REKLAMA

Wymiar Sprawiedliwości

Niemcy skarżą się na Polaków

Ewa Łosińska 02-02-2012, ostatnia aktualizacja 02-02-2012 00:59
Jürgen Hösl- Daum, radny miasta Görlitz z prawicowej DSU, został uznany za prowodyra akcji plakatowej w Bolesławcu i skazany na dziesięć miesięcy aresztu w zawieszeniu na trzy lata
autor: Bartłomiej Sowa
źródło: Agencja Gazeta
Jürgen Hösl- Daum, radny miasta Görlitz z prawicowej DSU, został uznany za prowodyra akcji plakatowej w Bolesławcu i skazany na dziesięć miesięcy aresztu w zawieszeniu na trzy lata

Trybunał oceni, czy nasz kraj naruszył swobodę wypowiedzi Niemców, którzy wieszali antypolskie plakaty

O tym, czy nasi zachodni sąsiedzi mogą zarzucać Polakom rzekomo popełnione w czasie wojny zbrodnie na Niemcach, przekonamy się wkrótce. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu właśnie poprosił polski rząd o wyjaśnienia w sprawie wyroku, jaki zapadł pięć lat temu w Jeleniej Górze wobec trzech obywateli Niemiec. Chodziło o incydent, który wywołali w lipcu 2004 r.

Polskie prawo jak tureckie?

Kiedy Polska i Czechy przystępowały do Unii Europejskiej, trzech dwudziestokilkulatków: Jłrgen HöslDaum, Stephan Roth i Robert Göpfert, rozwiesiło w Bolesławcu plakaty, na których "witało" oba kraje w UE, jednocześnie zarzucając im popełnienie zbrodni na milionach Niemców. Oprócz listy rzekomych przestępstw wydrukowali m.in. drastyczne zdjęcia swych rodaków wypędzanych pod koniec wojny z terenu Sudetów.

Fotografujących się na tle plakatów Niemców zatrzymała policja, a prokuratura oskarżyła. W kwietniu 2006 r. sąd w Jeleniej Górze uznał, iż są winni publicznego znieważania polskiego narodu (art. 133 kodeksu karnego) i nawoływania do nienawiści między narodem polskim i niemieckim (art. 256 kodeksu). Ukarano ich, orzekając dla uznanego za prowodyra Jłrgena HöslaDauma, radnego miasta Görlitz z prawicowej DSU (Niemieckiej Unii Społecznej), dziesięć, a dla pozostałych osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Niemcy w czasie procesu utrzymywali, że przedstawili fakty historyczne, choć powołani przez sąd biegli uznali, że zarzuty o zamordowaniu kilku milionów Niemców przez Polaków i Czechów są nieprawdziwe.

Władze Görlitz potępiły "akcję plakatową", a radnemu DSU wybito szyby w oknach. Poza tym wysiedleni po wojnie Niemcy z rejonu Bolesławca, przysłali do władz polskiego miasta pełny oburzenia list.

W 2007 r. trzej skazani złożyli w Strasburgu skargę przeciwko Polsce. Dopiero teraz Trybunał poinformował o niej polskie władze, prosząc o odniesienie się do zarzutów.

Niemcy twierdzą, iż Polska naruszyła chronione przez art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka prawo do swobody wypowiedzi. Oraz że artykuły kodeksu, na podstawie których usłyszeli wyrok, nie mogą "tłumić debaty historycznej". Porównują polskie przepisy z krytykowanym w Europie art. 301 tureckiego kodeksu karnego. Na jego podstawie oskarżono m.in. pisarza Orhana Pamuka za wypowiedź, że Turcja jest odpowiedzialna za rzeź Ormian, o znieważenie narodu tureckiego. Przepis ów przewiduje za to do dwóch lat więzienia.

Granice debaty historycznej

- Próba "bilansowania" i zestawiania win Niemców i Polaków w czasie wojny musi budzić protesty - twierdzi prof. Tomasz Gąsowski, historyk z UJ. - Skoro jednak takie działania podejmuje lokalny polityk, to chodzi raczej o promocję własnej osoby niż szukanie sprawiedliwości.

Zdaniem historyka przy okazji takich incydentów powraca pytanie, jak przedstawia się najnowszą historię w podręcznikach naszych sąsiadów. I gdzie są granice debaty historycznej. Czy wszystkie argumenty mogą być w niej używane? - Na fałsz trzeba reagować zdecydowanie, ale spokojnie. Tak próbujemy postępować np. w walce z określeniem "polskie obozy zagłady" - mówi prof. Gąsowski.

Jednak prof. Ireneusz Kamiński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zauważa: - Trybunał nie będzie rozliczał historii II wojny, ale skupi się na ocenie zasadności zarzutów o tłumieniu swobody debaty postawionych Polsce.

Profesor nie chce oceniać szans skarżących na wygraną w Strasburgu. - Niemcy zarzucający Polakom zbrodnie wojenne mogą budzić zdumienie. Niemniej art. 133 naszego kodeksu karnego powinien być rozumiany wąsko. Sądy muszą wykazać, że forma wypowiedzi była znieważająca. Samo postawienie zarzutów na plakatach nie musi być znieważeniem - uważa prof. Kamiński. ?

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Przestępstwa na afgańskiej misji?

Poseł PiS Tomasz Kaczmarek donosi na szefów SKW. Powód? Mieli tuszować pobicie i tolerować pijaństwo >>