REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Zderzenie wartości

Konrad Godlewski 26-12-2010, ostatnia aktualizacja 26-12-2010 17:51
źródło: archiwum prywatne

W Chinach nie toczy się walka cywilizacji, tylko bój o stare chińskie wartości: prawdę, wolność i sprawiedliwość – pisze publicysta

W artykule "Zderzenie cywilizacji" ("Rzeczpospolita", 15.12.2010) Radosław Pyffel odwołuje się do dorobku amerykańskiego politologa Samuela Huntingtona, przez pryzmat tej koncepcji odczytując bojkot Pokojowej Nagrody Nobla dla Liu Xiaobo przez chińskie władze. Jest to jednak obraz fałszywy.

Galicyjska wizja świata

Pamiętajmy, że amerykański politolog inspirował się pracami polskiego historyka Feliksa Konecznego. To znamienne źródło – Koneczny urodził się w 1862 roku w Krakowie, pod zaborem austriackim. Zmarł w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w roku 1949. Nie ma się co dziwić, że w burzliwych czasach postrzegał świat w kategoriach starcia kultur. Była to wizja naturalna w ówczesnej sytuacji historycznej, tłumacząca trudne położenie Polski, a nawet wskazująca drogę ratunku.

Z typologii Konecznego wynika, że Polak to przedstawiciel cywilizacji "łacińskiej" – tej samej, która wydała dobroduszne rządy Franza Josefa nad Galicją. Żyjąc na granicy Latinitas, Polak staje się jej naturalnym obrońcą i ambasadorem. To niełatwa misja, bo za sąsiada ma przedstawicieli obcej duchowo cywilizacji "żydowskiej", a nieopodal, na Wschodzie, czai się cywilizacja "bizantyńska" – zbiurokratyzowana i skłaniająca się ku autorytaryzmowi.

Mało tego, rys bizatyński dostrzegał Koneczny również u Prusaków, a nawet w innych krajach Zachodu! Tym tłumaczył ich pęd do kwestionowania autorytetu papiestwa (rządzący Galicją Franz Josef nigdy by się nie coś takiego nie poważył). Aby ta wizja świata była kompletna, Koneczny dorzucił kilka innych cywilizacji z obszarów świata, wyróżniając cywilizacje "arabską", "bramińską", "chińską" i "turańską".

Dzięki Huntingtonowi ta zaściankowa, galicyjska wizja świata została wyniesiona do roli globalnego paradygmatu. Jej główny błąd polega na tym, że cywilizacje postrzega się w kategoriach spójnych całości, którym można przypisać uniwersalne wartości i przekonania (w sam raz, aby uzasadnić wojnę demokratycznych USA z fundamentalistycznym, islamskim terrorem).

Huntington podzielił świat nieco inaczej. W przeciwieństwie do Konecznego nie mógł nie zauważać pewnych części świata, które na przełomie XIX i XX wieku uważano za zamieszkiwane za dzikusów, niezdolnych do wykrzesania cywilizacyjnej iskry. Obraz Polaka uzupełnił zatem o cywilizacje "afrykańską" i "latynoamerykańską". Poprawił też nazwy: "arabską" zamienił na "islamską", "bizantyńską" – na "prawosławną", "bramińską" – na "hinduistyczną". Jako Amerykanin, dumny ze zwycięstwa w II wojnie światowej i z udanej, odgórnej demokratyzacji Kraju Kwitnącej Wiśni, z cywilizacji "chińskiej" wydzielił dodatkowo "japońską". A co mu nie przypasowało do tego sztywnego podziału, nazwał "krajami osamotnionymi" lub "rozdartymi".

Kwestia esencjalizmu

Ten podział jest dotknięty starym problemem esencjalizmu: zwiększając ostrość widzenia, można cywilizacje dzielić i dzielić w nieskończoność na coraz mniejsze całostki. To, co z daleka wygląda na spójne, z bliska okazuje się chaotyczną mozaiką. Przykładowo, Huntington zalicza obie Koree do cywilizacji "chińskiej", choć Korea Południowa znacznie bardziej przypomina Japonię, niż Chiny, a Korea Północna wydała na świat nacjonalistyczny komunizm, który nawet u Chińczyków wywołuje ciarki na plecach. W istocie, kultura koreańska jest "chińska" mniej więcej w tym samym stopniu co "japońska".

A co z Tajwanem? Jak wytłumaczyć, że kraj przynależny do cywilizacji reprezentującej wartości tak odmienne od zachodnich przeszedł na demokrację? Jak to możliwe, że Tajwańczycy zaakceptowali wolność słowa, prawo do uczciwego procesu, a nawet system wielopartyjny z jego ciągłymi sporami?

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Chiny, PRAWA CZŁOWIEKA, konfucjusz, nobel

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>