Podróże
Na tropach Gryfitów
Można w pochmurne dni nudzić się w nadmorskich kurortach pod Szczecinem. Można też jednak ruszyć szlakiem słowiańskich Gryfitów. I zobaczyć pamiątki z czasów, gdy książęta ci rządzili za Odrą
Historyczne miejsca związane z dynastią książąt pomorskich na polskim Pomorzu – gotycką siedzibę Gryfitów w Darłowie czy zamek w Szczecinie – znamy dość dobrze. Znacznie rzadziej ruszamy wzdłuż wybrzeża Bałtyku, za niemiecką granicę, gdzie także znajdują się znaczące pamiątki z historii tej słowiańskiej rodziny książęcej. Warto też wiedzieć, że kraina ta wydała dwóch wielkich niemieckich malarzy romantycznych – Caspara Davida Friedricha i Philippa Ottona Rungego.
Za Krzywoustego przy Polsce
Czy Księstwo Pomorza było skazane na roztopienie się w niemieckiej Rzeszy? To pytanie wciąż powraca w dyskusjach historyków. Stosunkowo słabe państwo dynastii Gryfitów na trwałą niepodległość nie miało szans. Do Polski te ziemie należały za Mieszka I i potem za Bolesława Krzywoustego. Gdy Polskę dopadło przekleństwo rozbicia dzielnicowego, Księstwo Pomorskie podzieliło się na władztwa linii wołogoskiej i linii szczecińskiej. Gryfici ulegali niemieckim wpływom. Proces ten w XIII i XV wieku posunął się tak daleko, że zjednoczona na nowo w XIV wieku Polska nie potrafiła przyciągnąć już do siebie bratniej krainy.
Książęta pomorscy długo zachowywali jeszcze kontakty z Jagiellonami, czego symbolem był mariaż księcia Bogusława X z Anną Jagiellonką. Ale od XIV wieku kraina Gryfitów coraz bardziej roztapiała się w niemieckiej mowie i kulturze, aż do przejścia, na początku XVI wieku, dynastii książąt pomorskich na luteranizm. Potem, w połowie XVII wieku, dynastia wygasła, a ich włości podzieliły między siebie Prusy i Szwecja. Sztokholm utracił pomorską prowincję stosunkowo niedawno, bo w 1815 roku.
Ale na naszej trasie szukamy śladów potęgi książąt pomorskich z okresu między XII a XVII wiekiem. Wędrówkę zaczynamy od Świnoujścia, skąd po przekroczeniu granicy w Ahlbeck jedziemy drogą nr 111 do miasta Wolgast, w polskim nazewnictwie – Wołogoszczy. Miasto leży na styku wyspy Uznam i lądowej części Pomorza Przedniego. Założył je w 1282 roku książę Bogusław IV. A kiedy w 1296 roku nastąpił podział księstwa pomorskiego na pomorsko-szczecińskie i pomorsko-wołogoskie, Wolgast został na 319 lat stolicą tego drugiego.
Po zamku zbudowanym niegdyś na wyspie między Uznam a lądem stałym nie ma już dziś śladu. Spalony został przez wojska Piotra Wielkiego, które pustoszyły Pomorze podczas wojny północnej. Ruiny rozebrano w 1820 roku, pozostaje nam więc tylko spacer wzdłuż starych spichrzów nad rzeczką Peena, czyli Pianą, aby podumać o miejscu, z którego władali tą ziemią jej słowiańscy gospodarze.
Nad miastem góruje kościół farny św. Piotra. Zbudowano go na miejscu starej pogańskiej gontyny ku czci bożka Jarowita po misyjnej wizycie w 1128 roku świętego Ottona z Bambergu, apostoła Pomorza. Wołogoska fara to nekropolia pomorskich książąt. W kaplicy grobowej Gryfitów zobaczyć można pięknie zdobione trumny pomorskich władców – księcia
Filipa I (1515 – 1560), księcia Ernesta Ludwika (1545 – 1592) i księcia Filipa II Juliusza (1584 – 1625), ostatniego z wołogoskiej linii rodu. Z kolei w podłodze przed ołtarzem tkwią pięknie rzeźbione drzwi z herbem rodu – Gryfem. Prowadzą one do krypty, w której spoczywają księżniczki pomorskie: Amalia (1547 – 1580), Zofia Jadwiga (1567 – 1631) i Jadwiga Maria (1579 – 1606).
Wołogoski Peterkirche słynie też z cyklu Totentanz – 24 malowideł tańca ze śmiercią. Ten typowy dla średniowiecza, a potem baroku, motyw pojawiającej się u boku królów, bogaczy, sędziów i biskupów kostuchy jako znaku marności tego świata powstał w 1700 roku. Warto też zwrócić uwagę na modele żaglowców przymocowane do ścian kościoła – to wota żeglarzy ofiarowane za cudowne ocalenie z morskich sztormów.
Wolgast szczyci się tym, że właśnie tu urodził się Philipp Otto Runge, malarz niemieckiego romantyzmu. „Kiedy na Ziemi nazbiera się zbyt wiele niedoli, niebo zsyła od czasu do czasu swego pomazańca, który znów zbiera to, co się rozsypało i zagubiło i oczyszcza świat boskiego ładu, zmazany grzechami ziemskiego obłędu” – pisał o jego obrazach w 1808 roku niemiecki teoretyk sztuki Johann Joseph von Görres.















