Opinie
Publiczne radio skazane na milczenie
Chodzi o życie lub śmierć radiowej Dwójki. Dziś stajemy na granicy tych dwóch losów. Nie mamy pieniędzy na nagrania i koncerty, z anteny znika twórczość współczesna, muzyczna i literacka – pisze dyrektor Programu II Polskiego Radia
Wyraź swoją opinię na blog.rp.pl
Dziś od rana Program II Polskiego Radia prowadzi całodobową akcję protestacyjną: wszyscy przyszliśmy do pracy, dziennikarze i realizatorzy siedzą w studiu zgodnie z listą dyżurów – ale w eter idzie jedynie motyw „Warszawianki”, stary sygnał stacji, oraz komunikat o proteście. Poza tym nadajemy już tylko… śpiew ptaków.
Kto wie, może zamiast dzisiejszych ptasich treli wkrótce usłyszycie państwo w Programie II Polskiego Radia sapanie żubra? Nie, nie tego z lasu – raczej tego z reklamy piwa!
O ile pamięć mnie nie myli, tak nie było nigdy w niewojennych dziejach Polskiego Radia. Zdecydowaliśmy się na ten krok, żeby powiedzieć najjaśniej, jak potrafimy: już niedługo tego radia, które słuchacze znają tak dobrze, może po prostu nie być. Jeśli zabraknie solidarności z Polskim Radiem i jego anteną kulturalną, będziemy musieli zamilknąć już nie w ramach protestu, lecz z braku środków. Kto wie, może zamiast dzisiejszych ptasich treli usłyszycie wtedy na tej częstotliwości sapanie żubra? Nie, nie tego z lasu – raczej tego z reklamy piwa!
Wygaszanie abonamentu
Wszyscy wiedzą, co w ostatnich miesiącach stało się z finansowaniem mediów publicznych: że rząd wykazał się potężną skutecznością w wygaszaniu gotowości ludzi do płacenia abonamentu – a równocześnie, że zabrakło skuteczności politycznej w zapewnianiu innych sposobów finansowania mediów mających się różnić od komercji.
Wszyscy wiedzą lub domyślają się, że efektem jest brak pieniędzy na programy powstające w TVP i PR i skrajne uzależnienie tych instytucji od każdej aktualnej władzy planującej budżet. Niektórzy zdają sobie ponadto sprawę, że nawet gdyby ustawa przyjęta niedawno przez parlament weszła w życie, a jej regulacje finansowe nie zostały jakimś cudem zakwestionowane przez Komisję Europejską – i tak deklarowane sumy nie wystarczą na utrzymanie mediów publicznych.
Jednak w całym tym zamieszaniu tylko nieliczni są świadomi tego, że widoczny już dzisiaj gwałtowny zanik solidarności państwa z TVP i PR nie oznacza tego samego dla obu tych instytucji.
Eksperci znający strukturę finansową obu firm wiedzą to dobrze: dla telewizji publicznej, utrzymującej się już i tak w znacznym stopniu z reklam, oznacza to dalszą komercjalizację, a z nią ostre przesunięcie o kilka poziomów w dół, w stronę „misji” na poziomie „Tańca z gwiazdami” (żegnaj, Teatrze Telewizji i poważna debato!); jednak dla publicznej radiofonii – która nie jest na razie tak skolonizowana przez sponsorów, tak zależna od wpływów pozaabonamentowych – oznacza to po prostu wyrok śmierci.
Misyjna Dwójka traci najbardziej
Pierwsza – choć zapewne nie ostatnia – musiałaby umrzeć radiowa Dwójka. Jest to program, w którym zasadę lojalności medium misyjnego względem swego odbiorcy udało się dotąd zachować w stopniu niepowtarzalnie wysokim: z jednej strony antena utrzymuje się praktycznie wyłącznie ze środków abonamentowych – z drugiej, oferując swoim słuchaczom tylko i wyłącznie to, co mieści się w rygorystycznie pojętych kryteriach misji publicznej.
Ten przejrzysty układ misyjny Dwójki i jej słuchaczy jest dziś zagrożony – jednak nie dlatego, że dziennikarzom odechciałoby się ich misji, ani nie dlatego, że program traciłby swoich słuchaczy.
Nic z tych rzeczy: nawet w pogarszających się warunkach dziennikarze chcą robić to samo dobre radio, a słuchaczy nam nie ubywa nawet pomimo ubywania zasięgu (w ostatnich latach Dwójka traciła częstotliwości, wyłączano jej nadajniki – ale ilość słuchaczy się nie zmieniła!).
Zagrożenie pochodzi stąd, że gwałtowny spadek ilości pieniędzy na misję w Polskim Radiu musi uderzyć w pierwszym rzędzie w najbardziej misyjną Dwójkę. To proste: jeśli wczoraj i dziś moglibyśmy w Dwójce bez nuty zażenowania nadawać po każdej pozycji słowa: „Audycja powstała dzięki abonamentowi” – to właśnie te audycje zostają zagrożone katastrofalnym spadkiem wpływów z abonamentu.















