Druga strona
Wielkie zwycięstwo polskiego lewactwa
Andrzej Grajewski, publicysta „Gościa Niedzielnego”, historyk, szef działu krajowego „GN”
Rz: „Gość Niedzielny” przegrał przed sądem apelacyjnym z Alicją Tysiąc. Przyzna pan, że nie mieliście racji?
Andrzej Grajewski: To najsmutniejszy dzień w mojej trwającej 30 lat pracy dziennikarskiej. Okazuje się, że treści, które publikuje „Gość Niedzielny”, nie mogą zostać ocenione przez czytelników i nie podlegają dyskusji. Najgorsze jest to, że nie zostaliśmy skazani za to, co napisaliśmy, ale za kontekst i ogólną wymowę.
Twierdzi pan, że sąd wydał błędny wyrok?
Profesor Andrzej Zoll – mimo że był surowym krytykiem naszej publicystyki – powiedział, iż to, za co zostaliśmy skazani, nie zostało nigdzie napisane. Wyrok jest zideologizowany. To była kpina z rzetelnego procesu. Alicji Tysiąc podpowiadano, podsuwano na kartkach, kiedy powinna mówić: „nie pamiętam”, i do pewnego momentu sąd to wszystko tolerował. Jeśli sądy będą wydawać takie wyroki, to jesteśmy o krok od wprowadzenia cenzury.
Co teraz zamierza zrobić redakcja „Gościa”?
Ostateczna decyzja należy do redaktora naczelnego. Moim zdaniem powinniśmy wnieść o kasację. Niezależnie od tego, co się stanie, nasza publicystyka na pewno się nie zmieni.
Alicja Tysiąc coś w tej sprawie wygrała?
To jest przede wszystkim wielkie zwycięstwo polskiego lewactwa. Te środowiska dostały precedensowy wyrok, a Alicja Tysiąc stała się bohaterką lewactwa całej Europy. Środowiska, które doprowadziły do procesu, mówią wprost, że taki wyrok był im potrzebny do tego, by zaatakować Kościół za tzw. mowę nienawiści.
Według pana to będzie proces o znaczeniu historycznym?
O tym świadczą rozgłos i zainteresowanie międzynarodowe. Druga strona na rozprawę apelacyjną ściągnęła swoich sojuszników z całej Europy.
Do naszej redakcji zadzwoniła niemiecka telewizja ZDF, prosząc o komentarz. Sprawa jest nagłaśniana jako pozew Alicji Tysiąc przeciwko Kościołowi katolickiemu.















