Piątek+
Kwiat Pustyni
Jak to jest patrzeć na swoje życie na dużym ekranie? – pyta Aleksandra Auleytner światowej sławy modelkę Waris Dirie. To fascynujące i przerażające. Burzy spokój
W 1997 r., będąc u szczytu kariery, Waris Dirie podczas wywiadu z Barbarą Walters – dziennikarką amerykańskiej telewizji ABC – powiedziała, że nie chce już dłużej odpowiadać na pytania o swoim życiu top modelki. Walters popatrzyła na przygotowaną listę pytań: o podróż z Somalii do Europy, o zdjęcia do kalendarza Pirelli, zagraną przez Waris rolę w filmie o przygodach Jamesa Bonda i wybiegi Mediolanu, Paryża i Londynu. Próbowała zaprotestować. Nie wiedziała, że to, co za chwilę usłyszy, sprawi, że ten wywiad stanie się jednym z najczęściej cytowanych wywiadów, jakie przeprowadzi w swojej karierze. A Waris nie wiedziała, że po emisji wywiadu przestanie być modelką.
Wyznała, że jako pięcioletnia dziewczynka została przez matkę poddana okaleczeniu narządów płciowych zardzewiałą żyletką. Powiedziała też, że okaleczanie żeńskich narządów płciowych (z ang. Female Genital Mutilation – FGM) jest powszechną praktyką w Afryce i niektórych krajach muzułmańskich. Był koniec XX wieku. Okazało się, że Waris była jedną z niewielu osób, które odważyły się publicznie potępić tę praktykę.
Po emisji wywiadu jej życie uległo gwałtownej zmianie. Nominowana przez Kofiego Annana, została specjalnym ambasadorem ONZ odpowiedzialnym za walkę z FGM. W tym celu założyła również swoją fundację z siedzibą w Wiedniu. Nie wróciła już do zawodu modelki.
Scenę rozmowy Waris z amerykańską dziennikarką oglądam w filmie „Kwiat Pustyni” opartym na autobiograficznej powieści Waris, która sprzedała się w milionach egzemplarzy na całym świecie, także w Polsce. Film, dobrze przyjęty na festiwalu w Wenecji, wchodzi do polskich kin w lutym. Opowiada historię zadziwiającej metamorfozy nieumiejącej czytać i pisać nomadyjskiej dziewczyny z Somalii w światowej sławy top modelkę.
Pytaj o wszystko
Waris Dirie uśmiecha się do mnie w jej pokoju w warszawskim hotelu Bristol (przyjechała na promocję filmu), a ja zastanawiam się, o co ją zapytać. Ma teraz prawdopodobnie 44 lata (prawdopodobnie – bo nigdy się nie dowiedziała, w którym roku się urodziła) i wciąż jest zachwycająco piękną kobietą.
Patrzę na jej bose stopy. Pełne blizn, śladów po opowiedzianej w filmie wędrówce przez pustynię do Mogadiszu, dokąd uciekała przed zaaranżowanym przez ojca małżeństwem z bezzębnym, starym nomadem. Te blizny sprawiały wielkie kłopoty wszystkim fotografom świata. Waris mówi: – Pytaj o wszystko. Mam nadzieję, że ten film jeszcze raz przypomni światu, że problem okaleczania żeńskich narządów płciowych dotąd nie został rozwiązany.
Rz: Pani imię „Waris” w języku nomadów oznacza „kwiat pustyni”.
Tak. To kwiat, który może kwitnąć nawet w najbardziej suchym klimacie.
Co to imię mówi o pani?
Moja mama wybrała je dla mnie. Musiała zauważyć coś, czego nie umiem teraz wytłumaczyć, a co spowodowało, że to imię mnie dookreśliło. Rozumiem je. Wierzę, że to imię to ja – Waris – silna i pewna.
Ta siła i pewność pozwoliły pani z dnia na dzień podjąć decyzję o porzuceniu kariery top modelki po to, by podjąć walkę z praktyką okaleczania kobiet. Czy kiedykolwiek żałowała pani tej decyzji?
Nigdy! Czuję, że walka o zaprzestanie tej praktyki w Afryce i na całym świecie to moja misja. Na całe życie.
Czy kariera modelki pomogła w realizacji tej misji?
Uczyniła mnie rozpoznawalną. Otworzyła wiele drzwi. Ale wiedziałam, że nie jest to zajęcie, które powinno być celem samym w sobie. Kiedy później zaczęłam działać przeciwko FGM i napisałam „Kwiat Pustyni”…
… najbardziej osobistą z pani czterech książek…
Tak, opisującą moje własne doświadczenie z FGM, poczułam, że zaczynam wyznaczać swojemu życiu nowy, ważny cel.
Niedługo będzie można zobaczyć filmową adaptację „Kwiatu Pustyni” w polskich kinach. Jak to jest patrzeć na swoje życie na dużym ekranie?
Z jednej strony to fascynujące, z drugiej – przerażające. Burzy spokój.
Który z fragmentów filmu najbardziej panią poruszył?
Ten sam moment, który mocno dotyka większości widzów – scena okaleczania kilkuletniej dziewczynki. Dla takich dzieci chciałabym przejść każdy skrawek ziemi, żeby opowiedzieć, że ta praktyka jest zła i trzeba ją za wszelką cenę potępiać.













