REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Komentarz

Premier rozwiązuje problemy, które sam stwarza

Michał Szułdrzyński 12-11-2011, ostatnia aktualizacja 12-11-2011 19:54

Tylko pięciu ministrów z obecnego składu rządu może się znaleźć w nowym gabinecie, jeśli Platforma będzie go tworzyć po wyborach – mówił Donald Tusk 2 października.

Będę proponował zarówno prezydentowi, jak i wicepremierowi Waldemarowi Pawlakowi, aby do końca prezydencji (czyli do końca grudnia – przyp. M.S.) nie zmieniać składu rządu - powiedział premier Donald Tusk w wywiadzie dla tygodnika "Polityka" 11 października.

Jeżeli wykorzystujemy pierwszy krok konstytucyjny, to najpóźniej 22 listopada powstanie nowy gabinet. Expose można się spodziewać w okolicach świętego Mikołaja – poinformował premier 13 października.

 

Intencją premiera jest by tego dnia (18 listopada – przyp. MS) zostało wygłoszone expose i odbyło się głosowanie nad wotum zaufania – napisał na Twitterze rzecznik rządu Paweł Graś 9 listopada.

Dlaczego porównuję kilka kolejnych wypowiedzi dotyczących planów szefa polskiego rządu? Oczywiście, politycy mają prawo zmieniać zdanie, ale nie w tym tkwi problem. Chodzi raczej o to, że Donald Tusk jest mistrzem rozwiązywania trudnych kwestii. Sęk w tym, że rozwikłuje problemy, które sam stwarza.

Nikt nie zmuszał szefa rządu do deklarowania podczas kampanii wyborczej, że po wyborach zmieni wszystkich szefów resortów za wyjątkiem pięciu. Dlaczego jednak powiedział dziewięć dni później, że ministrów nie zmieni przez trzy niemal trzy miesiące aż do końca roku – tym bardziej, że stoi to w jawnej sprzeczności z polską konstytucją? Po co mówił o prezydencji, skoro kilka miesięcy wcześniej nie zgodził się na przesunięcie terminu wyborów na wiosnę argumentując, że nie będą one przeszkadzać w prowadzeniu przez rząd prezydencji? I dalej: dlaczego mówił, że prezydent i rząd skorzystają z maksymalnych terminów przewidzianych w konstytucji, by maksymalnie opóźnić tworzenie nowego rządu i głosowanie nad nim do 6 grudnia, skoro we środę okazało się, że Tuskowi z powołaniem rządu bardzo się spieszy?

Odpowiedzi mogą być dwie. Pierwsza dotyczy koncepcji przewróconego stolika. Paweł Reszka i Michał Majewski opisali w swej książce „Daleko od miłości" ulubione zajęcie premiera, gdy nic się nie dzieje, lub – gorzej – gdy dzieje się coś niebezpiecznego dla wizerunku rządu. Premier wtedy „wywraca stolik" czyli rozpoczyna bardzo intensywną kampanię – jak walka z pedofilami, dopalaczami, kibolami itp. Mechanizm opisany przez Reszkę i Majewskiego bardzo tu pasuje: premier mnoży terminy i plącze się w deklaracjach, które są następnie na dziesiątą stronę analizowane przez komentatorów, prawników i politologów, ale wszystko tylko po to, by na końcu pokazać się jako osoba, której zależy na dobru polski, bo zdecydował wybrać się najszybszy możliwy wariant. I znów debata publiczna skupia się wokół Tuska, który zapowiada przyspieszenie. A więc rozwiązywanie problemów, które się samemu spowodowało może być sposobem kreowania wydarzeń i przejmowania inicjatywy wśród opinii publicznej.

Ale jest też i inne możliwe wyjaśnienie. By je pokazać trzeba porównać dwie wypowiedzi najbliższego współpracownika Donlada Tuska czyli Jana Wincenta Rostowskiego. Pierwsza tuż sprzed wyborów. Pod koniec września minister finansów przedstawiał założenia budżetu na przyszły rok. I bronił prognozy 4 proc. wzrostu PKB.

Tego samego dnia, w którym premier ogłosił przyspieszenie z tworzeniem rządu w wywiadzie telewizyjnym Rostowski powiedział, że jednym z przygotowywanych przez rząd wariantów przyszłorocznego budżetu jest... ujemny wzrost PKB na poziomie -1 proc.

Skąd różnica pięciu punktów procentowych w założeniach sprzed i po wyborach? Zgoda, w międzyczasie doszło de facto do bankructwa Grecji i skokowego obniżenia wiarygodności finansowej Włoch. Tylko czy polski resort finansów pod koniec września nie wiedział co się święci na południu Europy? A może nie chciał wiedzieć?

Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pietryga: Internet – twardy orzech do zgryzienia dla Tuska

Konsultacje rządu z internautami nie przyniosły chyba spodziewanego efektu. >>