REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Nowe miejsce dla prezesa

Ludwik Dorn 22-01-2009, ostatnia aktualizacja 22-01-2009 12:08
Ludwik Dorn i Jarosław Kaczyński w listopadzie 2007 r. jerzy dudek
źródło: Rzeczpospolita
Ludwik Dorn i Jarosław Kaczyński w listopadzie 2007 r. jerzy dudek

Partia powinna wskazać panu Kaczyńskiemu rolę i miejsce, w którym jego wielkie polityczne zalety będą mogły Polsce i PiS służyć, a też niemałe wady nie będą mogły szkodzić – pisze Ludwik Dorn

List otwarty do delegatów na kongres Prawa i Sprawiedliwości:

Tych, którzy tracą czas, czas w końcu straci

Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy,

Na kongresie naszej partii macie określić więcej niż jej nowy program. Będziecie decydować o jej przyszłości. Choć decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego zostałem z naszej partii formalnie wykluczony, nadal czuję się w sumieniu jej członkiem i chcę wpływać na jej losy. Sądzę, że mam moralne prawo skierowania do Was listu jako współtwórca partii, twórca jej nazwy, polityk, który przez krótki czas jej dotychczasowego istnienia odgrywał w niej istotną rolę. Chcę się z Wami podzielić moimi obawami i nadziejami.

Uważam, że debatując nad przyszłością partii, powinniście odpowiedzieć na dwa kluczowe pytania: jaki czas przyszedł dla Polski i w jakim stanie jest Prawo i Sprawiedliwość?

Trudny czas dla Polski

Pozwólcie, że zacznę od sprawy najważniejszej – Polski. Polska nie jest w czasie złym, ale jedno jest pewne – skończył się dla Polski czas łatwy, który trwał przez ostatnie kilkanaście lat. Nastał czas trudny. Świat, Europa, nasi sąsiedzi wkraczają w okres kryzysu gospodarczego, który dotknie także nas. Nie tak daleko Rosja wydała i wygrała klasyczną, terytorialną wojnę konwencjonalną, dokonując zaboru terytorium Gruzji – zaprzyjaźnionego z nami, zorientowanego na obszar euroatlantycki, państwa. Rosja zastosowała wobec naszego sąsiada i Europy szantaż energetyczny. Skończyła się epoka postzimnowojennego spokoju. Na naszych oczach zaczyna się nowy, trudny XXI wiek.

Kiedy zaczyna się czas trudny, w narodzie, we wspólnocie politycznej pojawia się naturalna potrzeba przywództwa. Przewodzić to coś innego, niż tylko rządzić. We wspólnocie politycznej przywództwo wyłania się poprzez system polityczny. Przywódcy polityczni to nie tylko – czy nie przede wszystkim – ludzie, ale także formacje polityczne, które reprezentują i w których mają oparcie. W demokratycznym systemie politycznym zbiorowym przywódcą jest partia polityczna.

PiS jest jedyną partią, która będzie w stanie skutecznie ubiegać się o przywództwo, jeśli tylko przemyśli swoje błędy i dokona wewnętrznej reformy

I z tego punktu widzenia trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy jest partia, która – taka, jaka jest obecnie – będzie w stanie zaspokoić potrzebę przywództwa pojawiającą się wraz z nadejściem trudnego czasu?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: takiej partii obecnie nie ma. Nie są takimi partiami SLD i PSL. Obie operują w dużych, ale specyficznych niszach polityczno-społecznych i już choćby z tego powodu nie mogą ubiegać się o narodowe przywództwo.

Partią narodowego przywództwa nie była, nie jest i nie będzie Platforma Obywatelska. Nie odmawiam wielu jej członkom i działaczom patriotyzmu, kompetencji, dobrych intencji. Daleki jestem od oceny, którą sformułował polityk najbardziej dziś w PiS znaczący, że PO prowadzi świadomą politykę dezintegracji narodu polskiego. Niemniej jest to partia, której błazeńskimi twarzami są panowie Niesiołowski i Palikot; jest to partia, która w wielu dziedzinach – np. emerytur kapitałowych – działa tak, jakby realizowała zlecenia potężnych instytucji finansowych. I jest to partia, która obezwładnia i paraliżuje organy państwa powołane do walki z korupcją, która w Polsce odżywa.

A przede wszystkim jest to partia, której podstawowe przesłanie zostało sformułowane w czasie dobrym i łatwym, a już minionym: jest dobrze, tylko pozbądźmy się PiS, a będzie jeszcze lepiej, a przy tym lekko, łatwo i przyjemnie. To lekkie przesłanie najpełniej symbolizuje szef Platformy Donald Tusk; kto nie wiedział, ten się już dowiedział, że nie jest to premier na trudne czasy. Odwołując się do komedii Aleksandra Fredry, najkrócej Donalda Tuska można określić jako wielkiego człowieka do małych interesów, a jego partię jako wielką partię małych gierek. Taka formacja może z wcześniejszego wyroku wyborców rządzić, ale nigdy nie zdobędzie narodowego przywództwa.

Sztywni, nieelastyczni, obrażeni

Poprzednia
1 2 3 4 5
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>