Opinie
Pieniądz nie śmierdzi, nieważne więc, skąd pochodzi?
Kto jeszcze kilka miesięcy temu przepowiedziałby, że Opel to koncern rosyjski, zostałby zapewne wyśmiany.
Tymczasem to Rosjanie już niedługo mogą być udziałowcem legendy niemieckiej motoryzacji. Nam przyjdzie tylko rozpaczać, że gdy rosyjski GAZ rośnie w siłę, tania rumuńska Dacia podbija Europę, a jugosłowiańska Zastava będzie produkować fiaty, marka FSO zeszła z tego świata zapomniana. Choć trudno skrót nazwać marką.
Ale zamiast rozpaczać nad FSO, lepiej zacząć się rozglądać dookoła. Wspólna oferta kanadyjskiej Magny i Rosjan to kolejny przykład zacieśniania więzi gospodarczych między naszymi sąsiadami – Rosją i Niemcami. Dotychczas sztandarowym przykładem ocieplenia stosunków gospodarczych między tymi krajami był gazociąg północny. Choć projekt ten jest nieracjonalnie drogi i geopolitycznie niekorzystny dla Polski, zarówno dla Niemców, jak i Rosjan jest wyjątkowo korzystny ekonomicznie.
To, że w przypadku Opla Niemcy (czyli zarówno rząd Hesji, jak i rząd federalny w Berlinie) wolą ofertę kanadyjsko-rosyjską niż propozycję Fiata, to znak czasów. Podobnie jak wcześniej przejmowanie przez rosyjskich miliarderów brytyjskich klubów (Chelsea czy Portsmouth). Pochodzenie pieniądza przestaje mieć znaczenie. Ważne, by w ogóle był.
Zdaniem wielu ekonomistów w przypadku Rosji pieniądz to tylko narzędzie prowadzenia polityki. Trudno się jednak oprzeć temu, kto go posiada.













