Publicystyka
Teatr z agentką
Trudno zrozumieć, dla kogo i po co Radio TOK FM postanowiło zbudować esbeckiej agentce Nenie Obretenny nową tożsamość sprzeczną z prawdą historyczną – pisze publicystka Amelia Łukasiak.
Spowiedź stojącej nad grobem agentki to temat nośny medialnie. Tym atrakcyjniejszy, że skruszonych donosicieli jest jak na lekarstwo. Nic dziwnego, że sztuka radiowa o Nenie Obretenny, żonie pisarza Pawła Jasienicy – przygotowana przez Radio TOK FM – wzbudziła wielkie zainteresowanie. Szkoda tylko, że to historia całkowicie zmyślona.
Sztuka w TOK FM była szeroko reklamowana jako „dramat Neny Obretenny, najlepszej agentki SB, opowiadający o ostatnim roku jej życia”. Z zajawek audycji wynikało, że autorzy odkrywają nowe, nieznane fakty z jej biografii.
Między zdradą a miłością
W sztuce Nena to postać tragiczna zawieszona między zdradą a miłością, targana wielkimi wyrzutami sumienia. Kobieta wzbudzająca współczucie i sympatię słuchaczy. Sanitariuszka w powstaniu warszawskim, która po jego upadku trafia do obozu jenieckiego. Tam poznaje przyszłego męża – Irlandczyka. Wychodzi za mąż, rodzi syna. Małżeństwo szybko się rozpada.
Prawda o Nenie podobna jest do dziesiątek innych historii agentów. Jeszcze za jej życia pojawiały się oskarżenia o jej współpracę z SB. Ona sama wszystkiemu z furią zaprzeczała
Ona zostaje sama z małym dzieckiem bez środków do życia. Odwraca się od niej rodzina. Zakochuje się bez pamięci w przystojnym oficerze SB. Zostaje agentką wbrew własnej woli. Bezpieka rzuca ją w ramiona wroga systemu pisarza Pawła Jasienicy. Jednak Nena naprawdę się w nim zakochuje. W jednej ze scen opowiada wnuczce pisarza Annie o ich żarliwej, namiętnej miłości „jak z powieści”. W sztuce Nena przekonuje, że chciała, aby Jasienica poznał prawdę. Zostawiała w domu dekonspirujące ją ślady. Ale on tego nie zauważał. Nie chciał.
Dla słuchacza to jasna sugestia, że pisarz dobrze wiedział, czym zajmuje się jego żona, i to akceptował. Nena zresztą szczerze nienawidzi oficerów SB. Wciąż ją nachodzą i szantażują. Walczy z nimi i ma wyrzuty sumienia. Przed śmiercią zwierza się pielęgniarce w hospicjum. Jest szczęśliwa, że po ziemskiej tułaczce w końcu dołączy do ukochanego męża.
Fikcja w roli prawdy
Premiera sztuki poprzedzona była intensywną kampanią promocyjną na antenie Radia TOK FM. Emisja miała miejsce w poniedziałek 12 stycznia po godzinie 20. Ale przez cały dzień w innych audycjach temat zdrady i odkupienia był szeroko omawiany.
W swojej audycji o godz. 13 Mikołaj Lizut pytał gości: Paulinę Holtz – aktorkę, Macieja Knapika – dziennikarza i Grzegorza Lindenberga – wydawcę, czy dla zdrajcy możliwe jest odkupienie. Knapik uznał, że próba rozliczania się z przeszłością za pomocą sztuki jest najbardziej efektywna. Holtz dodała, że życie z poczuciem winy i wyrzuty sumienia już są wystarczającą karą dla agenta. Tylko Lindenberg stwierdził, że problem, nad którym debatują, jest pozorny, bo dotychczas nie spotkał żadnego skruszonego agenta. Przeciwnie, wszyscy idą w zaparte i mają komfortowe życie.
Nena Obretenny miała wiele czasu na rozliczenie się z przeszłością. Przeżyła Jasienicę o 27 lat. Zmarła w 1997 roku. Nie zrobiła rachunku sumienia. Tę rolę wzięło na siebie Radio TOK FM. Problem w tym, że historia opisana w radiowej sztuce to literacka fikcja niemająca pokrycia w faktach. A przecież imiona i nazwiska bohaterów nie zostały zmienione. Słuchacz był przekonany, że dowiaduje się prawdy opartej na historycznych ustaleniach, ubranej tylko w teatralny kostium.
Prawda o Nenie jest prozaiczna. Podobna do dziesiątek innych historii agentów. Jeszcze za jej życia wśród znajomych pisarza pojawiały się plotki, a nawet jawne oskarżenia, o jej współpracy z SB. Ona sama jednak wszystkiemu z furią zaprzeczała. Córka pisarza Ewa Beynar-Czeczott przyznaje, że współczuła macosze, uważając, że jest niesłusznie oskarżana.
Agentka ze łzami w oczach przekonywała, że oczerniać w ten sposób mogą ją tylko ludzie podli. Tłumaczyła, że miała znajomości w milicji, ale wykorzystywała je w dobrej sprawie. Dzięki jej zabiegom Paweł Jasienica miał w marcu 1968 roku uniknąć aresztowania. Gdy był już bardzo chory, załatwiała mu niezbędne lekarstwa i butle z tlenem. Ich małżeństwo trwało zaledwie osiem miesięcy. Nena odziedziczyła po pisarzu cały majątek: mieszkanie oraz wartościowy księgozbiór. Córka i wnuczka Jasienicy opiekowały się nią do końca życia. Nawet kiedy odwiedzały ją umierającą na raka w hospicjum w Wołominie, nie zdobyła się na zwierzenia.














