Publicystyka
Diabelska koalicja
Czy PiS gotów jest już zawrzeć sojusz z SLD? Jeśli Jarosław Kaczyński, dążąc za wszelką cenę do władzy, tak zdecyduje, będzie to zabójcze dla jego partii - pisze publicysta "Rz"
Weź udział w dyskusji
Jeżeli nawet młodzi koledzy z PiS mówią coś o koalicji z SLD, to jest to różnica pokoleniowa. Ale ja takiej koalicji nie będę zawierać, bo byłoby to zakwestionowanie całego mojego życia" – mówił w wywiadzie dla "Newsweeka" Jarosław Kaczyński. Dla wielu działaczy jego partii te słowa były ważniejsze niż słynne już sugestie o hakach na Radosława Sikorskiego.
Nowa generacja lewicy
Deklaracja prezesa PiS miała uciąć coraz częstsze w szeregach Prawa i Sprawiedliwości spekulacje dotyczące przyszłości partii. Wśród jej członków można bowiem usłyszeć, że wiele wpływowych osób w partii przestało wierzyć w to, że kiedykolwiek samodzielnie przejmie ona władzę w Polsce. Pora rozejrzeć się więc za potencjalnym partnerem. Już nie tylko anonimowi politycy PiS pytają w prywatnych rozmowach: "Napieralski, Olejniczak, Arłukowicz? Jacy to postkomuniści. Nowa generacja w SLD to normalni politycy, z którymi można szukać dróg porozumienia". O współpracy z lewicą kilka tygodni temu mówił nawet spin doktor braci Kaczyńskich Michał Kamiński.PiS w minionych miesiącach miał już okazję przetrzeć kanały komunikacyjne z lewicą, współpracując z nią w mediach publicznych – a w ostatnich dniach, dając ludziom SLD przyzwolenie na odwołanie wicedyrektor TVP 1 Anity Gargas. Dobrze też układa się współpraca pomiędzy tymi partiami w hazardowej komisji śledczej. Kilka istotnych punktów łączy je również pod względem ideowym – często PiS nazywany jest wszak przez liberałów partią socjalizującą, wrażliwą społecznie.
Dla przyszłości Polski
Obie partie miały podobne podejście do kryzysu gospodarczego, roli związków zawodowych czy komercjalizacji służby zdrowia. Łączy je silna niechęć wobec Platformy, która w Sejmie bezwzględnie korzysta z prawa silniejszego, miesiącami zamrażając lub podkradając projekty ustaw składane przez kluby PiS i Lewicy.Można by uznać, że Kaczyński wyklucza jakąkolwiek koalicję z Sojuszem, gdyby nie dalsze słowa prezesa PiS w wywiadzie dla "Newsweeka". Pytany, czy porozumienie z Lewicą w sprawie mediów publicznych nie przeczy jego słowom, odpowiada krótko. "Można dogadywać się nawet z samym diabłem, by ratować coś, co jest ważne dla przyszłości Polski".
Czy odsunięcie Platformy od władzy nie byłoby z punktu widzenia PiS ważne dla przyszłości Polski? A czy w poprzedniej kadencji PiS chciał wchodzić w koalicję z Samoobroną czy LPR? Oczywiście nie chciał, wiedząc, że z Andrzejem Lepperem u boku nie da się budować IV RP pod hasłem rewolucji moralnej. Początkowo próbowano współpracę z populistami maskować paktem stabilizacyjnym, ale w pewnym momencie PiS musiał utworzyć realną koalicję parlamentarną. Za tę koalicję w 2007 roku zapłacił zresztą utratą władzy.
Choć dziś wiele wskazuje, że kolejne wybory parlamentarne – za rok – wygra Platforma Obywatelska, główną cechą polskiej sceny politycznej jest nieprzewidywalność. PO ma wciąż duże poparcie w sondażach, ciągle to ona nadaje ton debacie politycznej. Po rezygnacji Donalda Tuska ze startu w wyborach prezydenckich Platforma będzie bez wątpienia mocniejsza. Ale równocześnie sama rezygnacja Tuska jest świadectwem pewnego pęknięcia w PO, które pół roku temu było nie do pomyślenia.
We wrześniu nikt nie przewidywał trzęsienia ziemi, jakim była afera hazardowa. Jej skutków jeszcze nie jesteśmy do końca świadomi, ponieważ prace sejmowej komisji śledczej przynoszą wciąż zaskakujące niespodzianki. Kolejne publikacje prasowe rzucające nowe światło na relacje wpływowych polityków PO z biznesmenami sprawiają, że prace komisji robią się coraz ciekawsze.
Zeszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego zweryfikowały przekonanie o ponad 50-procentowym poparciu dla Platformy. Uzyskała poparcie 44,4 procent, PiS zaś z wynikiem 27,4 procent dostał 30 procent mandatów. A w niedawnym wywiadzie dla dziennika "Fakt" Jarosław Kaczyński twierdził, że jego partia dysponuje sondażami, według których poparcie dla PO to właśnie te czterdzieści kilka procent, poparcie dla PiS dochodzi do trzydziestu kilku.















