REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Komentarz

Ratujmy dzieci

Rafał A. Ziemkiewicz 18-07-2009, ostatnia aktualizacja 18-07-2009 09:23
Rafał A. Ziemkiewicz
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Rafał A. Ziemkiewicz

Subotnik Ziemkiewicza

Skomentuj na blog.rp.pl/ziemkiewicz

Twierdzę stanowczo: ochrona dzieci przed przemocą to temat zastępczy. Problem istnieje, oczywiście, ale dotyczy stosunkowo wąskiej grupy, i nawet dzieci mieszczące się w tej grupie przeważnie ponoszą większe szkody wskutek innych patologii. Niestety, tych patologii naprawdę masowych i groźnych media ani działacze zauważać nie chcą, bo nie jest to tak „sexy” jak domaganie się zakazu klapsa.

Proszę się przyjrzeć współczesnym dzieciom, zwłaszcza tym z prowincji, i przywołać z pamięci obraz ich rówieśników sprzed lat dziesięciu. Coś się zmieniło? Owszem, łatwo to chyba zauważyć: nigdy jeszcze nasze dzieci nie były tak patologicznie otyłe. Nie pulchne, grube czy „przy kości”, ale po prostu otyłe, jak mali Amerykanie. Już kilkulatki ledwie ciągną po ziemi tłuste odnóża i brzuchy, pociechy w wieku szkolnym nie mieszczą się wielkimi zadami w odziedziczonych po poprzednich pokoleniach ławkach. Za parę lat połowa z nich będzie już wymagała leków przeciwcukrzycowych, a zaraz po dojściu do pełnoletniości rent inwalidzkich. Choroba wieńcowa, kiedyś diagnozowana po czterdziestce, dziś, jak informują lekarze, wykrywana jest coraz częściej już u nastolatków.

To oczywiście efekt głupoty tysięcy, tfu, „rodziców”, bezmyślnie napychających swe pociechy chipsami, batonikami, frytkami i słodzonym gazowanym paskudztwem we wszelkich postaciach. Widziałem nawet kiedyś w McDonaldzie kretynkę pasącą tamtejszym śmieciowym żarłem dziecko, na oko, roczne! Nikt oczywiście tym zakichanym mamusiom i tatusiom nie uświadamia, co robią swoim dzieciom. Przeciwnie, na powszechną bezmyślność rodziców nakładają się reklamy, tresujące i ich, i pociechy w pożądaniu coraz to bardziej szkodliwych rodzajów pseudojedzenia, a łajdacy szefujący sieciom z „junk foodem” kuszą małych klientów dodawaniem do serwowanego tłuszczu i cukru zabawek. Całkowicie bezkarnie!

W przeciwieństwie do klapsa, nikomu to nie przeszkadza. Owszem, przegłosowano kiedyś w parlamencie zakaz reklamy kierowanej do dzieci, ale pan prezydent Kwaśniewski uległ argumentom (ciekawe, jakie one były) lobbystów i ustawę zawetował. Już tylko za to jedno z piekła wyjść nie powinien.

Patologiczna otyłość to nie jedyna różnica. W porównaniu z poprzednimi pokoleniami, współczesne dzieci trudniej zbierają myśli, mają problemy z zapamiętywaniem, z kojarzeniem, z logicznym myśleniem − mówiąc krótko, na niespotykaną dotąd skalę mają kłopoty z elementarną sprawnością umysłową.

Nic dziwnego, zważywszy, że całkowicie bezkarnie rozpowszechniane są w Polsce kanały telewizyjne w rodzaju „Cartoon Network” − pełne wrzasku, przemocy, rynsztokowych bluzgów oraz dowcipów o bekaniu i pierdzeniu. Przygłupi rodzice, tak, jak napychają dzieci śmieciowym żarłem, tak samo wstawiają im do pokoików telewizory i nie interesują się nawet, w jakim to szambie nurza się godzinami ich potomstwo. Jakim niby cudem naładowane takim wrzaskiem i agresją dziecko ma potem w stanie skupić myśli? Jak ma usiedzieć w ławce?

Mówi się wtedy uczenie, że dziecko ma „ADHD”. Jak ma nie mieć, skoro po całych dniach z jednej strony ładuje się je potężnymi dawkami agresji, a z drugiej, całą jego aktywność ruchową w czasie wolnym od szkoły ogranicza się do przemieszczania pomiędzy stołem, telewizorem a grą komputerową? W Ameryce prostym i masowym rozwiązaniem tego problemu są psychotropy, i u nas, jak się dowiaduję, także zaczynają one być w modzie. Kiedy już nie można z dzieckiem, doprowadzonym na skraj histerii i zdemoralizowanym od maleńkości, dojść do ładu, do obowiązkowej coca-coli i frytek dosypuje mu się jeszcze garść piguł, które zmieniają go w potulne warzywo − i spokój.

Bardziej humanitarnie byłoby od razu eutanazować.

To wszystko, mam wrażenie, nikogo nie obchodzi. Polacy masowo pasą dzieci trucizną, pełną są jej zresztą szkolne sklepiki, usadzają przy telewizorze i komputerze jak przy elektronicznym pastuchu, a jeśli mogą sobie na to pozwolić, w ogóle wyrzucają je ze świadomości (w Warszawie przebojem sezonu dla warstw zarabiających stały się całodobowe przedszkola, z noclegiem). I nie widzą w tym nic złego, nic nie rozumieją, bo też nikt im nawet nie próbuje popsuć humoru stwierdzeniem oczywistego faktu, że są potworami. Nikt nie domaga się (poza mną) żeby dla przekładu rozstrzelać paru s…synów z Cartoon Network, McDonalds i innych firm tłukących kasę na nieustającym, codziennym dokonywaniu zbrodni na najmłodszym pokoleniu.

Poprzednia
1 2
"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pietryga: Internet – twardy orzech do zgryzienia dla Tuska

Konsultacje rządu z internautami nie przyniosły chyba spodziewanego efektu. >>