Publicystyka
Polska armia na czas wojny z kryzysem
Czy warto rezygnować z misji wojskowych na Bliskim Wschodzie, ważnych dla gospodarczych interesów Polski? Może lepiej ograniczyć naszą obecność militarną w Afganistanie, gdzie nie mamy interesów
Ryszard Kapuściński powiedział przed laty „W tradycji europejskiej każdy wielki kryzys wyzwalał głęboką refleksję samokrytyczną. Jeżeli na taką myśl nie zdobędzie się ona dzisiaj, współczesny kryzys będzie miał długotrwałe i fatalne następstwa”. Rozwijając myśl Kapuścińskiego, musimy sobie uświadomić, że kryzys jest dla nas nie tylko zagrożeniem, lecz także szansą. Dlatego mam nadzieję, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie będzie się jedynie ograniczać do czysto reakcyjnej polityki minimalizacji strat i niczym żona Lota trwożnie spoglądać przez ramię na płonącą Sodomę.
MON podobnie jak i całe państwo polskie potrzebuje nowej polityki działania: strategii skoku jakościowego. Początek tej ważnej rewolucji musi mieć miejsce w głowach. Podobnie skok jakościowy powinna poprzedzić radykalna, acz nieuchronna decyzja przekreślenia założeń „modelu docelowego sił zbrojnych na lata 2009-2018”. Nie ma dziś większego sensu podejmowanie prób ratowania „modelu” kosztem poświęceń, opóźnień czy redukcji zaplanowanych zmian.
W nowym myśleniu należy kierować się paradygmatem podejścia jakościowego: priorytetem winna być dla nas jakość wojska, a jego wielkość - mieć jedynie wtórne znaczenie. W praktyce oznacza to, że poprawiony wieloletni plan transformacji sił zbrojnych („Siły Zbrojne RP 2018+Plus”) powinien doprowadzić przede wszystkim do konsolidacji organizacyjnej wojska. A to oznacza przede wszystkim integrację systemu kierowania i dowodzenia oraz zmniejszenie liczebności wojska, a także jego zasobów pozaosobowych.
Główne zadania Polski polegają w tej chwili przede wszystkim na konsolidacji organizacyjnej sił zbrojnych, integracji systemu kierowania i dowodzenia, reformie wyższego szkolnictwa wojskowego, racjonalizacji strategii udziału w operacjach międzynarodowych, stabilizacji wskaźnika nakładów obronnych oraz modernizacji wojska.
1. Konsolidacja organizacyjna sił zbrojnych.
Największym racjonalnym źródłem oszczędności w perspektywie dwóch, trzech lat, które jednocześnie zagwarantowałoby poprawę jakości wojska jest konsolidacja sił zbrojnych. Wojsko nie może być rozproszone w nadmiernej liczbie jednostek organizacyjnych, w znacznej mierze niezdolnych sprostać stawianym przed nimi zadaniom. Należy odrzucić założenie, jakoby mniejsza liczebnie armia zawodowa mogła zachować tę samą strukturę i organizację, jaka cechowała armię z poboru. Trzeba łączyć oddziały i związki taktyczne w formacje bardziej nasycone ludźmi i sprzętem.
W wojskach lądowych, na przykład, zamiast utrzymywać kilkanaście zdekompletowanych brygad, lepiej połączyć je w kilka brygad o wyższych stanach ukompletowania i większej zdolności samodzielnego działania, wydajniejszych szkoleniowo i operacyjnie i tańszych w utrzymaniu w przeliczeniu na jednego żołnierza. Szczególne znaczenie ma efektywność szkoleniowa, ponieważ stanowi ona podstawowy warunek profesjonalizacji sił zbrojnych. Konsolidacja organizacyjna wojska jest niewątpliwie skutecznym sposobem ekonomizacji procesów szkolenia.
Z zagadnieniem tym wiąże się potrzeba stopniowego przejścia od dotychczasowego garnizonowego rozmieszczenia sił zbrojnych do koncepcji bazowej, czyli dyslokacji wojska w dużych bazach ulokowanych w okolicy poligonów i innych dogodnych miejsc ćwiczeń. W ciągu najbliższych 10 lat liczebność polskiego garnizonu wojskowego, która obecnie wynosi około 1000 żołnierzy, nie powinna ulec zmianie. Konieczne jest podjęcie działań mających na celu redukcję liczby garnizonów i przekształcenie największych z nich w bazy całych związków taktycznych. Projekt ograniczenia liczby garnizonów ze 120 do 20 nie wyczerpuje naszych możliwości. Ważne jest jednak przedstawienie precyzyjnego kalendarza realizacji proponowanych zdań, a nie jedynie ograniczanie się do niekonkretnego planowania.
2. Integracja systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi.
Napoleon zwykł mawiać, że „armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana”. Polski system kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi jest nadmiernie rozbudowany i zhierarchizowany w stosunku do wielkości sił zbrojnych. Konsekwencją tego stanu są nie tylko wysokie koszty, lecz także niesprawność dowodzenia i kierowania. Dlatego m.in. Program Wyborczy Platformy Obywatelskiej zakładał integrację systemu dowodzenia wokół trzech podstawowych funkcji: planowania strategicznego, dowodzenia bieżącego i dowodzenia operacyjnego.














