Podróże
Z dziećmi w podróży
„Lato, lato, lato czeka, razem z latem czeka rzeka...” – śpiewają dzieci, żegnając się z przedszkolem i szkołą. Marzą o wakacyjnych przygodach, beztroskich zabawach i słodkim lenistwie.
Rodzice również marzą o wypoczynku, oderwaniu od codziennej krzątaniny i obowiązków. Jak zorganizować wakacje, aby spełniły oczekiwania wszystkich uczestników wyjazdu – i małych, i dużych?
Wspólne planowanie
Pierwszym krokiem do udanych wakacji jest wspólne zaplanowanie ich przez całą rodzinę. Każdy ma przecież własne oczekiwania wobec tego czasu. Planowanie wyjazdu przypominać może próby pogodzenia ognia z wodą, ale z takich właśnie usiłowań wyłoni się plan, który ma szansę zadowolić wszystkich uczestników wyprawy.
Włączenie dzieci w planowanie wakacji uczyni je współodpowiedzialnymi za ich przebieg. Nie wypada narzekać na zbyt wysoką górę, jeśli samemu chciało się ją zdobyć. Wspólne podejmowanie decyzji uczy też trudnej sztuki kompromisu, przekonywania innych do swoich racji, a dodatkowo pozwala cieszyć się wakacjami na długo przed wyjazdem. Z drugiej strony nie warto planować wyjazdu zbyt szczegółowo, by zmiana pogody czy ból brzucha nie wywróciły do góry nogami wszystkich ustaleń. Elastyczność i dostosowywanie do zmiennych warunków to klucz do sukcesu.
Wiek i charakter dziecka
Wspólne planowanie wakacji, czy to nie brzmi zbyt pięknie? Nie każde dziecko przecież potrafi wyrazić opinię o planach rodziców. Wszystko zależy od jego wieku i temperamentu. Wbrew pozorom najmłodsi uczestnicy rodzinnych eskapad – niemowlęta – bywają najmniej kłopotliwymi towarzyszami podróży. Zazwyczaj wystarcza im do szczęścia bliskość mamy i taty, nie męczy ich górska wędrówka ani długie zwiedzanie (oczywiście w granicach rozsądku). Choć i w życiu tak młodego człowieka bywają gorsze dni, związane np. z ząbkowaniem lub niechęcią do zmian – warto wziąć to pod uwagę, jeśli nie chcemy w czasie wakacji niemiłej niespodzianki w postaci marudzenia.
Niemowlak z jego marudzeniem to jeszcze nic w porównaniu z buntem dwulatka. Ten okres w życiu dziecka uważany jest często za najtrudniejszy – nagłe zmiany nastroju, drażliwość i szalone pomysły fundują całej rodzinie huśtawkę nastrojów. Paradoksalnie wakacje mogą się przyczynić do złagodzenia buntowniczej postawy malucha – szkoda czasu na kłótnie, gdy nowe otoczenie jest fascynujące i niezbadane. Nasz dwulatek, który na spacerze po parku bywał nieznośny, z podziwu godnym samozaparciem zwiedzał z nami starówki Rygi i Tallina, oczekując magicznych chwil, gdy o pełnych godzinach rozdzwaniały się zegary na kościelnych wieżach.
Przedszkolaki mają już zazwyczaj całkiem sprecyzowaną wizję wymarzonych wakacji, a wspólne snucie planów pozwoli im poczuć się bardzo dorośle. Dziecko w wieku szkolnym staje się zaś powoli partnerem rodziców współodpowiedzialnym za kształt wakacji.
Planując wyjazd – zarówno kilka tygodni urlopu, jak i krótki weekendowy – warto wziąć pod uwagę charakter, temperament i upodobania dziecka. Czy dobrze znosi zmiany? Jak szybko się męczy? Interesują je dinozaury, rycerze czy mrówki i biedronki? Czy nie boi się wysokości, zwierząt lub ciemności? Opinie znajomych, własne wspomnienia z dzieciństwa czy relacje w Internecie mogą ułatwić wybór wakacyjnych atrakcji, jednak trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne: co dla jednego wspaniałe, dla innego nudne, a dla jeszcze innego przerażające. Czasem konflikt interesów i zamiłowań bywa naprawdę kłopotliwy i wymaga rozdzielenia się, jak podczas turnieju rycerskiego, który nasz syn oglądał z błyskiem w oku i najwyższym zainteresowaniem, podczas gdy jego siostra po pierwszej wymianie ciosów przestraszyła się i w żaden sposób nie dało się jej przekonać, że walka jest tylko na niby i nikomu nie dzieje się krzywda.
Samochód czy samolot
Każdy, kto choć przez kilka chwil musiał utrzymać ruchliwego kilkulatka w jednym miejscu, wie, że jazda z dziećmi to niełatwa sprawa. Potrzeby ruchu i wrażeń malucha nie da się odłożyć na później, można jednak tak zaplanować jazdę, by nie męczyć zbytnio ani dziecka, ani siebie.
Przede wszystkim warto się zastanowić nad środkiem transportu. Ogromną zaletą podróży samochodem jest jej elastyczność. Godzina wyjazdu, trasa, postoje – wszystko zależy od potrzeb pasażerów. Samochód kusi niezależnością i wygodą, jednak dla dziecka kilka godzin w foteliku wcale nie musi być najlepszym rozwiązaniem. Trzeba się liczyć z koniecznością robienia częstych przystanków na ruch, toaletę, posiłki... Oczywiście częste postoje dla zmęczonych pakowaniem i jazdą rodziców są frustrujące. Niestety: zarówno z karmionym piersią niemowlakiem, którego nie da się napoić bez wyjęcia z fotelika samochodowego, jak i z marudzącym, spragnionym ruchu przedszkolakiem nie ma dyskusji.















