REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

"Rzeczpospolita" w Niedzielę

Jaka powinna być opozycja w III RP

Bronisław Wildstein 25-04-2010, ostatnia aktualizacja 25-04-2010 00:00

Wildstein na niedzielę

Weź udział w dyskusji

Tragedia pod Smoleńskiem, a potem skala żałoby narodowej, wywołała szok również w dominujących polskich ośrodkach opiniotwórczych. Część z nich trwa w swoim dotychczasowym stanie ducha z obrzydzeniem dystansując się od motłochu, w którym, fatalnym zrządzeniem losu, przyszło jej żyć i robić kariery. Narodowa żałoba wzmocniła tylko te postawy. Określenia: cyrk, kicz, histeria, oszalały naród itp. powtarzają się z nużącą jednostajnością. Salonowi dziennikarze zastanawiają się jak "rozbroić bombę żałoby narodowej" i okiełznać "demona polskiego patriotyzmu".

Do niektórych przedstawicieli tego środowiska dotarło jednak, że coś się stało, a skoro narodu rozwiązać nie można, to jakieś wnioski z tego faktu trzeba wyciągnąć. W tym duchu mieścił się artykuł Pawła Śpiewaka w "Kulturze liberalnej", w którym pisał on m.in.: Porażające i przygnębiające jest poczucie wyższości polskich intelektualistów oraz ich sympatyków, którzy pouczają nas, że nie należy mieć zaufania do polskich mas, że Polacy są irracjonalni i poza szukaniem winnych i udawanym żalem nic więcej nie potrafią uczynić. Jednym słowem jesteśmy narodem niepoważnym, o czym tylko profesorowie filozofii, wiedzą." Nic dodać, nic ująć. Tyle tylko, że artykuł ten czytać trzeba w kontekście monstrualnego (chodzi oczywiście o długość) wywiadu udzielonego przez socjologa "Polsce. The Times".

Profesor z troską nachyla się w nim nad PiS-em. Partia Kaczyńskiego musi pozbyć się odruchów "resentymentu i pogardy", co, duma socjolog, będzie dla niej niezwykle trudne. Żałoba narodowa powinna skłonić ją do zasadniczej zmiany postawy. Gdyż to PiS, zdaniem profesora, wprowadził do polityki polskiej język czystej agresji. Wprawdzie i w PO, zauważa sprawiedliwie Śpiewak, zdarzały się ekscesy w wydaniu Palikota, ale to się skończyło, natomiast PiS, który i tak za wszystko to odpowiada, pogrąża się w recydywie. Dowodem na to jest publicystyka "Rzeczpospolitej", w której zagnieździli się "partyjni ideologowie" usiłujący przekształcić PiS w sektę. Sęk w tym, że te sekciarskie skłonności znajdują posłuch w szeregach ugrupowania, nawet u samego prezesa. Profesor precyzyjnie opisuje owe skłonności. To: "bzdurny wrzask" i "histeryczne wypowiedzi" "kupy wrzaskliwych gości" (wrzasku i histerii u Śpiewaka co niemiara), które prowadzą do "politycznego piekła, niebytu i wykończenia tak potrzebnej w demokracji opozycji". W ten sposób broniąc rzeczowej i eleganckiej debaty politycznej autor uznaje, że PiS miałoby prawo przetrwać, gdyby dostosowało się do jego oczekiwań.

Zaznaczyć muszę, że wspomnianymi ideologami, a zarazem "histerycznymi wdowami" są Zdzisław Krasnodębski i niżej podpisany. Byłem już nazywany żołnierzem PiS, a więc powinienem być profesorowi wdzięczny za awans. Nie jestem. Bawi mnie, że zawdzięczam go byłemu posłowi PO, który przyłożył się do przepoczwarzenia polityki w nagonkę przeciw partyjnym konkurentom, a cały jego tekst jest aktem strzelistym ku czci premiera i ugrupowania rządzącego; socjologowi, który oburzając się na język agresji opozycji nie zauważył, że polityka rządu polegała na niszczeniu opozycji. Ale dość już o Śpiewaku, chociaż to kazus ciekawy i wart pióra Moliera.

Piszę o nim tylko dlatego, że jako intelektualista (a może ideolog?) reprezentuje szerszą tendencję. Ewa Milewicz w "Gazecie Wyborczej" ze smutkiem zauważa, że zginął ten lepszy bliźniak, a więc jego brat już bezkarnie pogrąży się w swoich ulubionych skrajnościach. "IV RP wraca na sztandary PiS". Snuje ponure przepowiednie komentatorka organu Michnika.

Prezenterzy telewizyjni z wątpliwościami w głosie pytają swoich rozmówców: czy smoleńska tragedia nauczyła czegoś Jarosława Kaczyńskiego i jego partię? I odpowiadają sobie ze smutkiem: wygląda na to, że nie, a partia opozycyjna ma zamiar nadal trzymać się głoszonych przez siebie zasad.

Mamy więc postęp. Opozycja dostała koncesję na istnienie pod warunkiem, że będzie od partii słusznej różnić się wyłącznie nazwą i twarzami firmujących ją polityków.

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>