REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Komentarz

Koniec anarchii w centrum Warszawy

Dominik Zdort 21-07-2009, ostatnia aktualizacja 21-07-2009 23:29
Redakcja poleca:

Blaszana hala w samym centrum Warszawy od siedmiu miesięcy była symbolem anarchii i słabości państwa polskiego. Choć od początku tego roku była przez kupców użytkowana bezprawnie, dotychczas nikt na to nie reagował.

Kupcy poczuli się bezkarni. Proponowano im osiem innych miejsc w stolicy i okolicach, ale wszystkie odrzucali. Uważali, że jeśli głośno pokrzyczą, utworzą tarczę z dzieci i kobiet śpiewających „Rotę”, wywieszą biało-czerwone flagi przystrojone kirem, to uda im się wymusić dalsze tolerowanie ich nielegalnej obecności w centrum Warszawy.

Czy można było im ustąpić? Czy można było jeszcze zwlekać? Być może dałoby to jeszcze parę miesięcy świętego spokoju, może udałoby się podtrzymać wizerunek władzy łagodnej i sympatycznej. Jednak tym razem pochodząca z PO prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz – której w paru innych sprawach można sporo zarzucić – pokazała, że ma charakter. Reprezentujący miasto komornik, z pomocą firmy ochroniarskiej, na podstawie prawomocnego wyroku sądowego wkroczył wczoraj do okupowanej hali.

Szkoda, że pani prezydent Warszawy nie mogła liczyć na pełne wsparcie i podobną konsekwencję komendanta policji oraz swojego partyjnego kolegi Grzegorza Schetyny – ministra spraw wewnętrznych. Pół Polski w telewizorach obserwowało, jak policja zwleka, starając się nie brać udziału w przepychankach, jak przygląda się biernie utarczkom między ochroniarzami a kupcami. Napięcie z każdym kwadransem rosło, w ruch poszły kamienie, a w okolicach hali zaczęli się zwoływać zawodowi zadymiarze: radykalni związkowcy i kibice Legii Warszawa. Kiedy w końcu policjanci postanowili podjąć bardziej zdecydowane działania, centrum Warszawy zamieniło się w pole ulicznych starć.

Na wysokości zadania nie stanęli także politycy opozycji. Działacze Prawa i Sprawiedliwości w histerycznym tonie zażądali od prezydenta Warszawy dalszego tolerowania nielegalnej obecności kupców w hali. Wtórował im prezydent Lech Kaczyński, protestując przeciwko użyciu siły przez ochroniarzy i policję. W ten sposób dawni zwolennicy idei IV RP sprzeniewierzyli się swojemu programowi budowy silnego państwa. W dodatku najwyraźniej zapomnieli, co mówili, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz i inni politycy PO odwiedzali – także nielegalne – słynne miasteczko pielęgniarek.

Rolą prezydenta i każdej opozycji jest patrzeć władzy na ręce. Ale też rozsądna opozycja powinna się zastanowić, czy opłaci się jej osłabiać państwo. Bo kiedyś sama może jeszcze dojść do władzy.

Skomentuj na blog.rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pietryga: Internet – twardy orzech do zgryzienia dla Tuska

Konsultacje rządu z internautami nie przyniosły chyba spodziewanego efektu. >>