Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Cała kasa partyjna

PAP/serwis codzienny
Rady nadzorcze, prezesury, fikcyjne etaty, polecenia. Politycy PSL i PO stworzyli cały system wycišgania publicznych pieniędzy
Patologia w spółce zbożowej Elewarr należšcej do Agencji Rynku Rolnego – odwołany wczoraj jej dyrektor generalny Andrzej Œmietanko zarabiał rocznie ponad 800 tys. zł – to tylko wierzchołek góry lodowej. W naszym kraju funkcjonuje głęboki, patologiczny mechanizm wycišgania korzyœci ze spółek należšcych do państwa lub kontrolowanych przez nie firm. Zobacz grafiki: 
częœć pierwsza PDF - 1MB 
częœć druga PDF 1MB
Dowodów brak. Na przykład proceder, który zakończył się odwołaniem Œmietanki, œwietnie kwitł kilka lat pod ministerialnš kontrolš. Tak jest niemal wszędzie. Mnożš się fikcyjne etaty, praca z polecenia, zasiadanie w radach nadzorczych czy zlecenia dla firm znajomych. To sieć powišzań służšca do czerpania korzyœci z państwowego majštku.

Sawicki i Budzanowski dla swoich

W radzie nadzorczej Elewarru zasiadajš najważniejsi współpracownicy byłego już ministra Marka Sawickiego. Dyrektor generalny ministerstwa Ireneusz Niemirka czy Magdalena Kosel, szefowa jego gabinetu politycznego. Korzyœci? Od 6 do 8 tys. zł za posiedzenie. Prezes Agencji Rynku Rolnego Andrzej Łuszczewski (ok. 20 tys. zł pensji) dorabia w radzie nadzorczej Towarowego Domu Maklerskiego Arrtrans, który należy do Elewarru (dodatkowe 7 tys. zł), a jego zastępca Lucjan Zwolak nadzoruje Elewarr. Dotyczy to także innych ministerstw, w tym resortu skarbu. Z danych zebranych przez „Rz" wynika, że w 2008 r. aż 67 proc. jego pracowników (469 osób) dorabiało, zasiadajšc w dwóch lub jednej radzie nadzorczej. Stawka – ok. 3 tys. zł za posiedzenie. Obecnie 365 urzędników tego ministerstwa zasiada m.in. w radach nadzorczych czy komisjach rewizyjnych. Politycy tłumaczš to względami merytorycznymi. Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu skarbu, twierdzi, że nadzór urzędnika jako reprezentanta skarbu w radzie nadzorczej chroni interes państwa. – Taka osoba posiada bezpoœredni, bieżšcy dostęp do informacji i dokumentów nadzorowanego podmiotu. Ma też możliwoœć szybkiej konsultacji z osobami majšcymi aktualnš i historycznš wiedzę o nadzorowanych spółkach – tłumaczy Kobos. Tyle tylko, że to często fikcja. Lepiej takie zadanie zlecać profesjonalistom niż często przypadkowym urzędnikom.

Deputaty i nagrody

Już dwa lata temu NIK, która sprawdzała nadzór nad państwowymi spółkami – dokładnie ministra Skarbu Państwa i ministra gospodarki – wydała miażdżšcš opinię. Stwierdziła, że państwo Ÿle nadzoruje spółki, których jest właœcicielem, choć ma do tego rzeszę sowicie opłacanych urzędników w radach nadzorczych i zarzšdach. Co gorsza, przekłada się to na straty finansowe dla podatników: nie tylko że urzędnicy biorš pienišdze za nic, to jeszcze działajš na szkodę spółek – wypłacajš sobie zawyżone nagrody, deputaty węglowe, wydajš bony towarowe czy godzš się na opłacanie dodatkowych œwiadczeń emerytalnych dla członków zarzšdu. W spółkach Skarbu Państwa dochodzi też do konfliktu interesów. Obowišzuje kuriozalna zasada: członkowie rad nadzorczych sš zobowišzani do dbania o interes spółki i jednoczeœnie sš zatrudnieni w Ministerstwie Skarbu Państwa czy Ministerstwie Gospodarki, które ma nadzorować ich pracę. Zatrudnianie swoich, a nie profesjonalistów jest też kosztowne ze względu na notorycznš karuzelę stanowisk. Skarb Państwa co chwilę wymienia członków rad nadzorczych i doprowadza do częstych zmian w zarzšdach spółek. Rzšd w ubiegłym roku obiecał zmienić prawo, jednak długo konsultowane zmiany przepisów nadzoru właœcicielskiego w firmach państwowych, które miały wyeliminować tego typu praktyki, nigdy nie weszły w życie. Powodem jest zagrożenie dla interesów całej siatki osób czerpišcych dodatkowe dochody za często fikcyjnš pracę. Dwa lata temu, po kontroli NIK, resort skarbu zaczšł organizować jawne konkursy do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa (ogłoszono ich ponad 500). Na poczštku tego roku minister Budzanowski wprowadził specjalne zasady w doborze kandydatów na stanowiska menedżerskie i nadzorcze 19 spółek o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa. Obowišzujš m.in. w KGHM, Orlenie czy Polskiej Grupie Energetycznej. W doborze kandydatów pomaga firma headhunterska. Niestety, bywa, że niezwykłš karierę w radach nadzorczych z ramienia Skarbu Państwa robiš sami swoi. Na przykład w czasach Budzanowskiego Paweł Białek, do niedawna wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a obecnie radca ministra w Departamencie Projektów Strategicznych w resorcie skarbu – zasiadł w radach KGHM i Orlenu. Został tam powołany... poza postępowaniem kwalifikacyjnym wymaganym w przypadku spó-łek strategicznych. Choć w tym wypadku nominacja była uzasadniona merytorycznie.

Spółki do dojenia

Nadzoru właœcicielskiego i szczególnego doboru kandydatów nie ma też w spółkach zależnych od strategicznych spółek państwowych. Kilka dni temu pracę na stanowisku prezesa spółki PGE PEJ1 zajmujšcej się energiš jšdrowš dostał były minister skarbu i poseł Platformy Aleksander Grad. Pensja – 110 tys. zł miesięcznie. Rzeczniczkš w spółce PGE Dystrybucja Lublin jest Dorota Gajewska-Grad (synowa eksministra). Miesišc temu do zarzšdu Bumaru trafił wieloletni wiceminister obrony odpowiedzialny za zakup sprzętu dla armii Marcin Idzik. Partie nie zapominajš o działaczach, którym powinęła się noga w wyborach. Przegrany Bronisław Dutka (PSL) został dyrektorem Małopolskiego Oœrodka Doradztwa Rolniczego w Karniowicach, a Jolanta Fedak – minister pracy za poprzedniego rzšdu – przewodzi radzie nadzorczej Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która podlega ministrowi gospodarki Waldemarowi Pawlakowi. Zresztš większoœć szefów stref ekonomicznych to ludzie wicepremiera Pawlaka. Podobnie było z Wiesławš Kornaœ-Kitš, prezesem Krakowskiego Parku Technologicznego (do PSL nie należy, ale startowała z jego listy). W fotelu wiceszefa Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Starachowicach zasiada Zdzisław Kobierski. Wałbrzyskš Strefš Ekonomicznš rzšdzi Urszula Solińska-Marek, a wiceprezesem jest Lidia Jarmułowicz, członkini dolnoœlšskiego prezydium PSL, która nie dostała się do europarlamentu.

Etat na zamówienie

Dla inżyniera Stanisława Kolbusza – teœcia syna ministra rolnictwa Marka Sawickiego – w podległej ministerstwu Centralnej Bibliotece Rolniczej w Warszawie stworzono specjalne stanowisko zastępcy dyrektora (do 2008 r. dyrektor nie miał zastępcy). To biblioteka naukowa, której dyrektor musi mieć co najmniej tytuł doktora. Kolbusz zarabiajšcy tam 8 tys. zł prowadzi alternatywnš działalnoœć – wspólnie z synem ministra Zbigniewem Sawickim jest pełnomocnikiem firmy sprzedajšcej probiotyki dla rolnictwa. W resorcie rolnictwa w Departamencie Rozwoju Obszarów Wiejskich pracę znalazła też córka bohatera afery taœmowej Władysława Serafina, Karolina. Wojciech Gregorczyk od maja 2010 r. ma posadę dyrektora Krajowego Centrum Edukacji Rolniczej, podległego wiceministrowi rolnictwa Tadeuszowi Nalewajkowi. Sš znajomymi z powiatu pułtuskiego PSL. Przechowalniš polityków jest także Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa. Dyrektorem jest Przemysław Litwiniuk – członek rady nadzorczej Elewarru, radny powiatowy PSL w Białej Podlaskiej i były szef gabinetu politycznego ministra Sawickiego. W zarzšdzie sš m.in. Magdalena Kosel, Artur Ławniczak (były wiceminister rolnictwa za czasów Sawickiego). Pracuje tu też Wojciech Pomajda (były poseł SLD).
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL