REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Konserwatysta marzy o anarchii

Igor Janke 26-07-2009, ostatnia aktualizacja 26-07-2009 23:36

Kupcy z KDT zastosowali tę samą metodę co górnicy demolujący budynki rządowe: „zrobimy zadymę, pokażemy siłę, to nam ustąpią” – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”

Mój redakcyjny kolega Rafał Ziemkiewicz napisał: „nie każdy wyrok sądu jest sprawiedliwy (niektóre przecież ulegają kasacji) i są sytuacje, gdy w imię interesu społecznego mądrzej byłoby się od egzekwowania wyroku powstrzymać. Spór o KDT do takich właśnie należał” („Rz” 23.07.2009). Cały tekst możesz przeczytać tutaj.

Jak na zadeklarowanego konserwatystę dość oryginalne stwierdzenie.

W czyim interesie

Kierując się proponowaną przez publicystę zasadą, należałoby ignorować te wyroki, które uznamy za sprzeczne z „interesem społecznym”. Kto miałby jednak określać „interes społeczny”? Hanna Gronkiewicz-Waltz? Rafał Ziemkiewicz? A może miłośnicy rzucania kamieniami w policję?

Jak ma funkcjonować państwo, jeśli urzędnicy będą się zastanawiać, czy ten lub inny wyrok, ten lub inny przepis nie są sprzeczne z pojmowanym przez nich „interesem społecznym” i w zależności od tego, do jakiego dojdą wniosku, będą dany przepis stosować, a wyrok wykonywać?

Jak mogliśmy się przekonać, kupcy byli gotowi użyć wszystkich możliwych środków, by bronić swoich stoisk. Od wystawiania na szwank zdrowia swoich dzieci po wzywanie do pomocy ulicznych gangsterów

Można by uznać np., że w interesie społecznym nie leży zamykanie kiboli rzucających kamieniami w policję, bo kilku spośród nich ma chore dzieci. Można w ogóle nie walczyć z kibolami, bo przecież kupują oni bilety na mecze i zaludniają trybuny, a gdyby im się tego zabroniło, to spadłyby obroty w kasach, kluby piłkarskie wpadłyby w tarapaty finansowe, a polska piłka nożna upadłaby jeszcze niżej. Interes społeczny wymaga przecież, by liga się rozwijała i wychowywała dobrych graczy dla kadry narodowej.

Niech metro się nie buduje, niech setki tysięcy warszawiaków jeżdżą do pracy autobusami, bo w interesie społecznym jest utrzymanie uprzywilejowanych stanowisk handlowych dla grupy bojowo nastawionych kupców. Kupców, którzy – to prawda – ciężko pracują i mają rodziny. Ale czy pozostali mieszkańcy stolicy nie pracują i nie mają rodzin?

W oczach kupców „interes społeczny” jest po ich stronie. W oczach większości warszawiaków – jak wynika z badań – nie jest.

Kupcy jak górnicy

W demokracji tak to już jest, że spory rozstrzyga sąd. To m.in. na funkcjonowaniu tej instytucji i respektowaniu jej wyroków zasadza się porządek demokratyczny. A mój zacny kolega proponuje, by wyroki sądu przefiltrować przez „interes społeczny” i wedle uznania stosować się do nich lub nie.

To prawda, wyroku sądu nie należy wykonywać w sposób partacki. Tu mogę się zgodzić z wieloma krytykami pani prezydent Warszawy, że tę akcję można było przeprowadzić w dużo bardziej profesjonalny sposób. Gdyby do kupców wysłano zawodowych negocjatorów i psychologów, gdyby do akcji wcześniej włączono policję, gdyby lepiej rozeznano się w sytuacji, być może udałoby się uniknąć zadymy. Być może.

Bo – jak mogliśmy się przekonać – kupcy byli gotowi użyć wszystkich możliwych środków, by bronić swoich stoisk. Od wystawiania na szwank zdrowia swoich dzieci po wzywanie do pomocy ulicznych gangsterów. Jak rozumiem, w imię „interesu społecznego” należałoby teraz kiboli zaprosić na kawę i przyznać im medal honorowego mieszkańca Warszawy w dowód wdzięczności za obronę soli polskiego kapitalizmu – sprzedawców z Kupieckich Domów Towarowych.

Kupcy zastosowali tę samą metodę co górnicy demolujący budynki rządowe: „zrobimy zadymę, pokażemy siłę, to nam ustąpią”. I mam wrażenie, że mój kolega Rafał Ziemkiewicz tych górników i te metody, a zwłaszcza tych polityków uginających się przed zadymiarzami dotąd potępiał.

Niebezpieczne pomysły

Jeśli na jednej szali kładę interes grupy kupców, którzy mogą handlować w innym miejscu, a na drugiej – interes niemal dwóch milionów mieszkańców Warszawy, którym brakuje przestrzeni publicznej, interes stolicy europejskiego państwa, która do dziś nie może sobie poradzić z rozsądnym zagospodarowaniem centralnego placu miasta, bo prawdopodobnie najdroższa działka w tej części Europy jest zajęta przez brzydką budę z tanimi ciuchami, to przeważa ta druga.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>