antykwariat Naukowy?
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL