Publicystyka
Feminizm salonowy
Celem organizatorek Kongresu Kobiet nie było autentyczne spotkanie ponad podziałami, lecz stworzenie skutecznego lobby na rzecz realizacji feministycznych postulatów
Feminizm, jak podkreślają jego zwolenniczki, staje w obronie praw człowieka. Zgodnie z socjologiczną definicją celem ruchu jest poprawa statusu kobiet jako zbiorowości, a nie godność jednostki. Aby można było mówić o feminizmie, musi być zatem spełnionych kilka warunków: trzeba mieć świadomość, że kobiety są nierówno traktowane, przyczyny dyskryminacji upatrywać w czynnikach społecznych (konstruowanych w działaniach ludzi), a nie naturalnych, oraz aktywnie dążyć do wyeliminowania ograniczeń. Nie każde działanie na rzecz poprawy sytuacji kobiet jest feminizmem.
Ze zdumieniem czytam wypowiedzi Magdaleny Środy, która wmawia aktywnym i samodzielnie myślącym kobietom, że wszystkie są feministkami, chociaż o tym nie wiedzą.
Feminizm wciąż zmienia oblicze – nowy image, język, styl bycia, staranne public relations. Wszyscy wiemy, że kreowanie się na ofiarę, istotę słabą i cierpiącą powoduje poczucie winy i jest sprawdzonym sposobem forsowania swojej woli. Feminizm długo stosował tę strategię. Pojawił się nawet stosowny do zjawiska termin: "feminizm ofiary" (z ang. victim feminism).
Parcie na władzę
Z czasem pojawił się feminizm siły (lub władzy). W Wielkiej Brytanii i USA w latach 90. XX w. sporego szumu narobiły analizy Naomi Wolf, autorki określenia "power feminism". Jak pisze Kazimierz Ślęczka w pracy "Feminizm", power feministki "feminizm traktują jako siłę polityczną zdolną pomóc im w sukcesie politycznym lub jako źródło inspiracji twórczych. Robią karierę jako dziennikarki, pisarki, artystki, cechuje je indywidualizm. Popierają ambicje polityczne kobiet, łącząc się wówczas w grupy wspierające kampanie wyborcze i promujące kandydatki".
Dochodzi do tego postulat wyrównania liczby kobiet i mężczyzn w instytucjach władzy poprzez parytety. Według prof. Ewy Malinowskiej ruch kobiet traci rację bytu, szuka więc kolejnych celów. Obecnie najważniejszym jest wprowadzenie demokracji parytetowej.
Po 150 latach walki feministki nie są zadowolone z danych statystycznych: we wszystkich krajach Europy i USA kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, rzadziej rządzą, więcej czasu poświęcają na pracę w domu i troskę o dzieci. Kobiety nie garną się do walki o najwyższe stanowiska. W feministycznej interpretacji jest to efekt socjalizacji do uległości oraz sprytne urządzenie przestrzeni zawodowej: "szklane sufity", "szklane ruchome schody" (niewidoczne bariery w osiąganiu sukcesu), "lepkie podłogi" (przywiązanie kobiet do mniej prestiżowych zawodów, takich jak sekretarki czy kosmetyczki).
Założenie, że na ten stan rzeczy wpływ mają naturalne predyspozycje płci, jest sprzeczny z doktryną ruchu o kulturowej determinacji różnicy płci (z ang. gender) i nie przemawia im do przekonania. Propaganda komunistyczna zachęcała kobiety do pracy na pełnym etacie i w męskich zawodach, a jednak kobiety uparcie preferują kierunki i zawody humanistyczne. Są znakomicie wykształcone, zaradne, przodują w Europie, jeśli chodzi o zakładanie własnych firm, ale nie palą się do walki o stołki.
Salon i służbówka
Polski feminizm od 1989 r. był ofiarniczy. Izabela Kowalczyk, poznańska feministka, w styczniu 2005 roku napisała "List otwarty do środowisk feministycznych". W jej opinii skuteczny lobbing i walka o władzę są równie ważne jak manifestacje i konferencje. Przywołała słowa Wolf: "najważniejsze w "feminizmie siły" to przełamać lęk przed używaniem władzy. Musimy żądać więcej i chcieć więcej; przestać się wzajemnie wykańczać, stawiając w centrum pytanie: "co sprawia przykrość", ale zacząć się zastanawiać, "co możemy zrobić"". Dlaczego to jest ważne? Feministki planują zmienić kulturę i prawo "dla dobra kobiet". Chwytliwe hasła o "solidarności płci" trzeba jednak widzieć w kontekście programu ruchu i jego wartości. Czy naprawdę wszystkie kobiety mają ten sam interes?
Gwiazdy estrady czy teatru „po znajomości” poprą projekty koleżanek ze swojej sfery, nawet jeśli nie kwapią się do walki wprost















