REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

energianews

Dwutlenek węgla, czyli nowa religia lewicy

Tomasz Chmal 13-10-2008, ostatnia aktualizacja 13-10-2008 21:26

Polska produkująca ponad 95 proc. energii elektrycznej z węgla nie może sobie pozwolić na uleganie presji "europejskiej awangardy" - pisze prawnik Tomasz Chmal

Skomentuj na blog.rp.pl

Szef dyplomacji brytyjskiej David Miliband ("Europa w energetycznej awangardzie") uważa, iż kluczowym wrogiem Europy i świata jest dwutlenek węgla, a szansą Unii Europejskiej na przewodzenie światu jest gospodarka niskowęglowa. Poglądów tych, szczególnie w Polsce, nie można zaakceptować.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że kwestia konieczności ograniczania emisji CO2 traktowana jest w państwach Europy Zachodniej jako dogmat, a – jak wiadomo – z dogmatami się nie dyskutuje. Przyjmowanie go świadczy o przynależności do swoistego klubu: bogatych, ekologicznie świadomych i wrażliwych. Polemika zaś z tymi poglądami lub sceptycyzm wobec nich uznawane są za atak na to, co oczywiste, oraz przejaw poglądów rodem z ciemnogrodu.

Świat bez CO2

Problem polega na tym, że klimat – podobnie jak inne zjawiska w przyrodzie – ma charakter cykliczny. Jeszcze w XII wieku w Wielkiej Brytanii i Szkocji rosły winogrona, a już w XVII w. z Polski do Szwecji można było przejechać na saniach przez Bałtyk. Ale po co zastanawiać się nad takimi drobiazgami, kiedy budujemy "nowy wspaniały świat". Świat bez CO2, oczywiście.

Stara gospodarka się nie skończyła. Tak jak nie skończyła się historia. Nadal będziemy potrzebować paliw kopalnych. Polska, produkująca ponad 95 proc. energii elektrycznej opartej na węglu nie może sobie pozwolić na uleganie presji "europejskiej awangardy" z kilku powodów. Po pierwsze, politycy europejscy mają dużą skłonność do składania deklaracji, a dopiero potem refleksji nad nimi.

W tym kontekście należałoby zapytać, co się stało ze strategią lizbońską. Jak po ośmiu latach od deklaracji wygląda konkurencyjność europejskiej gospodarki?

Po wtóre, obywatele UE mają prawo do energii odnawialnej, ale powinni ponosić konsekwencje swoich decyzji, a nie przerzucać obciążenia z tym związane na wszystkich konsumentów, szczególnie tych mniej wrażliwych ekologicznie, nieprzekonanych, a być może po prostu biedniejszych. Nadto trzeba stale przypominać, że przestawianie się z energetyki konwencjonalnej na odnawialną wiele kosztuje.

"Czarna" energia na cenzurowanym

Energia odnawialna korzysta ze wsparcia np. poprzez zielone certyfikaty. System wsparcia, jak pokazała dotychczasowa praktyka w Polsce, spowodował zaburzenia na rynku drewna. Okazało się, że łatwiej i korzystniej jest spalać drewno i dostać "zielony certyfikat", niż przetworzyć ten surowiec na płyty wiórowe czy papier.

Z drugiej strony, aby stawiać na "zieloną" energię, trzeba doprowadzić do ograniczenia produkcji energii "czarnej". W tym celu wprowadza się system aukcji na uprawnienia do emisji CO2, co także będzie miało wpływ na wzrost ceny energii.

Mechanizm ten najbardziej odczują takie państwa, jak Polska, które będą zmuszone dyskryminować sektor wytwarzania energii opartej na węglu. A za wszystko zapłacą odbiorcy energii w naszym kraju.

To interesujące, że pan Miliband przedstawia swoje ekologiczne credo w Polsce. Być może Francji produkującej ponad 70 proc. energii z atomu mógłby złożyć równie "dyplomatyczną" propozycję zakończenia produkcji odpadów radioaktywnych. Być może gospodarkom wykorzystującym tanią energię jądrową powinien zaproponować dociążenie dodatkowymi kosztami specjalnych pozwoleń ekologicznych.

Takich propozycji jednak nawet się nie rozważa. To węgiel i emisja CO2 jest najważniejszym problemem pana Milibanda i Wspólnoty Europejskiej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że więcej w tych pomysłach ideologii niż refleksji.

Brudny węgiel

Oczywiście konieczne są dalsze prace nad rozwojem energetyki odnawialnej. Jeżeli Wielka Brytania czy Niemcy chcą zostać awangardą energetyki, wszyscy w Europie powinniśmy im kibicować. Przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę, że inwestycje obarczone są ryzykiem, ale mogą zaprocentować. Podobnie mogą myśleć rządy tych państw.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>