Film
Ojciec i syn
Dwoje ludzi na opustoszałej plaży. Kobieta w średnim wieku i młody, piekielnie przystojny mężczyzna. Oboje tak samo wypaleni, z bagażem doświadczeń wyniesionych z wojny. Samotni, nieufni. W zrealizowanym w 1958 roku przez Tadeusza Konwickiego „Ostatnim dniu lata” kobietę zagrała Irena Laskowska, mężczyzną był Jan Machulski. Właśnie był: naturalny, kryjący jakąś tajemnicę, po cichu walczący z własnymi demonami.
We Francji Vadim zdążył już zrobić „I Bóg stworzył kobietę”, a Malle „Windą na szafot”, Truffaut kręcił „400 batów”, a Godard „Do utraty tchu”. Ale polskie kino, wykorzystując czas popaździernikowej odwilży, z ogromnym trudem wychodziło poza okowy socrealizmu. Maciek Chełmicki z twarzą Cybulskiego, choć chciał zacząć wszystko od nowa, konał wśród białych prześcieradeł na śmietniku historii. Machulski na pustej plaży nie potrafił wybrać życia. Znikał, a ślady jego stóp prowadziły do niespokojnego morza.















