REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Polska na szlaku albo na rafie

Waldemar Kuczyński 03-10-2011, ostatnia aktualizacja 03-10-2011 18:51
Waldemar Kuczyński
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Waldemar Kuczyński

Co może się stać, gdy zza wymodelowanej twarzy dobrotliwego starszego pana wyłoni się twarz prawdy – opisuje publicysta

Dziewiąty października to bardzo ważny dzień. Tego dnia Polska pozostanie na szlaku, którym podążają niemal wszystkie kraje Unii Europejskiej, albo wpadnie na rafę. To nie jest straszenie, co mocno podkreślam! To przewidywanie czegoś, co może się stać, ale czego można uniknąć. I to zależy od wyborców, zarówno od tych, którzy pójdą głosować, jak i od tych, którzy zostaną w domu.

Czy potrzebne  jest takie państwo

Poniedziałek po wyborach może być początkiem drugiej próby budowania państwa, której pierwszą przerwał, po dwu latach, szczęśliwy zbieg okoliczności w roku 2007. Wielu ludzi dobrze tamten czas pamięta, ale dorośli młodzi. Więc warto postawić kilka pytań z przypomnieniem.

Czy Polska potrzebuje kolejnego podejścia do tworzenia ustroju, w którym każdy obywatel mógł stać się podejrzanym, bo w logice tego ustroju i w mentalności jego twórców nie było niewinnych. Zarówno jednostek, jak i grup społecznych; lekarzy (najlepiej wybitnych), prawników, dziennikarzy (z krótkich list), inteligentów ze złej strony (łże–elit, wykształciuchów), biznesmenów, w końcu własnych koalicjantów. Byli co najwyżej ci, na których nie spoczęło srogie oko władzy, bo nie przyszła na nich kolej, albo dołożyli starań, by nie dać do tego okazji. Jak oko spoczęło, to choćby taki czy inny agent nie zdołał podejrzanego podpuścić do złego i choćby nic nie dało się z niego wydusić w areszcie wydobywczym, to podejrzanym zostawał.

Czy Polsce jest potrzebne państwo, w którym główną, najbardziej wpływową częścią jest nieformalna, półtajna superstruktura złożona z policji, prokuratury i służb specjalnych, na czele z generalnym nadzorcą społeczeństwa zwanym "ministrem sprawiedliwości". Czy w państwie narady premiera z szefami tej superstruktury mają być ważniejsze, a kto wie czy nie częstsze, niż posiedzenia Rady Ministrów?

Czy przysłuży się krajowi ustrój, w którym podział władz i wielość niezależnych ośrodków wpływu społecznego zastępowana będzie w jedną noc, lub krok po kroku, przez faktyczną centralizację władzy i wpływu w ręku jednego człowieka. Bo trzeba usunąć "impossybilizm" państwa, czyli stworzyć system, w którym skoncentrowana władza może wszystko? Także ustalać, kto ma prawo informować społeczeństwo i uczyć dzieci, a kto przez zły profil nie może tego robić.

Czy to dobry system, w którym prawa i wolności jednostki, dobrze znane i zdefiniowane, zaczną być mniej ważne niż prawa "wspólnoty", które określał będzie, jak i samą wspólnotę przywódca; "lider" kierowniczej siły nowego państwa? Słychać nawet w kręgach zwolenników tej koncepcji, a wpływowy tam poeta wyraził to wprost, że do wspólnoty pasuje jedna czwarta Polaków, a resztę "pies może...".

Droga do zamętu w kraju

Powie wielu, że nie można stworzyć takiego państwa wewnątrz Unii Europejskiej, które – w oparciu o to, co niedawno było, a także o wiele wypowiedzi – zarysowałem wyraziście, by pokazać jego istotę. Tak, zgadzam się, takiego państwa na szczęście w Unii stworzyć nie można. Ale na naszej scenie politycznej mamy amatorów czegoś takiego, bo myślą, że to da się zrobić i nawet uważają, że coś takiego już powstaje na Węgrzech. Na dodatek popiera ich niemała część narodu, choć nie większość.

Jeśli w najbliższą niedzielę dostaną szansę, celu nie osiągną, ale koszty będą. Tworzenie niemożliwego do stworzenia wywoła w kraju co najmniej kilkuletni zamęt i ludzkie nieszczęścia. Już tak było i sporo krzywd ta "twórczość" ma na koncie. Zacznie się znowu "asertywna" polityka wobec sąsiadów i Unii Europejskiej, a dokładnie, co też znamy, agresywna i pieniacka, połączona z mocarstwowym zadęciem. To droga do izolacji Polski, do lekceważenia jej głosu i interesów, do śmieszności. To też już było.

Kpi się czasem bezmyślnie z polityki miłości Donalda Tuska. Warto więc dodać, że jako zamiennik jest polityka niemiłości i odwetu za wymyślone krzywdy i winy, ze smoleńskimi na czele. Polityka nasycona złymi emocjami. Widać je wylewające się z "Gazety Polskiej", kipiące pod Pałacem Prezydenckim i na każdym zgromadzeniu ludzi chcących opisanej wyżej Polski. Jakby nie umieli wyrazić się bez złości.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  PiS, jarosław kaczyński, ue, wybory parlamentarne 2011

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>