Socrealizm w tle

aktualizacja: 16.09.2012, 18:55
Triumf ideologii, jedna z sal wystawy „Za żelazną kurtyną”
Triumf ideologii, jedna z sal wystawy „Za żelazną kurtyną”
Foto: TYCJAN GNIEW PODSKARBIŃSKI/FUNDACJA POLSKIEJ SZTUKI NOWOCZESNEJ

Ponad sto prac z polskiej kolekcji na moskiewskiej wystawie

Jacek Tomczuk z Moskwy

Trzeba mieć dużo odwagi, by przywozić do Moskwy malarstwo socrealistyczne. Do miasta, gdzie stoi Uniwersytet Łomonosowa, „Robotnik i kołchoźnica” Wiery Muchiny, gdzie nawet stacje metra mają zbiory lepsze niż większość polskich muzeów. Realizm socjalistyczny nie jest tutaj galeryjną ciekawostką, historyczną konwencją, to codzienność, wystarczy wejść do stacji Kijewskaja, by przynajmniej omieść wzrokiem mozaiki z Leninem.
A jednak Piotr Nowicki podjął się tego zadania. Polski kolekcjoner przygotował wystawę „Za żelazną kurtyną. Sztuka oficjalna i niezależna w Związku Radzieckim i Polsce 1945–1989” we Wszechrosyjskim Muzeum Sztuki Użytkowej i Ludowej.
Oglądamy więc obrazy partyjnych wyrobników, jak i serwituty artystów wybitnych. Władysław Strzemiński, nawet kiedy maluje „Żniwa”, pozostaje wybitnym malarzem. Zresztą na wystawie widać, jak socrealistyczna konwencja ulegała malarskim wpływom, podejmowała dialog z tradycją, chciała uwiarygodnić się właśnie jako sztuka. Na wpół zaorane pole, słońce, bezchmurne niebo. Naga kobieta i mężczyzna obmywają się pod strumieniem wody. Aleksiej Borodin nazwał swój obraz „Wiosna”, a węża z wodą kazał trzymać towarzyszowi w spodniach. Czyżby uosabiał partię, pod której czujnym okiem społeczeństwo nie tylko pracuje, ale też „budzi się” do życia? Nachalny symbolizm miesza się z tradycją aktu. Na innych obrazach widać wpływy postimpresjonizmu, salonowego malarstwa realistycznego.
Jednak Nowickiego nie interesuje badanie konwencji socrealistycznej, ona służy mu tylko za tło, pokazanie, w jakich warunkach musieli działać twórcy chcący realizować własną wizję. Polski kurator ułożył wystawę tematycznie, zestawiając prace polskich i rosyjskich twórców w salach poświęconych figuracji (Dobkowski, Ziewin), abstrakcji (Tarasin, Lenica, Jakowlew), znakowi i znaczeniu (Stażewski, Kantor, Kabakow)... Specjalną salę „Prekursorzy” mają Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński, którzy byli łącznikami pomiędzy pierwszą, przedwojenną awangardą a twórcami niezależnymi, próbującymi odnaleźć się w nowej rzeczywistości po zakończeniu wojny.
Postawił też swoją kolekcją mocne tezy: po 1945 roku niezależna sztuka rosyjska była odcięta od zachodnich wpływów, często naznaczona epigoństwem. Artyści na Wschodzie bezkrytycznie kontynuowali tradycję konstruktywizmu i suprematyzmu. Dla autora wystawy sztuka to tylko malarstwo i rzeźba. A gdzie instalacje, dokumentacja artystycznych akcji w mieszkaniach, podmiejskich peryferiach, gdzie skrywali się artyści pod czujnym okiem władzy?
Wystawa „Za żelazną kurtyną” to rodzaj osobistego przewodnika po polskiej i rosyjskiej sztuce drugiej połowy XX wieku, do ułożenia którego Nowicki jako kolekcjoner ma pełne prawo. Jednak w paru miejscach jego bedeker może zmylić rosyjskiego widza. Weźmy salę „Sztuka sprzeciwu”, która odnosi się do wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Co robi w niej Władysław Hasior? Naczelny artysta eksportowy PRL, któremu w czarną noc stanu wojennego władze otwierają galerię w Zakopanem?
Trudno ogląda się sztukę w Moskwie, gdzie dzieje się tyle na ulicach, w życiu społecznym, politycznym. Ciekawsze rzeczy dzieją się dwie ulice obok, gdzie trwa Marsz miliona, na którym zgromadzili się nacjonaliści, populiści, komuniści, obrońcy Pussy Riot… Kto by się przejmował współczesnym pejzażem czy sztuką z Polski? Przyszły ciężkie czasy dla kolekcjonerów, którzy chcą się pochwalić swoimi zbiorami. Wystawę czynną do 8 października współorganizował Instytut Adama Mickiewicza.
Opinia dla "Rz"
Aleksander Sysoenko
dyrektor Wszechrosyjskiego Muzeum Sztuki Użytkowej i Ludowej w Moskwie

Dla Rosjan sztuka oznacza realizm. To jeden z powodów nierozliczenia się u nas z socrealizmem. Nieistotna stała się już jego warstwa ideologiczna, liczy się, że rozumieją obrazy, widzą, co przedstawiają. Zresztą socrealizm nie był też kłopotem dla samych twórców. Tutaj nikt nie bił się w piersi, że malował żniwa czy oblężenie Stalingradu. Nikt nie ma pretensji do tych, którzy postawili na współpracę z partią. To wpisywało się w tradycję malarstwa realistycznego, przecież sztuka rosyjska XIX wieku jest na światowym poziomie właśnie dzięki realizmowi. Socrealizm był jego naturalną konsekwencją.

Teraz odkrywa się dużo obrazów socrealistycznych, które nigdy nie trafiły do partyjnych gabinetów czy muzeów. Powstało przypuszczenie, że niektórzy malarze świadomie modyfikowali zasady socrealizmu, nadawali postaciom zaburzone proporcje, zniekształcali rysy twarzy... I te płótna były odrzucane przez specjalne komisje i trafiały do piwnic. Po latach okazują się bardzo ciekawe. Niektórzy widzą w nich nawet zapowiedź współczesnych nurtów sztuki.
 
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE