Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Hołodomor - Wielki Głód

ROL
Głód spowodowany przez reżim bolszewicki jest jednš z najbardziej potwornych zbrodni w historii, na tyle okropnš, że ludzie w przyszłoœci nie będš mogli uwierzyć, że kiedykolwiek coœ takiego miało miejsce - napisał w czerwcu 1933 roku Malcolm Muggeridge
80 lat temu, 3 wrzeœnia 1932 roku, zmarł Pawlik Morozow. 14-letni chłopiec zadenuncjował własnego ojca, ukrywajšcego w czasie "wielkiego głodu" plony przed obowišzkowymi dostawami. Poniósł œmierć z ršk rodziny, a partia wyniosła go na komunistyczne ołtarze. Tekst z archiwum tygodnika "Plus Minus" Muggeridge, brytyjski dziennikarz, który jako jeden z pierwszych poinformował œwiat o Wielkim Głodzie na Ukrainie, miał rację. Ta zbrodnia, popełniona przez sowieckich komunistów przeszło 70 lat temu, wcišż jest okryta warstwš niewiedzy i zwyczajnych kłamstw, co pozwala obecnym władzom Rosji odmawiać jej miana ludobójstwa. Jeœli jednak œmierć trzech milionów ludzi wskutek celowej polityki państwa nie jest ludobójstwem, to co nim jest? Pełen obraz ukraińskiej tragedii odsłania się dopiero dziœ - dzięki otwarciu posowieckich archiwów.

Po pierwsze, kolektywizacja

Wszystko zaczęło się od poważnego niedoboru zboża na przełomie lat 1927 i 1928. Kryzys ten był rezultatem niskich cen skupu narzuconych przez państwo sowieckie. Naturalnym wyjœciem było podwyższenie cen, ale komuniœci woleli posłużyć się przemocš. Gdy za pomocš konfiskat uzyskano brakujšce zboże, bolszewicy uznali, że najlepsze będzie całkowite podporzšdkowanie sobie wsi, na której wcišż dominowała prywatna własnoœć ziemi. Nowy kurs wytyczył w listopadzie 1929 roku sam Stalin, publikujšc w "Prawdzie" artykuł o masowej kolektywizacji. Wyjštkowo gorliwie podjęły to wezwanie władze sowieckiej Ukrainy, planujšc całkowitš kolektywizację w cišgu roku. Tempo marszu do kołchozów i sowchozów było nadzwyczajne - jeszcze w paŸdzierniku 1929 roku było na Ukrainie zaledwie 8,6 proc. takich gospodarstw, a już w marcu 1930 roku - 64,4 proc. Ale uzyskano je z pomocš nadzwyczajnych œrodków. Prawie wszędzie chłopów siłš zmuszano do wstępowania do kołchozów i przekazania niemal całego majštku. Jak to przebiegało w praktyce, pokazuje przykład wsi Kłementyniwka, gdzie na zebraniu w sprawie kolektywizacji pojawiło się trzech milicjantów z szablami, a miejscowy aktywista oznajmił: "Kto nie napisze podania, że chce wstšpić do kołchozu, od razu odršbiemy mu głowę". W ten sposób Kłementyniwka została w jeden dzień całkowicie skolektywizowana. Osobny, straszny rozdział w kronice kolektywizacji zajmuje walka z tzw. kułakami. Była to w dużej mierze wymyœlona kategoria zamożniejszych chłopów, którzy w komunistycznej propagandzie stali się wrogiem numer jeden, odpowiedzialnym za wszystkie nieszczęœcia wsi. Do ostatecznej rozprawy z nimi dał sygnał Stalin, wzywajšc w styczniu 1930 roku do "likwidacji kułaków jako klasy". Jak wyglšdało tzw. rozkułaczanie? "Nagminne było wyganianie rozkułaczonych z domów prosto na ulice, bicie ich, organizowanie libacji alkoholowych w ich domach, strzelanie do nich, zmuszanie do kopania dla siebie grobów, rozbieranie kobiet w celu przeprowadzenia kontroli osobistej" - pisze Robert Kuœnierz. Potem następowała deportacja, podczas której umierało 15 - 20 proc. wysiedlonych chłopów. Do bardziej wyrafinowanych metod walki z kułakami zaliczyć należy obcišżanie ich ogromnymi podatkami, niekiedy aż dwukrotnie przekraczajšcymi wartoœć dochodów. W ten czy inny sposób zlikwidowano na Ukrainie ok. 200 tys. gospodarstw, deportujšc chłopów z ponad 60 tys. gospodarstw.

Opór

Mimo skierowanej przeciwko nim całej potęgi państwa chłopi próbowali stawiać opór. Bronili swych uznanych za kułaków ziomków przed deportacjš, próbowali uciec z Ukrainy - wielu do Polski. Rozpaczliwš formš oporu było niszczenie własnych gospodarstw. "Chłopi masowo niszczyli narzędzia rolnicze, sprzedawali swoje gospodarstwa i uciekali do miast - opisuje historyk. - Ci, którzy zostawali na wsi, zabijali masowo inwentarz żywy, woleli raczej zarżnšć swoje bydło, niż oddać za darmo do kołchozu". Mimo oficjalnego zakazu uboju bydła na Ukrainie nastšpiła zwierzęca hekatomba - w latach 1929 - 1934 pogłowie zwierzšt domowych i koni spadło niemal o połowę. Niekiedy do obrony przed kolektywizacjš przystępowano z broniš w ręku. Ofiarš zbuntowanych chłopów padali najczęœciej aktywiœci partyjni. "Nie potrzebujemy tu żadnej władzy radzieckiej. To nie jest władza, ale bandyci. Ona nas okradła i wszystko zabrała" - z takim hasłami przepędzono ich ze wsi Igriszki. W marcu 1930 roku Ukraina była ogarnięta masowymi buntami. Ich pacyfikacja wymagała niekiedy udziału czołgów i lotnictwa. Skšd tak zacięty opór? "Chłopi w większoœci byli przeciwnikami kołchozów, gdyż kołchoz odbierał im jakškolwiek nadzieję na swobodne rozporzšdzanie swoim życiem i pracš" - dowodzi Robert Kuœnierz, wskazujšc, że status kołchoŸników nie różnił się wiele od pozycji chłopa pańszczyŸnianego. Bezwzględne przywišzanie chłopów do kołchozów zostało potwierdzone dekretem z 1933 roku, odmawiajšcym im paszportów wewnętrznych, bez których nie można było opuœcić miejsca zamieszkania. Obowišzywało to aż do 1974 roku.

Pomór

Efektem kolektywizacji był ogromny spadek produkcji rolnej, ale władze, nie zważajšc na nic, wywiozły w 1931 roku z Ukrainy ponad połowę zboża. Rezultatem był głód. "KołchoŸnicy wychodzš w pole i znikajš. Po kilku dniach znajduje się ich zwłoki i całkiem bez żalu, jakby to było normalne, zakopuje się je do jamy, a w dniu następnym znaleŸć można martwym tego, to zakopywał zmarłych wczeœniej. W Kijowie ogromna liczba chłopów siedzi na ulicach, płaczšc błagajš o kawałek chleba" - pisał w 1932 r. komsomolec Tkaczenko w liœcie do szefa partii na Ukrainie Stanisława Kosiora. Obarczeni gigantycznymi kontyngentami chłopi za swš ciężkš pracę w kołchozach otrzymywali nędznš zapłatę w zbożu, a nierzadko - w ogóle nic. Aby przeżyć, musieli więc po kryjomu czerpać z teoretycznie wspólnej "własnoœci socjalistycznej". O rozmiarach zjawiska œwiadczył drakoński dekret przewidujšcy karę œmierci za kradzież majštku kołchozowego. Chłopi nazwali go "prawem pięciu kłosów", bo za kradzież nawet tak małej iloœci zboża można było dostać kulę w łeb lub trafić do łagrów. Zasiewy ochraniały przed umierajšcymi z głodu ludŸmi specjalne brygady ulokowane na wieżach strażniczych i dysponujšce oddziałami konnymi. Specjalnš rolš zostali obarczeni pionierzy, którzy mieli stać się "okiem i uchem partii w rodzinie". Wzorem był Pawlik Morozow, pionier ze wsi Gierasimowka, który zadenuncjował własnego ojca. Chłopak poniósł œmierć z ršk rodziny, ale partia wyniosła go na komunistyczne ołtarze. A zboża cišgle było za mało. Na wieœ rzucono więc brygady aktywistów, tzw. czerwone miotły, które miały przetrzšsnšć gospodarstwa i zabrać każde znalezione ziarno. Torturowani, bici i wysyłani do obozów chłopi przechodzili piekło, ale najgorsze było przed nimi. Po konfiskacie zboża na zasiewy i odebraniu wszelkiej innej żywnoœci wiosnš 1933 r. nadszedł Wielki Głód (po ukraińsku - hołodomor). Ludzie jedli, co popadnie - korzonki, kwiaty, liœcie, owady, szczury, korę z drzew, mrówki. Wielu szukało ratunku w miastach, gdzie umierali na ulicach. Niektórzy, doprowadzeni z głodu do szaleństwa, zjadali ciała zmarłych członków rodziny. Dochodziło też do zabójstw, zwłaszcza dzieci, które następnie zjadano. Niekiedy rodzice sami zabijali jedno z dzieci, by uratować pozostałe. Były też grupy mordujšce ludzi i sprzedajšce ich ciała jako mięso na bazarach. Robert Kuœnierz przytacza szereg wywołujšcych grozę relacji o kanibalizmie. O rozmiarach tego zjawiska œwiadczš wyroki sšdów, które w latach 1932 -1933 za ten proceder skazały 2505 osób.

Zbrodnia milczenia

Dokładnej liczby ofiar Wielkiego Głodu nie poznamy nigdy. Trudno przecież wierzyć sowieckim statystykom. Ale wynikajšca z ostrożnych szacunków liczba trzech milionów ludzi wystarczy, by uznać go za jednš z największych zbrodni w dziejach ludzkoœci. Nie był on efektem naturalnego kataklizmu - to wynik stalinowskiej polityki wobec wsi. Dodatkowš zbrodniš bolszewików była - jak zauważa historyk - odmowa uznania klęski głodu i przyjęcia pomocy z zagranicy. W ZSRR panowało na ten temat całkowite milczenie. Komunistyczne zakłamanie pokazuje relacja jednego ze œwiadków tych strasznych lat. "Na wiosnę 1933 r. przy wjeŸdzie do miasta [Zinowiewsk] stał łuk triumfalny, na którym był napis: "Wkroczyliœmy do pierwszej fazy komunizmu - socjalizmu". Naokoło łuku zaœ leżały zwłoki wielu chłopów, którzy zmarli œmierciš głodowš". Wrzesień 2006
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL