REKLAMA

Wychowanie

Emocje: pora do przedszkola

Monika Janusz-Lorkowska 28-08-2008, ostatnia aktualizacja 28-08-2008 21:23
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa

O tym, co mogą zrobić rodzice, by nie bać się pierwszych dni dziecka w przedszkolu, opowiada Michalina Gajewska

Rz: Co przeżywa dziecko podczas pierwszych dni w przedszkolu?

Michalina Gajewska: Proszę sobie wyobrazić, że jest pani nauczycielką, idzie do nowej pracy i nagle dowiaduje się, że ma być kardiochirurgiem! Dziecko doświadcza w tych dniach wyzwań i uczuć, których nie należy bagatelizować. Po raz pierwszy musi poradzić sobie poza obrębem swojego domu i rodziny. Wszystko jest dla niego nie tylko nowe, ale też nierzadko zaskakujące, dziwne. Nagle ma inny rytm dnia. Musi wyrobić w sobie poczucie przynależności do nowej, obcej mu, grupy. Zaczyna trening umiejętności społecznych, jak dzielenie się, czekanie na swoją kolej. Nagle przestaje być najważniejsze, podczas gdy w domu zwykle jest wysoko w hierarchii rodzinnej. Cała ta sytuacja jest dla niego przekroczeniem niebywałej granicy, krokiem milowym, odkryciem innego świata. Towarzyszy temu duży stres.

Jak rodzice mogą mu pomóc?

Najważniejsze, by zaakceptowali fakt, że pójście dziecka do przedszkola to po prostu sytuacja trudna. Moment często kryzysowy, który trzeba przetrwać. Rodzice nie powinni przy tym myśleć, że problemy adaptacyjne dziecka wynikają z tego, że ono wydziwia, dlatego że zrobili lub robią coś źle. Ono po prostu przeżywa silny stres i okazuje to m.in. płaczem, bo nazwać swoich emocji nie potrafi. Pomagać należy mu już przed pójściem do przedszkola. Warto zacząć już kilka miesięcy wcześniej, ale parę dni przed 1 września trzeba pamiętać o kilku sprawach.

Po pierwsze: nie demonizować przedszkola. Zachęcam, by podczas weekendu przejść się z dzieckiem na spacer w okolice przedszkola i wspólnie z nim podziwiać ogródek, pokazywać mu okna w budynku, naklejone na nich ozdoby. Opowiadać, że będą tam nowe zabawki, inne dzieci, ciocie, których warto słuchać, bo mają ciekawe pomysły na zabawę.

Należy w sposób pogodny i naturalny mówić malcowi, co go czeka. Przygotowywać rozmową do nowego, ważnego etapu. To, co zna, chociażby z opowieści, mniej przeraża. Dobrym sposobem jest np. zabawa w przedszkole. Niech w najbliższą sobotę w dziecięcym pokoju w kolejce do zaaranżowanej łazienki stoją misie, które potem wspólnie siedzą w kółku, jedzą, a nawet leżakują. Jeśli rodzicom brakuje fantazji lub wspomnień, polecam specjalne bajki i opowiadania o pierwszym dniu w przedszkolu (w księgarniach jest ich bardzo dużo). Dzięki nim dziecko będzie miało świadomość nie tylko tego, co je czeka, ale również, że nie jest w swych uczuciach i obawach odosobnione – książkowy bohater przeżywa te same emocje.

Ważne by trzylatek uczestniczył w przygotowaniach: mógł sobie wybrać w sklepie kapcie i kolor worka, zadecydować, w jakiej będzie spał piżamce.

Istnieje jakiś przepis na to, jak rodzice powinni zachowywać się podczas pierwszego odprowadzania do przedszkola?

Tak. Bardzo ważne jest, by wieczorem głośno ustalić plan dnia, a rano go powtórzyć. Powiedzieć, co po kolei będziemy w poniedziałek robili. Że właśnie ubieramy się i wychodzimy – rodzice do pracy, dziecko do przedszkola. Tam będzie śniadanie, obiad i podwieczorek. A po podwieczorku przyjdzie po niego mama lub tata. Dziecko nie zna zegarowego poczucia czasu, ale posiłki bardzo dobrze dzielą dzień w jego głowie. Pożegnanie powinno się odbywać bez pośpiechu, ale krótko. Przebywanie z dzieckiem wspólnie w sali nic nie da, tylko odroczy trudny moment rozstania, a dzieci, które będą przebywać tam bez rodziców, mogą się czuć pokrzywdzone i niespokojne. Danego słowa – że dziecko będzie odebrane np. po deserze, trzeba absolutnie dotrzymywać. Odbieranie malca wcześniej lub później zaburzy jego poczucie bezpieczeństwa. Dorośli rzadko zdają sobie sprawę z tego, co myśli trzy-, czterolatek, gdy jego rodzic się spóźnia. Proszę mi wierzyć, dziecko często wyobraża sobie wtedy najgorsze rzeczy: że rodzice umarli, zniknęli, że nigdy już po niego nie przyjdą. Pamiętam dziewczynkę, która była odbierana systematycznie przed leżakowaniem. Któregoś dnia jej mama nie przyszła po nią o zwyczajowej porze, nie uprzedzając jej o tym wcześniej. To był dla niej dramat. Dziewczynka myślała, że zostaje na noc, że rodzice o niej zapomnieli. I tak po pięknie rozpoczętej adaptacji przedszkolnej mała straciła ufność i nie chciała już więcej przychodzić do przedszkola.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Po co nam babcia

Robotnica u mrówek, opiekunka u kaszalotów, karmicielka u ptaków. U ludzi łączy te cechy. Ale tylko u ludzi jest tak kochana. Babcia >>