Komentarz
Sąd się bawi
Warszawski Sąd Okręgowy uznał, że w śledztwie, które odnośnie do stanu wojennego przeprowadził IPN, znajdują się istotne luki. Owe luki to brak zeznań byłej premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher; byłego kanclerza RFN Helmuta Schmidta; byłego I sekretarza KPZR Michaiła Gorbaczowa i Zbigniewa Brzezińskiego, doradcy prezydenta Jimmy’ego Cartera. To od wyników przesłuchań tych polityków sąd uzależnił podjęcie sprawy.
Trzeba docenić jego skromność. Mógł się domagać znacznie większej liczby świadków. Mógł zażądać zeznań Cartera. Dlaczego na świadka nie został powołany Richard Pipes, doradca prezydenta Ronalda Reagana w momencie ogłaszania stanu wojennego? Trudno byłoby przesłuchać Jana Pawła II, ale przecież obecny papież był jego bliskim współpracownikiem, dlaczego nie ma zeznawać w sprawie? A inni światowi przywódcy z tamtego okresu? Wielu jeszcze żyje!
Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nie przebijemy żartu, jakim jest decyzja sądu okręgowego. Dodatkowo należy zobaczyć ją w kontekście uchwały Sądu Najwyższego, który w grudniu ubiegłego roku zablokował śledztwo IPN w sprawie sędziów wydających w stanie wojennym wyroki z pogwałceniem ówczesnego prawa. Chodziło o sędziów skazujących na wiele lat więzienia za łamanie dekretu o stanie wojennym, który nie zdążył się jeszcze uprawomocnić.
SN przychylił się do decyzji sądów niższego szczebla, ale ciekawe jest jego uzasadnienie. Zgodnie z nim nie można sędziom zarzucać łamania ówczesnego prawa, gdyż PRL nie była państwem prawa. Wydawałoby się: prawda oczywista, ale jakie perspektywy przed nami otwiera. Oznacza, że sędziów z tamtych czasów za nic nie można pociągnąć do odpowiedzialności, ale być może także – że wszystkie wyroki wydane w PRL są nieważne.
Prawniczka wykładająca na uniwersytecie powiedziała mi, że rozumie sędziów, którzy bronią dodatków emerytalnych dla swoich kolegów, ale nie rozumie, dlaczego robią sobie kpiny z prawa. Być może nie potrafią inaczej bronić przywilejów swoich kolegów, a przy okazji, co demonstrują sędziowie warszawscy, świetnie się bawią.
Skomentuj na blogu















