Świat

Spór o pomnik czeskiego zdobywcy polskiego Zaolzia

Gen. Josef Šnejdárek zajął w 1919 r. Zaolzie
PAP
Na Zaolziu stanął pomnik czeskiego generała Josefa Šnejdárka, który w styczniu 1919 r. najechał te ziemie. Obwiniany jest o zbrodnie wojenne.
Postawiono go trzy tygodnie temu na górze Połedna, co wywołało oburzenie zaolziańskich Polaków. Każdy kolejny numer polskiego „Głosu Ludu” zawiera artykuł na temat pomnika. Pełno o tej sprawie także na forach internetowych. Pomnik jest zresztą dość skromny – około półtorametrowej wysokości kamienny obelisk, na nim wykonana z metalu podobizna generała i wykuty napis: „arm. gen. Josef Šnejdárek, 1875–1945, ČSOL”. „Arm. gen.” oznacza generała armii, a ČSOL to Československa Obec Legionárska, czyli Czechosłowackie Stowarzyszenie Legionistów – organizacja byłych żołnierzy.
Należący wcześniej do Austro-Węgier Śląsk Cieszyński został podzielony w listopadzie 1918 r. według zasad etnicznych przez przedstawicieli miejscowych Polaków i Czechów. Nie uznała tego Praga i 23 stycznia 1919 r. 16 tysięcy czeskich żołnierzy wkroczyło na Zaolzie. Oddziały polskie liczyły tylko 3 tys. ludzi dowodzonych przez gen. Franciszka Latinika, którzy nie zdołali obronić tych ziem. 30 stycznia doszło do zawieszenia broni, a 3 lutego podpisano polsko-czechosłowacki układ o tymczasowej granicy. W jego efekcie Zaolzie, w tym zachodni Cieszyn, weszło w skład Czechosłowacji. Ostateczny podział, niekorzystny dla Polski, nastąpił 28 lipca 1920 r. decyzją mocarstw zachodnich. – To gen. Josef Šnejdárek (wówczas pułkownik – red.) dowodził czeskimi wojskami. Żołnierze przez niego dowodzeni dobijali polskich jeńców, doprowadzili też do starć z ludnością cywilną. W efekcie takiego starcia zginęło czterech robotników z Huty Trzyniec – podkreśla prezes Kongresu Polaków w Republice Czeskiej Józef Szymeczek. – I Działo się to m.in. w pobliżu góry Połedna, na pewno więc nie w tej okolicy powinien stanąć jego pomnik – dodaje.
Na cmentarzu w zaolziańskiej Stonawie jest mogiła żołnierzy 12. wadowickiego pułku piechoty, pojmanych przez Czechów i zakłutych bagnetami. I choć w Polsce wiadomo o tym niewiele lub nic, to jednak miejscowi Polacy o tragedii pamiętają. Czesi widzą to inaczej. W liście do prezesa Szymeczka szef ČSOL Kraju Morawskośląskiego Pavel Skácel napisał: „Płk. Šnejdárek i jego legioniści wygnali polskie oddziały gen. Latinika, bezprawnie znajdujące się na naszej ziemi. (...) Tylko pan i pańska kamaryla na Śląsku rozgrzebuje stare urazy”. Kongres Polaków odpowiedział: „Autor listu poucza nas między innymi, że Republika Czeska, w której żyjemy, pracujemy, płacimy podatki, i którą rozwijamy, jest li tylko »ich« państwem (...). Odbiera Polakom żyjącym w Republice Czeskiej prawo do praw obywatelskich”. – Może nigdy nie znajdziemy wspólnego języka w kwestiach historycznych, ale przed nami jest nasza wspólna przyszłość. Robienie takich „sztuczek” wcale jej nie pomaga – podkreśla Szymeczek.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL