Muzyka
Mam swoje blizny
Amerykańska skrzypaczka i performerka, która wystąpi dziś wieczorem w Progresji, daje proste recepty na osiągnięcie życiowej równowagi i nawołuje do kobiecej solidarności. Z Emilie Autumn rozmawia Anna Kilian.
Pogoda u nas prawdziwie zimowa. Jak się pani czuje, gdy wokół tyle śniegu?
Emilie Autumn: Bardzo mi to odpowiada. Nie przepadam za upałami. Choć wydaję się żywym srebrem, zima dobrze koresponduje z moim wnętrzem. W końcu repertuarowo balansuję pomiędzy klasyką a rockiem, zaś na scenie między byciem przerażającą a zabawną. Wyglądam na zwariowaną, ale potrzebuję równowagi, także w muzyce.
Jakie ma pani sposoby na uzyskanie tej równowagi?
Ludzie na ogół mają skłonność do działań ekstremalnych i sięgania po lekarstwa. A warto najpierw zrobić coś na pozór tak głupiego jak próba spisania na kartce dziesięciu rzeczy, które nas uszczęśliwiają, a potem zrobić wszystko, by zaistniały w naszym życiu. Czasem wystarczy, że zjem pyszne lody we wspaniałej kąpieli z pianą, i jest mi dobrze.
Trzeba się też pogodzić z tym, że prędzej czy później każdy z nas będzie musiał przeżyć jakiś mroczny okres w swoim życiu, kiedy poczuje, że nie ma dla niego wyjścia z danej sytuacji. I generalnie bardzo ważne jest, by otaczać się miłymi ludźmi. W moim przypadku – na scenie i podczas trasy koncertowej. Mam szczęście, ponieważ dziewczyny z mojego zespołu Bloody Crumpets są moimi najlepszymi przyjaciółkami.
Przyjaźni się pani też z mieszkającym w Polsce skrzypkiem Nigelem Kennedym...
Czytaj więcej w Życiu Warszawy
Koncert Emilie Autumn – Progresja, Warszawa, ul. Kaliskiego 15a, tel. 22 683 75 42 wtorek, godz. 20 bilety 69 zł














