Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Katastrofa smoleńska

Katastrofa zaniedbań państwa

Rosjanie pomylili ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Polscy prokuratorzy wyłapujš błędy po otrzymaniu dokumentów z Moskwy
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Ponad dwa lata od smoleńskiej tragedii œledczy wreszcie zaczynajš działać i wychwytywać błędy Rosjan
Po upływie dwóch i pół roku od katastrofy Tu-154, w której życie straciło 96 osób, pytań i wštpliwoœci więcej niż odpowiedzi. Dopiero dziœ prokuratura jest w stanie nadrabiać zaległoœci. Œledczy mówiš, że dzieje się tak dlatego, iż dopiero teraz spływajš z Rosji kluczowe dokumenty. Jedne z ostatnich dotarły w tym miesišcu. Po ich przetłumaczeniu i analizie prokuratorzy zaczęli wychwytywać poważne błędy Rosjan. Dlatego pojawiły się decyzje o ekshumacjach kolejnych ofiar. W wielu wymiarach œledztwo zaczyna się od poczštku. Cieniem na wyjaœnianiu przyczyn narodowej tragedii kładzie się rezygnacja ze wspólnego polsko-rosyjskiego badania katastrofy i zgoda na badanie jej na podstawie załšcznika 13 konwencji chicagowskiej o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. Premier Donald Tusk twierdził, że innej możliwoœci nie było.
Jednak eksperci sš innego zdania. Uważajš, że można było skorzystać z łšczšcego Polskę i Rosję porozumienia z 7 lipca 1993 r. w sprawie ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaœniania katastrof, zawartego przez MON. Przewiduje ono współpracę obu krajów w razie takich zdarzeń jak katastrofa pod Smoleńskiem. Stawia nas więc w mocniejszej pozycji. – Można było zastosować porozumienie z 1993 r., gdyby polska strona była lepiej przygotowana do rozmów. Po katastrofie powinien pojechać z premierem do Rosji zespół dobrze przygotowanych specjalistów od prawa lotniczego i międzynarodowego. To był najbardziej newralgiczny moment. Tymczasem rzšd nie stanšł na wysokoœci zadania, nie potrafił wybrać podstawy prawnej, która by gwarantowała ochronę polskich interesów. Rosjanie zaproponowali załšcznik 13 konwencji, a strona polska to zaakceptowała – mówi „Rz" prof. Genowefa Grabowska, ekspert prawa międzynarodowego. Jak podkreœla, przyjęto dziwnš konstrukcję. – Konwencja odnosiła się do samolotów cywilnych, a nie wojskowych, jakim był Tu-154 – przypomina. Nieskorzystanie z regulacji, która zapewniała nam mocniejszš pozycję, szybko się zemœciło. Chociaż prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew deklarował wspólne œledztwo, szybko się okazało, że ton nadajš Rosjanie, a polskich ekspertów i prokuratorów traktujš jak petentów. Rosjanie nie dopuszczali ich do kluczowych czynnoœci, dokumenty przekazywali opornie i takie, jakie chcieli. Pierwszy zgrzyt miał miejsce już 10 kwietnia. Polskich prokuratorów, którzy wieczorem przyjechali do Rosji, nie dopuszczono do sekcji zwłok, twierdzšc, że już zostały wykonane. Jednak protokołów z sekcji nie przysyłali przez ponad rok. Doœć szybko dostarczyli jedynie dokument z sekcji prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Skoro badania sekcyjne wykonano już pierwszego dnia, to co przez tyle miesięcy w nich poprawiano? – pyta mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar. Ile warte były rosyjskie sekcje, dziœ już wiadomo. Zaniedbania były nawet w sekcji dotyczšcej prezydenta. Wyszły na jaw, kiedy prezes PiS, przeglšdajšc akta już w polskiej prokuraturze, odkrył, że na stole sekcyjnym sš szczštki nienależšce do jego brata. Był tam fragment ciała w generalskim mundurze. Nierzetelnoœć Rosjan przy identyfikacji ciał rzuca inne œwiatło choćby na obcišżanie winš polskich pilotów. Rosjanie sugerowali, że lšdowali pod naciskiem gen. Andrzeja Błasika, na co nasi biegli nie znaleŸli dowodów. Rosjanie twierdzili, że kontrolerzy sš bez winy, ale filmu z wieży lotniska, który mógłby wyjaœnić, dlaczego wprowadzali w błšd załogę, nie dostarczyli. Czarnych skrzynek i wraku do dziœ nie oddali. Ze szczštkami tupolewa obchodzili się skandalicznie. – W cywilizowanych krajach każda œrubka jest zbierana, by można było przeprowadzić badania i rekonstrukcję, tutaj wrak cięto piłš, bezpowrotnie niszczšc dowody – mówi mec. Rafał Rogalski, który zawiadomił prokuraturę o niszczeniu wraku. – Nie było możliwoœci, by polscy prokuratorzy wojskowi wykonywali samodzielnie jakiekolwiek czynnoœci procesowe w Rosji – oœwiadczył dwa dni temu w Sejmie prokurator generalny Andrzej Seremet. To oznacza, że wojskowi œledczy, prowadzšc postępowanie w sprawie katastrofy, muszš w dużej mierze korzystać z ustaleń strony rosyjskiej. A w rosyjskim œledztwie działy się rzeczy zaskakujšce. Jak chociażby unieważnienie jesieniš 2010 r. przez rosyjskich prokuratorów (co ujawniła „Rz") zeznań kontrolerów z wieży lotniska Siewiernyj: ppłk. Pawła Plusnina i mjr. Wiktora Ryżenki. Pretekstem było to, że ich zeznania złożone tuż po katastrofie sš nierzetelne. Z póŸniejszych, złożonych w lipcu 2010 r., zniknęły niekorzystne dla strony rosyjskiej stwierdzenia. Eksperci twierdzš, że należało się domagać od strony rosyjskiej dopuszczenia naszych prokuratorów i biegłych do badania katastrofy. Tym bardziej że trwały rozmowy premierów. – Gdyby ze strony premiera i najwyższych władz było więcej stanowczoœci, to strona rosyjska musiałaby to wzišć pod uwagę – mówi prof. Grabowska. Tymczasem nawet mimo trudnoœci zgłaszanych choćby przez prokuratorów ze strony polskiego rzšdu nie było żadnej oficjalnej interwencji. – Prawda jest taka, że Polska nie zadbała o swoje interesy i interesy swoich obywateli w należytym stopniu – uważa. – O tym, jak jesteœmy skuteczni, najlepiej œwiadczy fakt, że do tej pory nie mamy czarnych skrzynek ani wraku. Podobnie uważa Kazimierz Olejnik, były wiceprokurator generalny. – Taka katastrofa zdarza się raz na tysišc lat, więc każdy detal powinien być zbadany. Nasi prokuratorzy powinni bezpoœrednio uczestniczyć zarówno w sekcjach zwłok ofiar, jak i innych ważnych czynnoœciach. Tym bardziej że jednš z dramatycznych wersji œledztwa, którš prokuratura musiała przecież zweryfikować, była wersja zamachu – zaznacza.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL