REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Prezydent na serio

Tomasz Wiścicki 29-04-2010, ostatnia aktualizacja 29-04-2010 01:19
autor: Andrzej Wiktor
źródło: Fotorzepa

- Większość Polaków nie wróci już raczej tak po prostu do dawnego dyskursu o obciachowym Kaczorze – pisze publicysta

Próbując ogarnąć, co właściwie się wydarzyło tragicznego 10 kwietnia, wciąż omijamy to, co najważniejsze. Każdy obdarzony choćby minimum wrażliwości metafizycznej musi być wprost porażony wielopiętrową symboliką. Miejsce: nieopodal katyńskiego lasu. Czas: sakralny – wigilia Niedzieli Miłosierdzia Bożego; świecki – 70. rocznica mordu katyńskiego; sakralno-świecki – tuż po piątej rocznicy odejścia Jana Pawła II. Osoby: prezydent RP, jego małżonka, ludzie zasłużeni dla państwa i społeczeństwa, komplet dowódców wojska, duchowni różnych wyznań, rodziny pomordowanych w Katyniu.

To nie był jeden z tysięcy samolotów, jakie przemierzają przestrzeń powietrzną całego świata. Okoliczności katastrofy: jeśli potwierdzi się hipoteza rosyjskiego hobbysty lotniczego i samolot rzeczywiście uderzył o ziemię, odwróciwszy się na grzbiet, będzie to znaczyło, że w tych warunkach nikt nie miał szansy na przeżycie.

A mogło być zupełnie inaczej, mniej tragicznie: niewielka prędkość i wysokość lotu, mała ilość paliwa, o czym świadczyłby niezbyt intensywny pożar. Ale było tak: musieli zginąć wszyscy. Ktoś tak dopuścił. I jeszcze ten wulkan...

Naprawdę, głowa pęka od tej symboliki. Rozmawiamy o tym, bo nie sposób nie rozmawiać, ale nikt nawet nie próbuje tego interpretować. Ja z pewnością też nie będę. Za wcześnie na to. I nie chodzi tu o racjonalne zrozumienie. Nie warto próbować, to prosta droga na manowce. Jednak każdy znak – a to naprawdę Znak przez ogromne „Z” – wymaga naszej odpowiedzi.

Więc te gorączkowe rozmowy, pytania bez odpowiedzi, nieudolne próby interpretacji – to nie jest tylko rozpaczliwe poszukiwanie sensu w czymś, co po ludzku sensu nie ma. Szukać trzeba, nawet jeśli dziś nie sposób nawet znaleźć choćby pierwszych, wstępnych słów do opisania tego, co naprawdę – w najgłębszym sensie – się wydarzyło i co to znaczy dla nas – tych, którzy pozostali.

 

Nędza protestów

 

Nie jest natomiast moim zdaniem za wcześnie na próby opisania Narodowej Żałoby (te duże litery nie są nadużyciem) na poziomie bardziej ludzkim. Trwa już zresztą podskórny spór o sens ostatnich dni. Nie zawsze zresztą podskórny, jak pokazuje choćby kontrowersja w sprawie pochówku pary prezydenckiej na Wawelu.

Należy przy tym odróżnić dwie warstwy tego sporu. Jedna to poważny namysł, w którym racje są po obu stronach. Nie będę ukrywał, że moim zdaniem Lech i Maria Kaczyńscy na Wawel zasługują. Nie mam jednak zamiaru odmawiać dobrej woli wszystkim, którzy są innego zdania. Choć nie, niektórym jednak odmawiam. Zwłaszcza tym, którzy zaangażowali się w hałaśliwą, dramatycznie uwłaczającą powadze żałoby kampanię listów, demonstracji itp.

O ile nie dziwi, choć smuci, udział w niej ludzi młodych, którzy uwierzyli, że świętości są wyłącznie po to, by je szargać, o tyle niepojęte dla mnie jest to, że twarz tej kampanii chciał dać Andrzej Wajda. Legenda kinematografii, kręcący filmy nie z pustej fascynacji obrazkami, ale po to, by mówić o sprawach ważnych – nie dostrzegł małości i nędzy akcji, na której czele stanął.

Niepojęte to, tym bardziej że właśnie jego „Katyń” odegrał w ostatnich wypadkach tak ogromną rolę, sprawiając, że siłą filmowego obrazu mord na polskich oficerach zyskał po tylu latach świadków – nas wszystkich, którzyśmy film Wajdy widzieli.

 

„Obciachowa” prezydentura

 

Na czym jednak polega spór o sens żałoby – ten prawdziwy, pod warstwą mętnej piany? Otóż moim zdaniem chodzi o odpowiedź na pytanie, co właściwie czcimy w Narodowej Żałobie. Czy wyłącznie warstwę symboliczną: powagę urzędów, majestat śmierci – nagłej, niespodziewanej, masowej i okrutnej – czy także osoby? Paradoksalnie, co do osób towarzyszących parze prezydenckiej odpowiedź jest raczej oczywista: jedno i drugie.

Różnice dotyczą samego prezydenta. Jedni zdają się sugerować, że właściwie obojętne, kto by zginął, pełniąc najwyższy urząd w państwie – reakcja ludzi byłaby taka sama. Inni – przeciwnie: nie ujmując znaczenia powyższym czynnikom symbolicznym, są zdania, że setki tysięcy ludzi składają hołd temu właśnie prezydentowi – śp. Lechowi Kaczyńskiemu.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>