Komentarz
Ręce precz od naszej składki zdrowotnej
- Prezydent spotkał się z przedstawicielami lekarskich związków zawodowych
- Minister Kopacz będzie przekonywać prezydenta do ustawy zdrowotnej
- Prezydent: sądzę, że zawetuję ustawę o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych
- Ankieta o zarobkach lekarzy do poprawki
- Przez protesty pielęgniarek i lekarzy grozi nam wybuch społeczny
- Rada Gabinetowa bez recepty na reformę
W jaki sposób rozpoznać, że politycy nie wiedzą, jak sobie poradzić z jakimś problemem? Ano ogłaszają wtedy, że trzeba w tej sprawie niezwłocznie zwołać szczyt albo okrągły stół. I zazwyczaj na tym samym oddechu dodają, że rozwiązanie tego problemu najpewniej nie będzie możliwe bez zwiększenia wydatków na ten cel, a więc także – co z kolei przeważnie przemilczają – bez podniesienia podatków.
Czy polscy politycy potrafią rozwiązać problem całej polskiej służby zdrowia, skoro nie potrafią się uporać z kwestią dostosowania jednego lotniska – Okęcia – do wymagań strefy Schengen? Mam taką nadzieję, choć ich bezradność w tej mierze jest widoczna jak na dłoni. Bo już nie tylko okrągły stół, nie tylko biały szczyt, ale również Rada Gabinetowa służą do maskowania owej niemocy.
Politycy PiS przypominają, że od miesięcy mają gotowe projekty ustaw, które wzorcowo zreorganizowałyby służbę zdrowia, ale… nie starczyło im czasu na ich uchwalenie i wprowadzenie w życie. Z kolei politycy PO przez wiele miesięcy zapewniali, że mają nie tylko wizję zmian, ale też projekty ustaw niezbędnych do zreformowania służby zdrowia. A teraz zapewniają, że jedno i drugie… będą mieli wkrótce. Ale czy na pewno będą mieli, skoro po spotkaniu rządu z Lechem Kaczyńskim premier Tusk wyjawił, iż „prezydent podczas posiedzenia nie przedstawił żadnej konkretnej propozycji”? Przecież to on, premier (i jego ministrowie), powinien przedstawić „konkretne propozycje”.
Właśnie dlatego obawiam się, że skoro miało być tak dobrze, to wyjdzie jak zwykle. Czyli skończy się na kosmetycznych zmianach w naszym antysystemie ochrony zdrowia i solidnym podwyższeniu składki zdrowotnej albo – według propozycji PiS – z 9 do 13 proc., albo nieco mniejszym, którego Tusk, wbrew zapowiedziom, od przedwczoraj już nie wyklucza.
Dlatego najwyższy czas powiedzieć politykom: dość zabawy naszymi pieniędzmi. Ręce precz od naszej składki. Od tej pory będziemy więcej płacić za ochronę zdrowia tylko dobrowolnie, a więc na przykład poprzez prywatne kasy chorych. Oczywiście pod warunkiem, że politycy pozwolą im powstać.
Skomentuj na blogu















