REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Publicystyka

Kto rządzi w naszym kondominium

Marek Magierowski 13-09-2010, ostatnia aktualizacja 13-09-2010 23:57
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa

Można mieć wiele zastrzeżeń do polityki zagranicznej rządu Tuska, ale czym innym jest merytoryczna krytyka, a czym innym wizja rozbioru – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”

„Platforma i jej zaplecze doskonale zdają sobie sprawę, że Polska, która uczci pamięć Lecha Kaczyńskiego, nie będzie tą Polską, którą oni chcą. (...) Tak jak Piłsudski nie mógł być symbolem PRL. Tak samo Lech Kaczyński – przy całej nieporównywalności postaci – nie może być symbolem kondominium rosyjsko-niemieckiego w Polsce”.

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”

W istocie, Lech Kaczyński nie może być symbolem kondominium rosyjsko-niemieckiego w Polsce. To jedyny jasny i niekontrowersyjny fragment wypowiedzi prezesa PiS. Analiza pozostałych fraz prowadzi do smutnych wniosków.

Zacznijmy od pewnego zastrzeżenia: poniższy wywód opiera się na założeniu, iż według Jarosława Kaczyńskiego istnieje w Polsce lub grozi nam „rosyjsko-niemieckie kondominium”, wspierane lub co najmniej tolerowane przez Platformę Obywatelską i „jej zaplecze”. Konkluzja Jarosława Kaczyńskiego wydaje się jednoznaczna: PO oddaje naszą ojczyznę we władanie potężnych sąsiadów.

Oblicza zdrady

Owszem, Polska nie jest krajem w pełni suwerennym. Musimy wszak pamiętać o tym, że definicja suwerenności uległa w ostatnich dziesięcioleciach dość poważnej modyfikacji.

Żaden kraj na świecie (być może z wyjątkiem reżimów Korei Północnej i Birmy) nie cieszy się dziś pełną niezawisłością w XIX-wiecznym pojęciu tego słowa. Zarówno wielkie mocarstwa, jak i najbiedniejsze państwa Afryki nie podejmują dziś w pełni suwerennych decyzji politycznych i ekonomicznych. Są bowiem spętane siecią traktatów, obowiązują je reguły narzucane przez takie organizacje jak ONZ czy WTO, większość krajów podlega także międzynarodowym trybunałom.

I tak Niemcy mogłyby wprowadzić w imię gospodarczej suwerenności cła na import produktów mlecznych z Holandii, nie uczynią tego jednak, gdyż złamałyby jedną ze świętych zasad Unii Europejskiej. Chiny nie mogą używać broni biologicznej, bo swego czasu przystąpiły do stosownego układu. Amerykanie zaś, prowadząc wojnę z terroryzmem, muszą się liczyć z obostrzeniami zapisanymi w konwencjach genewskich.

W każdym przypadku scedowanie części suwerenności na rzecz innego państwa czy organizacji jest transakcją wiązaną. Berlin nie może wprowadzić ceł na niderlandzkie sery, ale dzięki temu nie musi się obawiać, iż rząd w Hadze nałoży cła na volkswageny. Amerykanie muszą traktować jeńców wojennych w sposób humanitarny, ale mogą domagać się podobnego traktowania żołnierzy US Army.

Jeśli więc Jarosław Kaczyński podejrzewa, że Polska Anno Domini 2010 nie jest państwem w stu procentach niepodległym, wygłasza w gruncie rzeczy tezę prawdziwą, choć rozumie niepodległość na swój sposób. Dostrzega on niebezpieczeństwo (dodajmy: wyolbrzymione), które wynika raczej z uwarunkowań historycznych i geopolitycznych, a nie z prawa międzynarodowego.

A przecież nasza suwerenność jest ograniczona przede wszystkim ustawodawstwem unijnym, nie zaś wpływami ościennych potęg. Widać to choćby na przykładzie sporu o nowy kontrakt gazowy z Rosją, gdzie doszło do paradoksu: rząd Donalda Tuska realizował „suwerenną” politykę gospodarczą i negocjował umowę, próbując nagiąć prawo obowiązujące w Unii Europejskiej. Był za to ostro krytykowany przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem poddanie się regulacjom narzuconym przez Unię, związane z oddaniem Brukseli części naszych prerogatyw, może nas uchronić przed nadmiernym uzależnieniem od Gazpromu. W tym wypadku „suwerenny” Tusk naraża na szwank polskie bezpieczeństwo energetyczne, wywołując pytania o to, czy nie idzie za daleko w ocieplaniu stosunków z Kremlem.

Istnieją oczywiście pewne granice zawężania państwowej suwerenności. Poszczególne rządy starają się „sprzedać” kolejne obszary swojej swobody za jak najwyższą cenę. Zatwierdzony w ubiegłym tygodniu projekt nadzoru finansowego w strefie euro jest rozwodniony w stosunku do pierwotnego pomysłu, gdyż nie wszystkie państwa gotowe były powierzyć kontrolę nad swoimi bankami instytucji ponadnarodowej. Niekiedy państwa odstępują od „sprzedaży”, gdy dochodzą do wniosku, że deal jest nieopłacalny: tak jest np. w przypadku Stanów Zjednoczonych i Izraela, które nie uznają Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  jarosław kaczyński, kondominium niemiecko-rosyjskie, niemcy, polityka zagraniczna, rosja, suwerenność, unia europejska

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>