E-papieros: czy można palić na stanowisku pracy?

aktualizacja: 24.09.2012, 14:00
Foto: www.sxc.hu

E-papierosa nie obowiązuje ustawowy zakaz palenia w miejscach publicznych. Teoretycznie można go używać nawet na stanowisku pracy. Ale tylko dopóty, dopóki nie zakaże tego szef

REDAKCJA POLECA
23.08.2015
Czas pracy: firma może zniechęcić do palenia
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!
Papieros elektroniczny może do złudzenia przypominać klasycznego papierosa: wypuszcza „dym", a niektóre modele mają nawet żarzącą się końcówkę. W rzeczywistości jest to urządzenie elektroniczne do... inhalacji nikotyną. Inhalatorem jest mieszanka nikotyny, glikolu propylenowego, gliceryny i ewentualnie substancji zapachowo-smakowych, tzw. liquid. Mieszanka umieszczona jest w kartridżu, który po użyciu wymienia się na nowy. E-papieros podgrzewa mieszankę, a ta zamienia się w parę wodną  z nikotyną, którą wdycha e-palacz. Produktem ubocznym, wydychanym przez niego jest – tak zapewniają producenci – czysta  para wodna.

Nie wiadomo, czy to truje

Jest jednak małe "ale". Dotychczas żadna wiarygodna instytucja (np. Światowa Organizacja Zdrowia WHO, polskie ministerstwo zdrowia) nie potwierdziła, że papieros elektroniczny jest bezpieczny nie tylko dla samych e-palaczy, ale też dla osób przebywających w ich towarzystwie. Były ostrzeżenia niemieckich lekarzy, że składnik liquidu,  glikol propylenowy,  może drażnić drogi oddechowe, a niedawno naukowcy z Uniwersytetu Ateńskiego stwierdzili w wyniku testów, że używanie e-papierosów wzmaga opór dróg oddechowych.
- Musimy pamiętać, że nikotyna z e-papierosa, to ta sama substancja, która powoduje określone szkody zdrowotne ( szkodzi naszemu zdrowiu?) i prowadzi do uzależnienia biologicznego. Z doniesień badaczy amerykańskich wiemy, że mgła z e-papierosa zawiera pewną ilość nikotyny, a więc może mieć wpływ na zdrowie biernych palaczy - mówi dr Elżbieta Puścińska, przewodnicząca Sekcji Antynikotynowej Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
Odpowiedzi na pytania o wpływ e-papierosów na zdrowie mają dać badania prowadzone od czerwca przez polskich naukowców z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Na wyniki trzeba jednak jeszcze trochę poczekać.

Dymek zakazany, e-dymek dozwolony?

E-papieros nie podlega przepisom ustawy z 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (dalej ustawa tytoniowa), gdyż  nie jest wyrobem tytoniowym. Nie ma zaś innych przepisów, które regulowałyby kwestie używania tych urządzeń w miejscach publicznych.
Skoro tak, to teoretycznie można bezkarnie i bez ograniczeń używać e-papierosów na terenie obiektów leczniczych, uczelni, zakładów pracy, lokali gastronomicznych, w środkach transportu publicznego, na przystankach, w pomieszczeniach obiektów sportowych, na placach i salach zabaw i w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego. Czyli wszędzie tam, gdzie nie można palić tradycyjnego tytoniu w postaci papierosa, cygara czy fajki.
Czy to znaczy, że nałogowi palacze mogą bez obaw używać e-papierosów w pracy? I nie muszą wychodzić do palarni ani okupować wejść do biurowców? Czy szef może zabronić e-palenia nie narażając się na zarzut dyskryminacji? A co z innymi pracownikami - czy mogą oni żądać wprowadzenia zakazu używania urządzeń o nieznanym wpływie na ich zdrowie?
- Pracodawca może wprowadzić uregulowania dotyczące używania e-papierosów na terenie zakładu pracy w regulaminie pracy – czytamy w piśmie, jakie otrzymaliśmy z Departamentu Prawa Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej w odpowiedzi na nasze pytania dotyczące e-palenia w pracy. Podstawę do wprowadzenia obostrzeń eksperci ministerstwa widzą w kilku przepisach kodeksu pracy.

Pracodawca ma dmuchać na zimne

Ministerstwo wskazuje na art. 207 § 2 pkt 1 Kodeksu pracy, który zobowiązuje pracodawcę do ochrony zdrowia i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki  i techniki. Innymi słowy – pracodawca musi zapewnić przestrzeganie w pracy zasad bhp.
- Działanie pracodawcy może mieć charakter prewencyjny także wtedy, gdy nie ma dostatecznych danych na temat szkodliwości jakichś urządzeń czy substancji – uważa Przemysław Pogłódek, wspólnik w Kancelarii Prawnej Prawo Pracy i BHP P. Pogłódek M. Różański S.C.
Jego zdaniem zakaz używania e-papierosa w pracy może być uzasadniony nie tylko z powodu  ewentualnej szkodliwości substancji wydobywających się z aplikatora nikotyny.
- E-papieros może zwyczajnie zagrażać bezpieczeństwu pracy, gdy zajmuje ręce lub uwagę osoby pracującej np. przy taśmie produkcyjnej albo przy obsłudze niebezpiecznych maszyn – uważa mec. Pogłódek

Kultura nie musi być ujęta w paragrafy

W opinii ministerstwa problem dopuszczenia używania na terenie zakładu pracy urządzeń aplikujących nikotynę, tzw. e-papierosów powinien być rozważany również w świetle zgodności z zasadami współżycia społecznego. Przepisem określającym granice wykonywania praw podmiotowych przez pracownika i pracodawcę jest art. 8 Kodeksu pracy. Zgodnie z nim, działanie lub zaniechanie pracodawcy lub pracownika, mimo że zgodne z przysługującymi im uprawnieniami, stanowi nadużycie prawa, jeżeli jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
-         Szef zawsze może się też odwołać do zasad współżycia społecznego z art. 100 § 2 pkt 6 kodeksu pracy. Według mnie należy do nich nakaz kulturalnego zachowywania się w pracy. Używanie e-papierosów w pracy może być uznawane za nieestetyczne, niekulturalne tak samo jak  dłubanie w nosie czy wulgarne słownictwo. Wyobraźmy sobie lekarza używającego e-papierosa przy pacjentach albo recepcjonistkę wypuszczają „dymek" podczas rozmowy z klientem –mówi mec. Sławomir Paruch z kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.
W jego opinii pracodawca może zalecić, by korzystanie przez pracowników z e-papierosów  odbywało się w sposób wstrzemięźliwy i z poszanowaniem praw innych osób, np. wyłącznie w pomieszczeniach, w których nie przebywają osoby niepalące. Ma nawet prawo nałożyć karę porządkową na pracownika nieprzestrzegającego reguł, a nawet zwolnić go za to z pracy.
Co więcej, zakaz e-palenia nie musi obowiązywać każdego pracownika. Zdaniem eksperta można wprowadzić go dla niektórych tylko stanowisk, uzasadniając to rodzajem pracy lub obowiązującymi na danym stanowisku przepisami BHP.

Papieros bez przerwy

Mec. Pogłódek zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: - Obowiązkiem pracownika jest świadczenie pracy, a nie zajmowanie się innymi sprawami. Jeśli czas przeznaczony na wykonywanie obowiązków poświęca paleniu papierosów czy korzystaniu z e-papierosa, to nie wypełnia warunków umowy o pracę.
Trudno się z tym nie zgodzić - prawo nie przewiduje specjalnych przerw na papierosa. Art. 134 k.p. stanowi, że jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi co najmniej 6 godzin, pracownik ma prawo tylko do jednej, minimum 15-minutowej, przerwy na czynności niezwiązane z pracą i wliczanej do czasu pracy. Oprócz tego, zgodnie z art. 141 k.p., pracodawca może wprowadzić jedną przerwę w pracy niewliczaną do czasu pracy, w wymiarze nieprzekraczającym 60 minut, przeznaczoną na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych. Można ją wykorzystać na palenie papierosa czy korzystanie z e-papierosa – nikt przecież nie będzie kontrolował, czy pracownik faktycznie udał się na lunch.
Z tego wynika, że nikotynista ma zagwarantowane tylko 15 minut i to raz dziennie na oddanie się nałogowi, bez konieczności siedzenia po godzinach. Jeśli zaś w zakładzie pracy wprowadzono dodatkową  przerwę i palacz z niej skorzysta, to musi ją odpracować albo pogodzić się z utratą wynagrodzenia za czas spędzony na papierosach. Chyba, że konieczność wypalenia papierosa szef uznaje za wystarczające  usprawiedliwienie czasowej nieobecności pracownika na stanowisku pracy i pozwala pracownikowi zachować prawo do wynagrodzenia za czas takich przerw.
- Decyzja o stosowaniu innych przerw w pracy wliczanych do czasu pracy (z zachowaniem prawa do wynagrodzenia), bądź o skróceniu czasu pracy (z zachowaniem prawa do wynagrodzenia za taki wymiar czasu pracy, jaki wynika z umowy o pracę) lub o przyznaniu dodatkowego wynagrodzenia pracownikom nie korzystającym z przerw na palenie papierosów  należy do pracodawcy – czytamy w odpowiedzi MPiPS.

Trudno zmusić pracodawcę do zmiany regulaminu

Różne są jednak opinie na temat sposobu wprowadzania uregulowań dotyczących używania e-papierosów na terenie zakładu. Według MPiPS i Przemysława Pogłódka pracodawca musi wprowadzić nowe zasady w regulaminie pracy. Sławomir Paruch uważa, że warto tak zrobić, ale nie jest to niezbędne.
- Bez odpowiednich zapisów regulaminu pracy pracodawca też może egzekwować przestrzeganie norm współżycia społecznego czyli dobrych obyczajów a ewentualne zapisy regulaminu będą miały charakter raczej uświadamiający niż normatywny – mówi mec. Paruch. – Nikt nie zapisuje w regulaminie zakazu przeklinania, choć nie powinno się przeklinać w miejscach publicznych, w tym w miejscu pracy. Przełożony i bez odpowiednich przepisów regulaminu może skarcić pracowników zarówno za przeklinanie jak i korzystanie z e-papierosów; w szczególnych przypadkach za takie zachowanie może ukarać pracownika, a nawet zwolnić pracownika.
Jest natomiast inny problem. Jeśli pracodawca sam nie widzi w e-paleniu nic zdrożnego i nie chce wprowadzić ograniczeń lub  zakazu e-palenia, to reszta załogi w zasadzie nie zbyt wielkich możliwości, aby to na nim wymóc.
-         Skarga do Państwowej Inspekcji Pracy nic da - nie ma podstaw prawnych do nałożenia kary  na  pracodawcę, który zakazu e-palenia nie uwzględni w regulaminie pracy. – uważa mec. Pogłódek. - Radziłbym konsekwentnie sygnalizować problem szefowi i próbować rozwiązać go ugodowo.
W opinii mec. Sławomira Parucha pracodawca powinien przeciwdziałać niekulturalnym zachowaniom pracowników w zakładzie, a do takich może należeć palenie e-papierosów w niektórych sytuacjach, np. na stołówce przy obiedzie lub przez ekspedientkę na stanowisku pracy. - Brak reakcji pracodawcy może prowadzić do rozluźnienia norm zachowań innych pracowników w podobnych sytuacjach, np. w odniesieniu do wspomnianego przeklinania - tłumaczy mecenas.
W sytuacji patowej jedynym wyjściem jest pozew do sądu. Pracownicy mogą jako podstawę wskazać wspomniany już  art. 8 kodeksu pracy, który wskazuje, że zaniechanie szefa sprzeczne z zasadami współżycia społecznego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Zdaniem mec. Parucha jest to jednak rozwiązanie czysto teoretyczne: - Mam wątpliwości, czy sąd przyjąłby taką sprawę do rozpoznania, nie mówiąc o wyegzekwowaniu wyroku - mówi.

Czy można dyskryminować e-palacza

Czy wprowadzenie zakazu używania e-papierosów mogłoby narazić pracodawcę na zarzut dyskryminacji?
Mec. Przemysław Pogłódek twierdzi, że może dojść do takiej sytuacji, jeśli pracodawca wprowadzi zakaz dla niektórych tylko stanowisk, ale dobrze go nie uzasadni albo nieprecyzyjnie rozróżni stanowiska objęte zakazem.
Zdaniem ekspertów z biura prawnego MPiPS, aby mówić o dyskryminacji e-palacza, trzeba  byłoby znać realia konkretnej sprawy i przepisy wewnętrzne obowiązujące u danego pracodawcy. Możliwa jest bowiem sytuacja, w której zakaz używania e-papierosa byłby dopuszczalnym odstępstwem od zakazu dyskryminacji pośredniej.
Według mec. Sławomira Parucha za dyskryminację można uznać każdy całkowity zakaz używania  e-papierosów, jeśli nie jest uzasadniony okolicznościami i do nich ograniczony. – Choć ze wskazanych wyżej powodów, pełna swoboda w użyciu e-papierosów może być naruszeniem norm dobrych obyczajów, z drugiej strony, nie ma racjonalnych powodów, by zakazywać ulegania tej przypadłości np. pracownikom, którzy siedzą w pokojach sami. To tak jakby zabronić im strzelania długopisem lub słuchania radia – mówi.
Sławomir Paruch, radca prawny, Senior Counsel w kancelarii Raczkowski i WspólnicyKomentuje Sławomir Paruch, radca prawny, Senior Counsel w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy
Nie sposób uregulować każdej dziedziny życia społecznego przepisami ustaw czy regulaminów i w moim przekonaniu nie ma takiej potrzeby. Oprócz norm sformułowanych w przepisach w pracy obowiązują nas także normy współżycia społecznego, czyli dobre obyczaje. Margines tolerancji dla pewnych zachowań jest wprawdzie różny dla różnych miejsc i środowisk, ale to nie powód, by  wszystkie niepożądane od razu regulować suchą literą prawa, a tym bardziej sankcjonować. Pracodawca, który wprowadziłby nakaz mycia się przed przyjściem do pracy, naraziłby się na śmieszność albo oburzenie, bo  oznaczałoby, że traktuje pracowników jak przygłupów. To samo dotyczy zakazu przeklinania, prowadzenia głośnych rozmów przez telefon i - w moim przekonaniu - korzystania z e-papierosa. Są to zachowania, od których należy się powstrzymywać w miejscach publicznych, bo po prostu tak nakazuje kultura osobista. Ewentualne zapisy w regulaminie pracy dotyczące niepożądanych zachowań z tej sfery powinny mieć w mojej ocenie raczej charakter zaleceń niż nakazów czy zakazów.
Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE