Wymiar Sprawiedliwości
Pismo do prokuratury ws. "seksafery" poszło bez klauzuli "tajne"
Pismo, które białostocka prokuratura wysłała do olsztyńskiego ratusza w związku z "seksaferą", nie było opatrzone klauzulą "tajne" ani nie zawierało adnotacji, że nie powinien go czytać prezydent - poinformowała rzeczniczka urzędu miasta w Olsztynie Aneta Szpaderska.
W piśmie znajdowała się prośba Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, która bada od tygodnia sprawę, o przysłanie teczek personalnych urzędniczek, które miały składać zeznania obciążające prezydenta Olsztyna Czesława Jerzego Małkowskiego.
"Pismo to było zaadresowane ogólnie, na urząd miasta, dlatego dotarło do kancelarii ogólnej. Tam je zeskanowano i przesłano prezydentowi do zadekretowania. Prezydent zajmuje się dekretowaniem pism, ponieważ stanowisko sekretarza miasta jest nieobsadzone. Prezydent przekazał list prokuratury do działu kadr, gdzie trwa wypełnianie treści prośby prokuratury" - podkreśliła Szpaderska.
Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, powiedział, że koperta rzeczywiście adresowana była na urząd miasta i zgodnie z procedurą adresował ją pracownik biura podawczego prokuratury.
"Natomiast samą treść pisma przygotował prokurator i w nagłówku widniał zapis do sekretarza miasta" - zaznaczył Kozub.
Podkreślił, że osobę sortującą korespondencję w magistracie obowiązuje tajemnica służbowa.















