REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Film

Film

Biała wstążka ****

Marek Sadowski 19-11-2009, ostatnia aktualizacja 19-11-2009 06:22

Chłodna, od początku do końca wykalkulowana wiwisekcja przemocy, agresji, zła, wreszcie zbrodni. To obszary zainteresowania austriackiego twórcy Michaela Hanekego w jego wcześniejszych filmach („Wideo Benny’ego”, „Funny Games”, „Pianistka” czy „Ukryte”).

Ich swoistym prequelem jest nagrodzona w tym roku w Cannes Złotą Palmą „Biała wstążka”.

Zobacz fotosy z filmu

Jak deklarował reżyser, ten film to podróż do korzeni nazizmu, XX-wiecznego totalitaryzmu. Akcja rozgrywa się rok przed wybuchem I wojny światowej w spokojnej, przynajmniej z pozoru, niemieckiej wsi. Tytułowa wstążka to symbol niewinności. Kostyczny pastor wiąże ją na ramionach swym dzieciom, po wcześniejszym zaaplikowaniu porcji rózg. Wygłasza przy tym umoralniające kazanie, napominając latorośle, by kroczyły drogą zbawienia, nie zapominając o przewinach.

Zastraszone dzieci w podzięce całują go w rękę. Nie próbują ojcu niczego tłumaczyć, bo nie mają prawa.

Matce też nic nie wolno powiedzieć.

Tylko mężczyźni w tym świecie są autorytetami, zarazem prawodawcami i egzekutorami. Rządzą za pomocą religii (pastor) i ekonomii. To z kolei przypadek barona, pracodawcy wielu mieszkańców, pogardliwie i agresywnie traktującego własną żonę.

Spokój wioski zakłóca groźny wypadek lekarza, tajemnicza śmierć chłopki, pożar, wreszcie uprowadzenie dwójki chłopców. Narratorem zdarzeń jest młody nauczyciel miejscowej szkoły, opisujący wydarzenia z perspektywy dalekiej przyszłości. To jego oczami oglądamy cichy terror, okrucieństwo, cierpienie skrywane pod powłoką codziennych rytuałów.

Pozornie, poza sporadycznymi wypadkami, we wsi nic się nie dzieje. Ale ofiarami tego niby-spokoju są dzieci. One wiedzą więcej, niż się dorosłym wydaje. Czują zło i powoli nim przesiąkają. A po niespełna 20 latach być może podniosą ręce w faszystowskim pozdrowieniu.

Czarno-biała taśma, spokojna narracja, sielankowe pejzaże i spojrzenie z dystansu na to, jak rodzi się zło. Haneke jest mistrzem.

Austria, Francja, Niemcy 2009, scen. i reż. Michael Haneke, wyk. Christian Friedel, Leonie Benesch, Fion Mutert, Michael Kranz, Ulrich Tukur

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Słaby film o mocnej kobiecie

Meryl Streep jest wielka jako Thatcher, ale „Żelazna dama” przygnębia zamiast fascynować. Od jutra na ekranach - pisze Rafał Świątek >>