Wiadomości

Tajemnica pewnego kontraktu

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Dlaczego odszedł szef funduszu w Katowicach? Przyznał 7 mln zł klinice na onkologię, która – wg NFZ – de facto nie istniała
Nieprawidłowości w kontraktach dla śląskich szpitali od trzech miesięcy bada Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura. „Rz" poznała dokumenty dotyczące jednego z nich.
Wynika z nich, że niezgodnie z prawem siedmiomilionowy kontrakt na trzy lata (ponad 2,3 mln zł na rok) dostał de facto nieistniejący oddział onkologiczny Szpitala Klinicznego nr 5 w Katowicach. Zygmunt Klosa, dyrektor śląskiego Narodowego Funduszu Zdrowia, wiedział o tym, a mimo to osobiście zdecydował, by przyznać pieniądze wirtualnemu oddziałowi. W lipcu po kontroli centrali NFZ w śląskim oddziale podał się do dymisji. Klosa jest członkiem Platformy Obywatelskiej, był radnym wojewódzkim PO i dwa lata temu startował do Sejmu. Dyrektorem NFZ w Katowicach był od 2008 r.
Pod koniec ubiegłego roku po raz pierwszy o pieniądze na chirurgię onkologiczną (wysoko kontraktowaną, zwłaszcza onkologiczną radioterapię) w konkursie NFZ na kolejne trzy lata stanął szpital kliniczny nr 5 w Katowicach należący do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Lecznica dotąd specjalizowała się w okulistyce i alergologii. Dyrektorem jest Dariusz Jorg – inspektor Najwyższej Izby Kontroli (od trzech lat na urlopie bezpłatnym w NIK), który wcześniej kontrolował śląskie szpitale i ujawniał w nich nieprawidłowości, m.in. w tej właśnie placówce. Dotychczas onkologią zajmowały się trzy ośrodki w regionie. NFZ rankinguje placówki pod kątem wyposażenia w sprzęt, personelu i przygotowania oddziału – im lepiej wyposażony, tym może liczyć na większy kontrakt. Klinika nr 5 złożyła ofertę 22 listopada 2011 r. – w ostatnim dniu konkursu na hospitalizację, który jest ogłaszany tylko co trzy lata. Dyrektor katowickiej kliniki nr 5 w formularzu wpisał, że placówka jest w pełni przygotowana i posiada sprzęt, m.in. tomograf komputerowy, rezonans magnetyczny, a nawet aparat do radioterapii śródoperacyjnej (każdy sprzęt jest dodatkowo punktowany). Jako podwykonawcę dyrektor placówki wskazał prywatną firmę Voxel, która – w ramach tego kontraktu – ma wykonywać całodobowo rezonans i tomografię. Jaka część z kontraktu idzie do Voxela, nie wiadomo. To właśnie ta firma buduje w klinice przy Ceglanej Centrum Diagnostyki i Terapii Onkologicznej i wyposaża je w sprzęt m.in. do neuroradiochirurgii. Radioterapia jest jedną z najbardziej dochodowych procedur medycznych. Problem w tym, że oddział dyrektora Jorga, podobnie jak sprzęt – zdaniem Narodowego Funduszu Zdrowia – w dniu składania oferty nie istniał. Prokuratura bada, czy doszło do próby wyłudzenia pieniędzy z NFZ Co ustalili kontrolerzy Funduszu 19 grudnia? Że w szpitalu nie ma deklarowanego sprzętu, a w oddziale, który miał istnieć, trwa generalny remont (nie ma nawet łazienek ani gniazdek elektrycznych). Kontrolerzy zanotowali, że pokazano im angiografy stosowane w okulistyce (a nie subtrakcyjne), a stanowisko intensywnej terapii nie ma ani jednej pompy infuzyjnej, nie ma też kolonoskopów, tomografu i rezonansu. Kontrolerzy uznają, że szpital „potwierdził nieprawdę" w ofercie i komisja konkursowa 21 grudnia rekomenduje odrzucenie kontraktu. Ale klinika nie wypada z konkursu, bo dzień później interweniuje dyrektor Zygmunt Klosa – na dokumencie z kontroli wpisuje zdanie „oferta nie kwalifikuje się do odrzucenia", a według wymogów ustawy powinna zostać obowiązkowo odrzucona z „powodu zawarcia w niej nieprawdziwych informacji". Oferta przechodzi do niejawnej części postępowania. W styczniu NFZ podpisuje kontrakt na onkologię na 9 mln zł. Zygmunt Klosa pracuje dziś w renomowanym szpitalu urazowym w Piekarach Śląskich jako dyrektor ds. medycznych. W rozmowie z „Rz" przyznał, że dokonał wpisu o nieodrzuceniu oferty oddziału w budowie. Ale nie chce wyjaśnić powodów. – W związku ze śledztwem odmówię pani komentarza – stwierdził Klosa. Klinika nr 5 otwiera onkologię (na 12 łóżek), ale nadal nie jest w pełni wyposażona – co wykazują kolejne ustalenia NFZ, m.in. dopiero pod koniec marca można robić tomografię, a do połowy roku nie działa pracownia rezonansu, a możliwość wykonania teleradioterapii śródoperacyjnej jest... w klinice w Lublinie. W lipcu oddział kontroluje m.in. wojewódzki konsultant do spraw chirurgii onkologicznej dr Stanisław Półtorak. Źle ocenia funkcjonowanie placówki (za mało lekarzy). Wytyka, że nie działa poradnia, że wykonuje się „ograniczony zakres zabiegów" (chirurgia tarczycy, gruczołu piersiowego) i pojedyncze zabiegi zmian skórnych. „Ilość i zakres pracy oddziału nie spowoduje zwiększenia dostępności chorych do lekarza" – ocenia konsultant. Tymczasem w czerwcu z centrali NFZ wylatuje Jacek Paszkiewicz, w śląskim NFZ rusza szeroko zakrojona kontrola z centrali. Pod lupę trafia i ten kontrakt. Kończy się miesiąc później dymisją Zygmunta Klosy ze śląskiego oddziału w wyniku stwierdzenia w oddziale "poważnych nieprawidłowości". Dyscyplinarnie wylatuje także z pracy naczelnik wydziału świadczeń opieki zdrowotnej w śląskim NFZ i szef komisji konkursowej Aleksander Brzęski. W lipcu NFZ odbiera kontrakt na onkologię klinice Jorga. – Zgodnie z ogólnymi warunkami umowy ze względu na bezpieczeństwo pacjentów wypowiedzieliśmy umowę w trybie trzymiesięcznym. Kontrole wykazały nieprawidłowości związane z zawarciem wspominanej umowy – potwierdza Jacek Kopocz, rzecznik oddziału w Katowicach. I podkreśla, że szpital nie otrzymał całej sumy kontraktu, a jedynie transze miesięczne. 31 października klinice wygasł kontrakt, a 600 tys. zł, które miała dostać placówka na ostatni kwartał roku otrzymają – jak mówi Jacek Kopocz – inne szpitale onkologiczne w regionie. W październiku nowy szef śląskiego NFZ Grzegorz Nowak złożył w sprawie tego kontraktu zawiadomienie do prokuratury, m.in. o działaniu na szkodę NFZ. – Śledztwo o przestępstwo niegospodarności menedżerskiej jest badane bardzo szeroko – mówi „Rz" prok. Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka katowickiej prokuratury. Podawanie nieprawdziwych danych w dokumentach jest przestępstwem poświadczenia nieprawdy, za co grozi nawet do 5 lat. Prokuratura bada m.in., czy doszło do próby wyłudzenia pieniędzy z NFZ. W ustawie o NFZ art. 193 mówi, że kto podaje w ofercie złożonej w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych przez Fundusz nieprawdziwe informacje i dane, podlega karze grzywny. Nie zwalnia to jednak oferenta z odpowiedzialności karnej. Dyrektor Dariusz Jorg w odpowiedziach przesłanych do „Rz" zapewnia, że „szpital na dzień złożenia oferty spełnił wszystkie przewidziane wymogi dotyczące m.in. personelu, sprzętu i aparatury". Jako dowód ma świadczyć fakt, że już w sierpniu 2011 r. klinika dostała pozytywną opinię sanepidu, a na tej podstawie wojewoda ją zarejestrował. Problem w tym, że jak wynika z dokumentów „Rz", inspektorom sanepidu jako przyszły oddział onkologiczny pokazano oddział alergologii. Jorg przyznaje, że remont został zakończony 31 grudnia, ale że „oddział przyjmował pacjentów już od 9 listopada 2011 r.", a więc w... czasie remontu. Dyrektor Jorg wyjaśnia, iż „przyjmowani byli pacjenci niewymagający długotrwałej hospitalizacji czy też kosztownego leczenia". I zapewnia, że oddział był w pełni gotowy 1 stycznia tego roku. – Pierwsi pacjenci, których leczenie finansowane było ze środków publicznych, przyjęci zostali na oddział 24 stycznia 2012 r., a więc od dnia następującego po zawarciu umowy z NFZ – dodaje dyrektor. Brak deklarowanego sprzętu Dariusz Jorg tłumaczy, że składając ofertę 22 listopada 2011 r., szpital miał zapewnioną możliwość wykonywania wymienionych badań, ponieważ zawarł umowę z Voxelem. Od sierpnia przydzielanie różnych kontraktów w śląskim NFZ bada Centralne Biuro Antykorupcyjne. CBA sprawdza też procedury ubiegania się o umowy dotyczące udzielenia świadczeń opieki zdrowotnej na rok 2012 i na lata następne. – Weryfikowane są także procedury realizacji świadczeń w wybranych rodzajach i zakresach – dodaje Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL