Opinie
Unia narodowych interesów
Wchodzimy w erę wzmacniania państw narodowych. Teraz struktury europejskie mogą być wykorzystywane przez regionalne mocarstwa do narzucenia korzystnych dla siebie rozwiązań innym krajom – pisze Bronisław Wildstein publicysta „Rzeczpospolitej”
Nieobecność Unii Europejskiej w kontekście światowego kryzysu finansowego jest zjawiskiem niezwykle znaczącym. Chodzi o nieobecność struktur unijnych, podczas gdy poszczególne państwa Unii podejmują nawet bardzo radykalne decyzje w celu uniknięcia gospodarczych zagrożeń.
Dokonują tego jednak na własną rękę. Dopiero potem usiłują harmonizować swoje przedsięwzięcia.
Nadal jednak są to spotkania i uzgodnienia poszczególnych państw poza unijnymi instytucjami. Niekiedy nawet pod jakimś europejskim szyldem, np. krajów strefy euro, wśród których, co też znamienne, prym wiodła nienależąca do tej strefy Wielka Brytania. Natomiast szczyt UE został zwołany na końcu, nie tylko po spotkaniu G7, ale nawet G20, który obok tradycyjnych potęg gospodarczych łączy takie kraje, jak Chiny, Indie czy Brazylia. Nastąpił po spotkaniach i uzgodnieniach najsilniejszych państw Unii. Szczyt służył zatwierdzeniu strategii unijnych potęg i rozszerzeniu jej na pozostałe kraje związku, co właściwie wprost deklarują zarówno przywódcy krajów unijnych, jak i Komisji Europejskiej.
Nieskuteczna Unia
Ujawnienie się kryzysu spowodowało podjęcie działań wyjątkowych przez poszczególne kraje Unii. Irlandia, Wielka Brytania, Holandia, Francja czy Niemcy dokonywały fundamentalnych posunięć polityczno-gospodarczych, nie oglądając się na pozostałych członków UE. Owszem, wystąpiła potem próba koordynacji planów, premier Gordon Brown przekonywał do pójścia w ślady jego kraju, Nicolas Sarkozy, wykorzystując unijne przewodnictwo Francji, usiłował zsynchronizować działania poszczególnych państw w wymiarze europejskim. Struktury europejskie nie odgrywały w tym żadnej roli.
W retoryce europejskiej powraca wizja równego dystansu do USA i Rosji. W ten sposób Moskwa uzyskuje potwierdzenie skuteczności prowadzonej przez siebie polityki
Ujawnił się paradoks UE. Z jednej strony następuje prawna integracja tego związku, próby narzucenia odgórnego porządku wszystkim krajom w nim uczestniczącym. Z drugiej okazuje się, że wobec kryzysu natury politycznej czy gospodarczej demonstruje on swoją bezradność.
Wnioski takie wysnuć można było również z lekcji, jakiej Rosja udzieliła UE, najeżdżając w sierpniu Gruzję. Sarkozy jako przedstawiciel Unii usiłował odegrać w tym konflikcie rolę szczególną. W efekcie można przyjąć, że zarówno jego wysiłki, jak i postawa całości UE doprowadziły ją do granicy kompromitacji. Rosjanie, którzy już w sierpniu zobowiązali się do wycofania na tereny wyjściowe w ciągu paru dni, dotąd nie spełnili swoich obietnic. A europejska dyplomacja stopniowo zapomina o swoich żądaniach i zobowiązaniach Moskwy.
Jakakolwiek wspólna akcja poza paroma deklaracjami spaliła na panewce, a kontynentalne potęgi, zwłaszcza Niemcy, nawołują do powrotu uprzywilejowanych relacji z Moskwą. Można powiedzieć, że w Europie wręcz osłabła wola przyjęcia do struktur NATO krajów postkomunistycznych, takich jak Gruzja czy Ukraina. To samo dotyczy rozpoczęcia działań na rzecz ich integracji z UE. W retoryce europejskiej powraca wizja równego dystansu do USA i Rosji. Można uznać, że Moskwa uzyskuje potwierdzenie skuteczności prowadzonej przez siebie polityki.
Powrót państw narodowych
Kryzys finansowy odsłonił to, co ukrywało się dotąd pod hasłami głębszej integracji. Jedną z jej konsekwencji jest uzależnianie słabszych krajów europejskich od kontynentalnych potęg. Potęgi owe (nie tylko zresztą one) w sytuacji zagrożenia podejmują zasadnicze rozwiązania polityczne, nie konsultując ich z nikim, usiłując potem narzucić je słabszym partnerom czy – w języku bardziej dyplomatycznym – skłonić ich do przyjęcia identycznych.
Wykupywanie większościowych udziałów w najbogatszych bankach komercyjnych poszczególnych krajów, co w dużej mierze prowadzi do ich nacjonalizacji, jest działaniem nieomal rewolucyjnym. Rządy krajów europejskich decydowały się na to absolutnie samodzielnie, bez uzgadniania tego z kimkolwiek na europejskim szczeblu.















