REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Fetysz lewicowych kobiet

Beata Zubowicz 13-07-2009, ostatnia aktualizacja 13-07-2009 23:37
Beata Zubowicz
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Beata Zubowicz
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita
Redakcja poleca:

Za pomocą feministycznych postulatów lewica chce przeorać tradycyjne społeczeństwo. A kobiety, które na to się nie godzą, kwituje się określeniem „volkslista” – pisze publicystka „Rzeczpospolitej”

Dawno już polskie środowiska lewicowe nie popisywały się taką hipokryzją jak w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Odkąd w Warszawie odtrąbiono sukces Kongresu Kobiet Polskich, w mediach trwa festiwal zapewnień. Znane panie i znani panowie prześcigają się w zapewnieniach, jak bardzo leży im na sercu los kobiet i jak bardzo im ich brakuje – najbardziej w polityce i na najwyższych stanowiskach.

Profesor Wiktor Osiatyński w liście otwartym na Kongres Kobiet: „Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne”.

Profesor Magdalena Środa, współorganizatorka kongresu: „W polskim społeczeństwie ponad połowa to kobiety, które nie mają dostatecznej reprezentacji. Dotychczasowy system dyskryminuje nas, naruszając zasadę równości”.

Sławomir Sierakowski, lewicowy publicysta: „W imieniu »Krytyki Politycznej« deklaruję pełne wsparcie dla działań na rzecz wprowadzenia parytetu i ustanowienia skutecznego urzędu stojącego na straży równości płci”.

W najwyższe tony uderzyła „Gazeta Wyborcza”, obwieszczając na pierwszej stronie: „Naród za kobietami”.

Wrażenie, że kobiety w Polsce są uciskane niemal tak bardzo jak w Arabii Saudyjskiej, jest dojmujące. Podobnie jak to, że większość Polek nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, by znaleźć się na tej czy innej liście wyborczej. Ale zająć stosownych do ambicji miejsc nie pozwala im tradycyjny polski ustrój – patriarchat. Ten koronny argument podnoszony jest tak często, że już nikt nawet nie próbuje dociec, co tak naprawdę oznacza. Wiadomo, nieszczęsny patriarchat jest i przeszkadza.

Niewiele też wynika z prób dyskusji na temat udziału kobiet w życiu społecznym i politycznym. Bo też nie o rzeczywistą dyskusję tu chodzi, lecz o jej pozór. Nie o argumenty, lecz o propagandę. Na tym polu zaś środowiska lewicowe są nie do pokonania.

Propaganda sukcesu

Kongres Kobiet Polskich musiał więc zakończyć się sukcesem, a w każdym razie sukcesem medialnym. Wszyscy zdążyli już zostać poinformowani, że kobiety w Polsce są niedoceniane, niedowartościowane i zasługują na więcej. Wszystkie bez wyjątku. Ponieważ stwierdzenie to mile łechce miłość własną każdej z nas, kto by tam jeszcze chciał dopytywać, jakie środowiska firmowały imprezę.

Zresztą co to za różnica, skoro – jak wiadomo – kobiety nie mają poglądów ani przekonań politycznych, etycznych czy religijnych. Nie są zwolenniczkami prawicy czy lewicy, lecz w swoich decyzjach i działaniach kierują się odruchem plemiennym. Są kobietami i dlatego interesują je – albo powinny interesować – „kobiece sprawy”. A że te są zwykle zgodne z lewicowym kanonem, to oczywiście przypadek.

„Bez względu na to, czy mówiły feministki, czy ktoś inny, pewne tematy budziły szczególnie żywą reakcję sali: parytet, prawo do planowania rodziny, in vitro, ograniczenie wpływów Kościoła” – relacjonowano przebieg kongresu w „GW”.

Do mediów szczególnie przebił się jeden temat – parytet. Chyba żadne inne słowo nie zrobiło ostatnio tak oszałamiającej kariery. Parytet stał się fetyszem lewicy. Zaklęciem. Pewnikiem nie do podważenia. Pewnie niedługo zawojuje popkulturę, a wtedy jeszcze trudniej będzie tłumaczyć, że są lepsze sposoby na wyrównywanie szans.

Lewicowcy wiedzą lepiej

Zresztą już dziś dyskusja zwolenników parytetów i jego przeciwników toczy się w rytm przysłowia: gadał dziad do obrazu, a obraz ni razu. Można sto razy powtarzać, że parytety to skrajna niesprawiedliwość. Że jeżeli 50 procent miejsc rezerwuje się dla kobiet, to oznacza, iż o obsadzie stanowisk nie decydują kompetencje, zasługi, umiejętności, tylko płeć. Że przyznanie parytetowych protez tak naprawdę obraża kobiety, bo lekceważy ich talenty, wiedzę i pracowitość. Że inżynieria społeczna nigdy jeszcze nikomu nie wyszła na zdrowie.

Parytetowe protezy obrażają kobiety, lekceważą ich talenty, wiedzę i pracowitość. Inżynieria społeczna nigdy jeszcze nikomu nie wyszła na zdrowie

Na nieuczciwość takiego rozwiązania zwróciły też uwagę w liście otwartym „Nie chcemy parytetów!” kobiety ze środowisk akademickich, biznesowych i dziennikarskich. Apel przygotowały: trzy panie profesor, pięć pań ze stopniem doktora, jedna dyrektor, dwie właścicielki firm i cztery dziennikarki. Potem na forum „Rzeczpospolitej” poparcie dla apelu wyraziło prawie 200 osób, w tym tak znane i szanowane, jak prof. Jadwiga Staniszkis czy publicystka i tłumaczka Agnieszka Kołakowska.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>