REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Dosadny głos ludu

Anna Laszuk 27-01-2010, ostatnia aktualizacja 27-01-2010 19:34
Anna Laszuk
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Anna Laszuk
Tomasz Sianecki (z lewej) i Grzegorz Miecugow na planie programu „Szkło kontaktowe”
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Tomasz Sianecki (z lewej) i Grzegorz Miecugow na planie programu „Szkło kontaktowe”

Ten program zaspokaja potrzebę uczestniczenia w debacie publicznej oraz mówienia pewnych rzeczy bez ogródek i wysilania się na elegancję językową – twierdzi dziennikarka Radia TOK FM

"Szkło kontaktowe" wystartowało przed pięcioma laty w najbardziej gorącym okresie współczesnej polityki, która antagonizowała społeczeństwo jak nigdy dotąd. Program idealnie wyczuł swój moment. Trafiona okazała się forma publicystyczno-satyryczna, a interaktywny charakter programu to strzał w dziesiątkę.

Pamiętam, jak Radio TOK FM było w pełni nastawione na interakcję ze słuchaczem, i mimo że nie mieliśmy takiego satyrycznego programu, to kontaktujący się z nami ludzie powodowali, że tworzyła się podobna atmosfera jak w "Szkle kontaktowym". Odbiorcy uwielbiają formułę, która umożliwia im współtworzenie programu przez zabieranie głosu na antenie. A są to często interesujące i trafne komentarze, bo pochodzą od osób niezwiązanych zawodowo z polityką. Oczywiście śledzą one informacje, ale nie są skupione na poszukiwaniu newsów i podstawianiu politykom mikrofonów. To powoduje, że w swojej ocenie bywają bardziej zdystansowane, choć często dosadne.

Ten program zaspokaja potrzebę zabierania głosu w debacie publicznej oraz mówienia pewnych rzeczy bez ogródek i wysilania się na elegancję językową oraz mądrość ekspercką. W "Szkle kontaktowym" głos ludu brzmi bardzo wyraźnie. Chociaż jest to podstawowa zaleta programu, to efekt tworzy cała jego konstrukcja. Przerysowane materiały filmowe mające za zadanie przedstawienie polityków w śmiesznych sytuacjach pozwalają widzom wczuć się w specyficzną atmosferę żartu. Nie byłoby to dopuszczalne w zwyczajnym programie publicystycznym, ale w tej satyrycznej mieszance jest możliwe. Wszystko okraszone jest niemalże kabaretowymi występami prowadzących, których niewątpliwy urok osobisty przyciąga publiczność. Prowadzącym udaje się wytworzyć atmosferę podwieczorków przy mikrofonie z charakterystycznym ciepłem i poczuciem swojskości. Bez szaleńczego tempa, jakie codziennie jest w informacjach. Zbliża to ludzi do programu i zachęca do wzięcia w nim udziału.

Takich propozycji dla widzów nie ma zbyt wiele w polskich mediach. Oczywiście "Szkło kontaktowe" czasami naraża się na krytykę. Gdy jednak czytam stare felietony Antoniego Słonimskiego, odnoszę wrażenie, że dawniej dziennikarze i pisarze pozwalali sobie na dużo więcej subiektywizmu niż obecnie. Dziś pod płaszczykiem przymusowego obiektywizmu kryje się nieszczerość czy wymuszona poprawność polityczna. Nie namawiam tu do niepoprawności w postaci jakiegoś brutalnego obrażania czy szargania ludzkiej godności. Są pewne nieprzekraczalne granice dobrego smaku i w moim przekonaniu "Szkło kontaktowe" trzyma poziom. Do dziś pamiętam materiał z Grzegorzem Schetyną odpowiadającym grzecznie "dzień dobry" Czesiowi z "Włatcy Móch" podczas konferencji prasowej (głosu Czesia używano wtedy masowo w dzwonkach telefonów komórkowych) albo ten przedstawiający posła Artura Zawiszę, który w różnych okolicznościach niemalże zasypia na posiedzeniach Sejmu i komisji śledczej. Takie obrazki pokazują nam drugą twarz parlamentu. Prawdziwą i zwyczajnie ludzką.

Chciałabym życzyć "Szkłu kontaktowemu" kolejnych pięciu lat na antenie i możliwości obchodzenia dziesięciolecia. Wprawdzie nie ma gwiazd czy programów, które wiecznie byłyby na samym szczycie, ale czasem się to zdarza i mam nadzieję, że tak będzie także w tym wypadku. Bo nie wydaje mi się, by coś mogło zagrozić popularności "Szkła". Zawsze będziemy mieli z czego się śmiać w polityce i co komentować. Politycy nie zaspokajają naszych oczekiwań i pewnie nie zaspokoją ich w przyszłości, a dopiero gdyby spełnili wszystkie nasze pragnienia, ustałaby chęć śmiania się z nich i ich błędów.

Może będą potrzebne nowe, odświeżające pomysły, ale nie sądzę, by autorom programu ich brakowało. Gdybym sama mogła podrzucić jakiś pomysł "Szkłu" na urodziny, niech będzie to modny ostatnio parytet, czyli po prostu – więcej kobiet! Nie brak im, zapewniam panów, ani bystrości umysłu, ani poczucia humoru.

not. marf

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>