REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Literatura

Komentarz

Dwa oblicza nagrody

Krzysztof Masłoń 08-10-2009, ostatnia aktualizacja 09-10-2009 08:10

Tegoroczną literacką Nagrodę Nobla otrzymała Herta Müller. Czy to nagroda dla Niemiec? Tak, bo Herta Müller mieszka w Berlinie, a swoje książki pisze po niemiecku. Nie, bo przyszła na świat w Rumunii, chodziła do rumuńskiej szkoły, posługiwała się językiem rumuńskim, nawet jeśli akurat uczyła niemieckiego.

Ale i przeszła gehennę przymusowej pracy w fabryce maszyn, głód i nędzę, wreszcie prześladowania bezpieki.

– Nie jestem prawdziwą Niemką, ale nie jestem też prawdziwą Rumunką – mówi o sobie noblistka.

Grunt, że Królewska Akademia nagrodziła dobrą pisarkę, autorkę tak ważnych książek jak "Niziny", która swoim życiem zaświadcza ponurą rzeczywistość tworzonej przez siebie literatury.

Zabiera też głos w sprawach publicznych, w połowie lat 90. – na przykład – ostro sprzeciwiała się połączeniu pen clubów wschodnio- i zachodnioniemieckiego, bowiem wielu pisarzy w NRD współpracowało ze Stasi i – jej zdaniem – nie rozliczyło się z tego. Ale przebojem czytelniczym jest jej ostatnia książka, która już za kilka dni może zostać uhonorowana Niemiecką Nagrodą Literacką. W każdym razie "Atemschaukel" – bo o ten tytuł chodzi – jest główną faworytką do tych laurów.

To książka o deportacjach mniejszości niemieckiej. W styczniu 1945 roku Sowieci wywieźli do odbudowy swego kraju niemal wszystkich Niemców rumuńskich, wśród nich do łagru trafił 17-letni wtedy Oskar Pastior, późniejszy pisarz, mający zostać współautorem "Atemschaukel". Niestety, zmarł w 2006 roku.

Najnowsza książka Herty Müller, będąca hołdem dla Pastiora, ukazuje – mówiąc wprost – męczeństwo rumuńskich Niemców na Wschodzie.

I wpisuje się tym samym w główny nurt niemieckiej traumy wojennej – wypędzeń. Z tegorocznego literackiego Nobla dla Herty Müller cieszyć się więc będą nie tylko antykomuniści i ofiary komunistycznych prześladowań, nie tylko feministki, ale i – jak sądzę – działacze niemieckiego Związku Wypędzonych.

Nobel ze stemplem Eriki Steinbach?

Podoba mi się znacznie mniej.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

W Rwandzie nie było Sprawiedliwych

„Sezon maczet" to poruszający reportaż o ludziach, dla których zabijanie nie różniło się od pracy w polu – pisze Marcin Kube >>