REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Rozmowa "Rz"

Dwie twarze abp. Szeptyckiego

Piotr Zychowicz 29-11-2009, ostatnia aktualizacja 29-11-2009 18:10
Andrzej A. Zięba
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Andrzej A. Zięba

Andrzej Szeptycki działał zgodnie z chrześcijańską zasadą, że duszpasterz musi przybrać kostium etniczny swojej wspólnoty. Stał się więc Ukraińcem i zaczął się identyfikować z dążeniami tego narodu – tłumaczy Andrzej Zięba, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie z Piotrem Zychowiczem

W jakim języku mówiła do Andrzeja Szeptyckiego jego matka?

Andrzej A. Zięba: Oczywiście po polsku. Urodził się bowiem w polskiej, patriotycznej rodzinie rzymskokatolickiej. Miał nawet tytuł hrabiowski. Mieszkali w Przyłbicach w Galicji, na wschód od Przemyśla.

W jaki sposób polski hrabia został unickim biskupem i przywódcą narodowego ruchu ukraińskiego?

Wszystko zaczęło się od religii. Szeptycki był wychowywany przez matkę w duchu niezwykle pobożnym. Zofia Szeptycka była ultramontanką, czyli katolicką patriotką. Uważała, że najważniejszy jest interes Kościoła, a dopiero potem sprawa narodowa. Szeptycki przesiąkł tą ideą. Jako młody człowiek widział zaś, że Kościół greckokatolicki znajduje się w kryzysie, że jego kapłani i wierni wykazują coraz silniejsze ciągoty do prawosławia i Rosji. Postanowił zmienić obrządek na unicki i działać na rzecz utrzymania Rusinów przy wierze katolickiej.

W tej samej rodzinie wychował się brat Andrzeja, gen. Stanisław Szeptycki, polski patriota, dowódca III Brygady Legionów.

Tak, losy braci ułożyły się inaczej. Część polskiej szlachty i inteligencji w Galicji miała rusińskie korzenie. Jej przodkowie spolonizowali się w ubiegłych wiekach. Czasami dopiero po rozbiorach, gdy już Polski nie było. Te rodziny mówiły o sobie: gente Rutheni, natione Poloni. I pod koniec XIX wieku, gdy zaczął dojrzewać ukraiński nacjonalizm, część z nich uznała się za Ukraińców. Trzeba jednak podkreślić, że zjawisko to miało charakter marginalny. To były jednostki.

Andrzej Szeptycki powrócił do korzeni?

Wobec Rusinów mógł się tak tłumaczyć, ale dla niego kwestie etniczne miały wtedy drugorzędne znaczenie. Na pierwszym planie był interes Kościoła katolickiego. Wstępując do unickiego klasztoru, snuł śmiałe plany podporządkowania całego prawosławia papieżowi. Chciał realizować wielką misję unijną na Wschodzie, w czym miał poparcie zarówno Watykanu, jak i Polaków. Dlatego, gdy w 1900 roku został metropolitą lwowskim, Rusini uważali, że to jakaś polska intryga. A polscy politycy liczyli, że będzie robił wszystko, aby nacjonalizm ukraiński nie kierował się przeciwko polskiej racji stanu.

Obie strony szybko chyba zmieniły zdanie?

Nie tak szybko. Jeszcze w 1908 roku Szeptycki w zdecydowany sposób potępił zabójstwo polskiego namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego, dokonane przez studenta ukraińskiego. Przełom nastąpił podczas I wojny światowej. Właściwie to pomogli mu w tym Rosjanie. Gdy zajęli Lwów, aresztowali go jako niebezpiecznego Ukraińca i wywieźli w głąb Rosji. Zwolniony w trakcie rewolucji przez rząd Kiereńskiego, wrócił do Lwowa w nimbie ukraińskiego bohatera narodowego. Uzyskał wymarzoną akceptację wiernych.

I podczas polsko-ukraińskich walk o miasto w 1918 roku opowiedział się przeciw Polsce.

Szeptycki działał zgodnie ze starą chrześcijańską zasadą, że duszpasterz musi przybrać kostium etniczny swojej wspólnoty. Stał się więc Ukraińcem i zaczął identyfikować się z dążeniami politycznymi tego narodu. Polacy, którzy go odwiedzali, mówili jednak, że przez całe życie był głęboko osadzony w polskiej kulturze. Chętnie mówił po polsku, zaczytywał się Sienkiewiczem.

Nie było w nim żadnych rozterek, gdy Orlęta Lwowskie ginęły za polskość miasta?

Nie, nawet najmniejszych. Wszystko podporządkowywał swojej wizji, że poprzez utworzenie niepodległej Ukrainy uda się pozyskać dla Kościoła katolickiego całe prawosławie kijowskie. Miał nadzieję, że nowo powstały kraj przyjmie unię. Te dwie sprawy: misja Kościoła na Wschodzie i utworzenie Ukrainy zlały się dla niego w jedno.

Dlatego nie chciał przyjąć obywatelstwa II RP?

Szeptycki nie mógł się pogodzić, że wojna polsko-bolszewicka nie przyniosła niepodległej Ukrainy (popierał sojusz Piłsudski-Petlura). Właśnie dlatego na początku lat 20. odbył wielką podróż po Ameryce i Europie, wszędzie zabiegał o oderwanie od Polski Galicji Wschodniej i utworzenie z niej osobnego państewka.

Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>