Wymiar Sprawiedliwości
Prokuratura: Awaria nie zniszczyła dowodów ze sprawy Olewnika
Awaria sieci kanalizacyjnej, do której doszło w magazynie dowodów rzeczowych olsztyńskiej policji, gdzie przechowywano dowody m.in. ze sprawy Krzysztofa Olewnika nie zniszczyła ich, a jedynie doprowadziła do zawilgocenia 46 pudełek i kopert, w których były przechowywane
- Owszem, w tym magazynie było przechowywanych w sumie 231 dowodów rzeczowych ze sprawy Olewnika, ale każdy z tych dowodów był opakowany bądź w kopertę, bądź w małe kartonowe pudełko. Poza tym dowody te nie stały bezpośrednio na ziemi, a dodatkowo były trzymane w dwóch foliowych workach i dużym kartonie - powiedział Orzechowski.
Prokurator dodał, że podczas zalania porozklejały się koperty i pudełka, ale nie zniszczyło to, ani nie uszkodziło samych dowodów rzeczowych. Podkreślił, że doszło "jedynie do zawilgocenia tych opakowań i dowodów rzeczowych".
Prokurator Orzechowski nie podał szczegółowo, jakie dowody rzeczowe ze sprawy Olewnika zostały zawilgocone, bo - jak twierdził - w wykazie, który widział, wyszczególniono jedynie dwa koła samochodowe i telewizor. "W przypadku reszty rzeczy podano tylko numery inwentarzowe" - zaznaczył.
- Warto podkreślić, że do zalania w magazynie policyjnym doszło 12 czerwca 2008 r., gdy sprawa Olewnika od dawna była w sądzie, a każdy z tych dowodów na potrzeby procesu został zanalizowany - powiedział rzecznik prokuratury.
Do awarii kanalizacyjnej w magazynie dowodów rzeczowych olsztyńskiego CBŚ doszło 12 czerwca 2008 r. Prokurator Orzechowski podał PAP, że w pomieszczeniu wybiła studzienka kanalizacyjna, ponieważ jej wylot na zewnątrz został zapchany.
Śledczy, którzy prowadzili w tej sprawie postępowanie pod kątem niewłaściwego przechowywania dowodów rzeczowych, umorzyli je w sierpniu uznając, że awaria była zdarzeniem losowym.
W zalanym pomieszczeniu, w którym dowody rzeczowe przechowywało olsztyńskie CBŚ, oprócz dowodów ze sprawy Olewnika przechowywane były dowody z dwóch innych spraw. Prokuratura ustaliła, że dowody trzymane były na regałach, a na ziemi ustawiono tylko te wielkogabarytowe, które nie mieściły się na półkach. "Podczas awarii studzienki zalanych zostało m.in. dziewięć monitorów zabezpieczonych do innej sprawy, ale wszystkie z nich działają, zostały nawet zwrócone poszkodowanym" - zaznaczył Orzechowski.















