REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Nowa socjalistyczna rewolucja?

Tomasz Wróblewski 31-05-2009, ostatnia aktualizacja 31-05-2009 23:55
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Redakcja poleca:

W największych pod względem elektoratu państwach – Niemczech czy Francji – wrogiem numer jeden są nie tyle wielkie partie rządzące, co cały kapitalizm i politycy kojarzeni z wolnym rynkiem – pisze publicysta

Europejskie wybory nigdy nie były prawdziwymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Były raczej okazją do ukarania nielubianych polityków, utarcia nosa rządzącym. Coś, co i w tym roku sporo Europejczyków ma ochotę zrobić.

Największy od II wojny światowej kryzys gospodarczy, narastające frustracje, antyestablishmentowe nastroje wzmacniają skrajne ugrupowania w Parlamencie Europejskim. Zarówno te prawicowe, kontestujące traktat lizboński, jak i socjalistyczne, domagające się głębszej integracji i socjalnej administracji Unii Europejskiej.

W Polsce ani skrajna prawica, ani lewica nie odegrają większej roli w europejskich wyborach. Ale nowa eurosceptyczna frakcja w Parlamencie Europejskim, gdzie PiS łączy się z brytyjskimi konserwatystami, francuskimi nacjonalistami i czeską konserwą, paradoksalnie może doprowadzić do wzmocnienia ugrupowań skrajnie lewicowych – europejskich socjalistów. Rozdrobniony blok partii centrokonserwatywnych odda prym jednoczącym się partiom socjalistycznym.

Komórka Browna

Mobilizacji skrajnych ruchów prawicowych nikt w Europie nie koordynował. Można wiele zarzucić irlandzkiemu miliarderowi Declanowi Ganleyowi, ale nie to, że uczestniczył w tajnym planie rozbicia bloku partii centrokonserwatywnych i przejęcia parlamentu przez socjalistów. Na niechęć instytucje unijne ciężko sobie zapracowały.

Komisja Europejska ma niewiele tak wyraźnie określonych zadań, jak dbanie o ekonomiczne bezpieczeństwo Europy. W chwili wybuchu kryzysu zawiodła jednak na całej linii. Zarówno sama Komisja, jak i jej przewodniczący Jose Manuel Barroso praktycznie zapadli się pod ziemię, kiedy notowania na giełdach zaczęły spadać, a banki groziły zamknięciem drzwi. Unijni urzędnicy nie nadążali za wystąpieniami przywódców poszczególnych państw, z których każdy proponował inną strategię. U szczytu kryzysu „Wall Street Journal” napisał: „Już wiemy, jaki jest numer do Europy, to komórka Browna”.

Barroso, zajęty głównie przygotowywaniem gruntu pod ponowną reelekcję, bał się narazić rządom Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. A widząc konflikt i różnice pomysłów na walkę z kryzysem, usunął się w kąt. Po stronie Komisji i jej licznych ciał eksperckich nie było żadnej znaczącej inicjatywy. Pierwszy listopadowy plan europejskiej odbudowy, o wartości ponad 200 mld euro, to w rzeczywistości lista programów zgłoszonych przez rządy Niemiec i Wielkiej Brytanii. Słabość, brak autorytetu i znaczenia Komisji Europejskiej niewątpliwie przyczyniły się do wzmocnienia eurosceptyków.

Dla wielu oburzające było także to, jak w chwili najgorętszych zmagań z kryzysem, europejscy parlamentarzyści koncentrowali się na ustalaniu swoich płac. To była jedyna skuteczna akcja, jaką Parlamentowi Europejskiemu udało się przeprowadzić w ostatnich miesiącach. Pensja w wysokości 92 tysięcy euro, 50 tysięcy na prowadzenie biura, 298 euro dziennej diety. W marcu, kiedy świat się zastanawiał, ile państw może zbankrutować, deputowani 70-procentową większością przegłosowali, że pozostałe specjalne wydatki europarlamentu należy utrzymać w tajemnicy, żeby nie irytować wyborców.

Widać, nie poskutkowało, skoro dziś w Wielkiej Brytanii eurosceptycy mogą liczyć na 37 proc. głosów. Znajdą się wśród nich konserwatyści, szybko nabierający znaczenia po nieudacznych i pełnych skandali rządach premiera Gordona Browna.

Francuscy nacjonaliści nie odegrają pewnie większej roli w wyborach, ale też w ferworze kampanii zyskują, zamiast tracić. Podobnie jak nacjonaliści holenderscy i duńscy. Imponujący wynik osiągnęła węgierska partia Jobbik – mimo oskarżeń o neofaszyzm może liczyć na 10 proc. głosów. Partia Wielkiej Rumunii, ugrupowanie byłego piłkarza, skrajnego nacjonalisty oskarżanego o porwania i zastraszanie przeciwników politycznych, też przekroczy próg wyborczy.

W największych pod względem elektoratu państwach – Niemczech czy Francji – wrogiem numer jeden są nie tyle wielkie partie rządzące, co cały kapitalizm i politycy kojarzeni z wolnym rynkiem. Głównym rozdającym zatem mogą wcale nie okazać się partie centrystyczne wchodzące w skład Europejskiej Partii Ludowej (EPP).

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>